Od ponad miesiąca w polskim światku aukcji krąży licytacja domeny microsoft.pl . Przez ten czas, wydaje mi się, że i ja, i wielu aukcjonerów poznało kontrowersyjną postać Roberta Rudeckiego i obraz sprawy przynajmniej na tyle, aby wyrobić sobie zdanie i jakkolwiek potrafić je umotywować.
Aukcjom towarzyszył spory szum medialny - od samego początku kiedy administracja allegro.pl zadecydowała o usunięciu aukcji, przez publikacje w serwisach infojama.pl, dobreprogramy.pl, idg.com.pl oraz mojej stronie aukcje.org. Padały komentarze - momentami nawiązywała się merytoryczna dyskusja ale w większości wypadków teksty atakowały właściciela domeny - bezpardonowo, uzbrojone w mitologie, frazesy, pobożne życzenia czy nawet inwektywy - w miejsce argumentów.
Dla mnie, osobiście, obecność tematu w serwisie aukcje.org pozwoliła na ostateczne zweryfikowanie założeń, które przyjąłem tworząc nowe aukcje.org. Potwierdziły się moje przypuszczenia co do tzw. „opinii publicznej”, która na forach internetu zwykle wyrażana jest przez osoby, które w mniej anonimowych warunkach nigdy nie odważyby się odezwać. Rozmawiałem wiele z Robertem Rudeckim. Poznałem jego motywację i pogląd na sprawy związane z aukcjami. Rozmawiałem również z wieloma osobami, które nie pisują komentarzy pod newsami na stronie - z dziennikarzami, prawnikami, zwykłymi ale często nietuzinkowymi ludźmi. Nie jestem w stanie przedstawić ich racji bez ich udziału ale zdecydowałem, że pora na podsumowanie i post scriptum - jeszcze jedną rozmowę z Robertem Rudeckim.
Aukcje.org: Jak obecnie wygląda Twój prywatny obraz aukcji internetowych w Polsce
Robert Rudecki: Moje zdanie na temat aukcji internetowych jest dość złożone. Owszem, mamy w Polsce kilka serwisów aukcyjnych, jednak działanie tych, z którymi miałem do czynienia przypomina raczkowanie handlarzy w początkowym okresie rozkwitu epoki „komputerowej” w Polsce (lata 90′te). Wszyscy się cieszyli, że towar się sprzedaje nie zapewnieniając żadnego zaplecza serwisowego. W przypadku serwisów aukcyjnych zapleczem takim jest prawidłowa obsługa prawna i znajomość przede wszystkim własnego regulaminu. Przykład Allegro jest znany - aukcja została usunięta a dopiero po napisaniu mail’a oraz wysłania formularza ktoś postanowił napisać jakieś pozbawione sensu wytłumaczenie. Skoro tak robi serwis aukcyjny, który ma ponad 75% udziału w rynku to mozna powiedzieć, że coś tu nie działa jak należy lub raczej działa jak rozklekotana syrenka. Dodam, że w wyniku korespondencji Szymona Gogulskiego z jednym z serwisów aukcyjnych wyszło na jaw, ze Allegro również otrzymało od niego standardowe pismo, które wysyła do wszystkich, którzy niestety muszą wytwory jego wyobraźni czytać. Szkoda, że zainteresowany dowiaduje się o tym przypadkiem. Tak więc określam rynak aukcyjny w Polsce jako przypadkowy. Nie ma on nic wspólnego z rzetelnym prowadzeniem obsługi transakcji zawieranych za pośrednictwem internetu skoro obowiązujące prawo jest niczym w konfrontacji z bełkotem nabzdyczonego indora.
Aukcje.org: Za kilka dni 1. maja - dzień, kiedy w Rzeczypospolitej zaczną obowiązywać ustalenia traktatów z Unią Europejską (także ustalenia, których nawet sama Unia jeszcze nie zna i/lub nie ma - vide: konstytucja). Wiele osób uważało, że pozbywasz się domeny, żeby pozbyć się kłopotu. Jakie są Twoje plany i czy faktycznie cokolwiek się zmieni?
Robert Rudecki: Jakieś ministerstwo odnotowało znaczący wzrost gospodarczy w Polsce z tego powodu i ogólnie jest w naszej Rzeczypospolitej coraz bardziej wesoło. Uważam, że czym bliżej 1 maja tym większego rozstroju żołądka dostają moi rodacy. W TV widzę, że masowo jest kupowany cukier i lokale użytkowe. Obserwuję braki w magazynach budowlanych oraz wzrastające zadłużenia wzajemne firm z powodu utraty płynności finansowej. To jest efekt pogłosek, mitów, przesądów lub po prostu zwierzęcego owczego pędu. Rozmawiałem z wieloma osobami na temat UE i Polski i zdecydowana większość twierdziła ogólnie: „nie wiem jak będzie ale Goździkowa kupiła cukier więc ja też kupię”.
Skoro ludzie nie wiedzą jak będzie, to po co robią to, co robią? Taką postawę obserwuję równiez w opiniach na temat mój i moich domen. Jakaś „Goździkowa” bredzi w gorączce lub tuż przed odtruciem spowodowanym przedawkowaniem Etopiryny a reszta, zamiast myśleć własną głową, przyjmuje bezkrytycznie opinię kolejnego chorego umysłowo wieszcza za pewnik. Mieliśmy przykład na przełomie tysiącleci że najlepiej sprzedaje się obraz katastrofy i wizje nieuchronnej zagłady. Sporo firm informatycznych zarobiło na audycie „probemu roku 2000″. Okazało się później, że w zdecydowanej większości przypadków było to bezpardonowe nakręcanie koniunktury przez nie znających się na rzeczy pseudo-ekspertów.
Dla mnie 1 maja to kolejna kartka w kalendarzu. Pewnie niektórzy z tego powodu wyjdą na ulicę z flagami jak robili to przez szereg lat. Pamiętam, ze kiedyś w tym dniu spadł śnieg. Nawet gdyby w tym roku spadł śnieg z gradem, moje plany nie zmienią się. Domeny nie są dla mnie kłopotem. Są jednak przy okazji źródłem dość spektakularnego pokazu, w którym udowodniłem, że skierowana do mnie propozycja przekazania firmie MS Corp. praw do domen microsoft.pl oraz microsoft.com.pl za kwotę zero zł była aktem beztroskiego taplania się w błogiej nieświadomości.
Mamy 23 kwietnia. Do magicznej daty pozostało 7 dni. Nie sądzę, żeby ktokolwiek kupił ode mnie te domeny w tym czasie i nie martwię się tym. Serwisy aukcyjne zostawiłem w spokoju. Nie tędy droga. Ogłoszenia w prasie to również jest metoda na sprzedaż zarówno domen jak i mojej firmy. Myślę, że Gogulski, żeby znów mi przeszkadzać, będzie musiał zdobyć wiele funduszy, żeby kupować każdy numer gazety, tygodnika czy miesięcznika w Polsce i nie będzie miał tyle czasu, żeby szukać ogłoszeń w portalach ogłoszeniowych.
Przepisy unijne mogły zmienić wiele i już zmieniły. Prawo w Polsce jest przystosowane do prawa UE za sprawą kilkuletniej pracy naszego sejmu, który w liczbie ponad 500 ustaw zmienił prawo w Polsce w sposób dla większości niezauważalny.
Przepisy unijne ani sejm RP nie zmienią jednak tego, co już zostało popsute przez Szymona Gogulskiego i nie zwolnią go z odpowiedzialności za jego działania.
W ocenie mojej oraz mojego adwokata Szymon Gogulski oraz Dariusz Skuza piszący pisma do serwisów aukcyjnych i innych firm współpracujących ze mną mogą dopuszczać się czynu naruszenia mojego dobrego imienia (Art. 212 Kodeksu Karnego) w warunkach tak zwanego przestępstwa ciągłego (Art 12 Kodeksu Karnego).
Dla pełnej jasności cytuję te artykuły:
Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną nie mającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie, karze ograniczenia albo pozbawienia wolności do roku.
§ 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Art. 12. Dwa lub więcej zachowań, podjętych w krótkich odstępach czasu w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, uważa się za jeden czyn zabroniony; jeżeli przedmiotem zamachu jest dobro osobiste, warunkiem uznania wielości zachowań za jeden czyn zabroniony jest tożsamość pokrzywdzonego.
W związku z tym poszukuję adwokata z Warszawy, który poprowadzi sprawę w Sądzie grodzkim przeciwko Szymonowi Gogulskiemu oraz Dariuszowi Skuza.
Takie są moje plany na najbliższy czas jeśli chodzi o przepisy, paragrafy i kodeksy unijne oraz polskie.
Aukcje.org: Osoba upoważniona przez Ciebie do sprzedaży domeny prowadziła korespondencję z administracjami wszystkich serwisów, w których domena była wystawiana na licytację. Jak w Twojej opinii wygląda przygotowanie administracji serwisów do tego typu sytuacji, czy potrafią zachować wymagany dystans, chronią wyłącznie swoje interesy czy stają po stronie użytkowika?
Robert Rudecki: Na podstawie tego, co się wydarzyło z aukcjami moja ocena jest następująca:
Allegro - nie jest w ogóle przygotowane do obsługi swoich klientów. Maksymalna oferta w aukcji: 25 000 zł.
Aukcje24 częściowo jest przygotowane choć kwestie prawne powinni rozwiązywać z prawnikiem a nie pytać osoby trzecie. Dziwna jest reakcja obsługi serwisu z powodu komentarza na stronie z aukcją po jej usunięciu, który wprowadza w błąd. Maksymalna oferta: 10 000 zł.
Polano - to mały serwis i nie dziwię się, że aukcja została usunięta bez żadnych komentarzy. Nikt nie ma ochoty na procesy i ich stanowisko jest dla mnie zrozumiałe. Na Polano aukcja osiągnęła najwyższą cenę, ponad 100 000 zł i to uważam za sukces zarówno Polano jak i mój.
Z serwisów Aukcje24 oraz Polano otrzymałem kopie pism osoby podającej się za Szymona Gogulskiego z kancelarii SKS (brak dołączonych pełnomocnictw). Allegro fakt otrzymania pisma od Gogulskiego zataiło a aukcja została usunięta bez ostrzeżenia. Postawę serwisu Allegro uważam wobec tego za naganną i naruszającą Kodeks Cywilny. Pozostałe serwisy postąpiły w mojej ocenie słusznie starając się wyjaśnić swoje wątpliwości aczkolwiek dystans, o którym mówisz jest jeszcze daleki od doskonałości.
Aukcje.org: Do dwóch domen dołączyłeś trzecią. Czy chciałbyś coś o tym opowiedzieć?
Robert Rudecki: Odkrywam rąbek tajemnicy… Mam pomysł stworzenia oddzielnego serwisu typu forum, w którym dam możliwość wypowiedzi zarejestrowanym, konkretnym użytkownikom (nie anonimowym niedorozwiniętym idiotom) na temat produktów Microsoft Corporation. Ponoć prawdziwa cnota krytyk się nie boi więc uważam, że takie forum, nad którym nie będzie miał kontroli jakiś cenzor uwielbiający MS Corp da wiele konstruktywnych refleksji na temat tego, co tak naprawdę jest dobre a co złe w oprogramowaniu komputerów. Acha… Nie wspominaj o tym mojemu pupilowi :o)
Aukcje.org: Mam dosyć krytyczny stosunek do większości „komentatorów” w polskim internecie - nie tylko tych z aukcje.org, bo motłoch przeważa na większości stron. Czy zmienił się Twój stosunek do „społeczności kometatorów internetowych”, czy zdawałeś sobie sprawę, że to tak brutalnie może wyglądać? Mnie osobiście pewne sprawy zaskoczyły - ale całe szczęście miałem pod ręką kij…
Robert Rudecki: W tym miejscu należy powiedziec wprost i dosadnie: idioci i analfabeci won z Internetu! Wdałem się w głupie i bezsensowne dyskusje z ludźmi, którzy nawet nie byli zdolni do tego, żeby napisać poprawnie moje nazwisko. Motywowałem swoje stanowisko cytatami z regulaminów, kodeksów i korespondencji z MS Corp. W wymianie komentarzy anonimowy idiota potrafił podsumować na podstawie tego, co sam napisał - „no i miałem rację”. Ręce opadają - po prostu perły przed wieprze. Przykładem takiej postawy jest rozmowa z niejakim Cebulą, redaktorem dobreprogramy.pl , którą można przeczytać na stronie http://www.izet.pl/~frankies/rozmowa_cebula.gif
Aukcje.org: Czy poznałeś osoby które licytowały w aukcji domeny microsoft.pl ?
Robert Rudecki: Wiele osób rozmawiało ze mną przez Gadu-Gadu. Z jedną rozmawiałem telefonicznie. W zdecydowanej większości rozmowy były sensowne i rzeczowe. Zadawane pytania dotyczyły domeny i ew. kłopotów po jej nabyciu. Udzielałem informacji najlepiej jak mogłem zgodnie ze swoją wiedzą. Padały propozycje współpracy i realizacji wspólnych projektów. Ogólnie uważam, że nie był to czas stracony.
Aukcje.org: Jaki masz teraz stosunek do świata aukcji po ostatnim miesiącu? Do aukcjonerów, serwisów, administracji.
Robert Rudecki: Myślę, że świat aukcji jest dla mnie trochę bardziej skomplikowany, niż miesiąc temu. Zobaczyłem, że głupota ludzka ma większą wartość niż prestiż i pieniądze. Aukcjonerzy - nie mam uwag. To ludzie, którzy chcą coś kupić i nie należy ich oceniać. Mają prawo zadawać najbardziej głupie pytania na temat przedmiotu aukcji a wystawiający ma obowiązek na nie odpowiedzieć.
Aukcje.org: Gdybyś mógł opisać dobre i złe strony polskich serwisów, z którymi zetknąłeś się czy zapoznałeś w trakcie ostatniego miesiąca - co Twoim zdaniem przeważa.
Robert Rudecki: Niewątpiwie złą stroną serwisów aukcyjnych w Polsce jest to, że są schowane w cieniu Allegro. Powielają ich pomysły a nowe rzeczy nie są na tyle zachęcające, żeby zdobyć większą część rynku. Mam nadzieję, ze nie będą powielać bezradności Allegro w obliczu tak strasznego zagrożenia jakim z pewnością są bełkotliwe pisma idiotów mogących podawać się np. za prawników.
Plusem jest to, że takie serwisy w ogóle istnieją. Prawa ekonomii mają najlepsze zastosowanie w przypadku rynku w warunkach konkurencji. Problemem jest tylko to, żeby ta konkurencja istniała a nie jedynie wegetowała.
Aukcje.org: Wrócisz jeszcze kiedyś do zakupów/sprzedaży w polskich serwisach aukcyjnych?
Robert Rudecki: Jest wiele rzeczy. które chcę kupić. Nie ma sensu obrażenie się na serwisy aukcyjne. To byłoby nielogiczne. W zeszłym roku przy pomocy Allegro kupiłem parę rzeczy w ciągu miesiąca za ogólną kwotę ponad 10 000 zł. Za karę w drobnym błędzie dotyczącym moich danych adresowych usunięto mi bezpowrotnie konto.
Podając dane np. mojego sąsiada mogę założyć konto wszędzie.
Do kontaktu tak naprawdę potrzebny jest jedynie e-mail. Po założeniu konta w Allegro można dowolnie zmieniać dane. Pytanie nasuwa się więc samo - czy to, co robi Allegro ma sens? Tak czy inaczej do transakcji dojdzie jeśli dwie strony tego chcą. Jeżeli ludzie będą uczciwi co do realizacji kupna-sprzedaży przedmiotu dane osobowe nie są tak ważne. Mieliśmy z resztą niedawno przykład w jaki sposób można wykorzystać lukę w systemie Allegro gdy kontaktem e-mail była lista dyskusyjna. To również daje dużo do myślenia na temat bezpieczeństwa systemów aukcyjnych jednak nie zmieni chęci ludzi do sprzedawania i kupowania. I nie jest ważne, czy Jan Kowalski będzie miał nick j_kowalski czy anna_m. Ważne jest to, że ludzie mówią tym samym językiem złożonym tak naprawdę z kilku prostych zwrotów: chcę sprzedać, chcę kupić, jaka jest cena? jaki jest adres?
Aukcje.org: Jak oceniasz medialną i społeczną część sprawy domeny?
Robert Rudecki: Medialnie jest wesoło. Szczególnie, gdy czytam newsy wyssane z palca. Przykładem jest Interia. Żywe kultury bakterii w jogurcie wiedzą więcej o moich domenach niż jakiś redaktor Interii o ich aukcji w Allegro. Zainteresowanych odsyłam do newsa na http://e-biznes.interia.pl/news?inf=477070
Bardzo podobał mi się artykuł napisany przez niejakiego Giskarda
http://infojama.pl/article.php?sid=2480
w którym dość dużo komentarzy czytelników ocenzurowano czyli po prostu usunięto.
Przykład takiego komentarza :
———————————
Skomentował: anonim
Adres sieci: —.ii.uni.wroc.pl
Data i czas: 17-03-2004 o godz. 14:12:42
oj giskard, czyżbyś zazdrościł panu Rudeckiemu że już całkiem niedługo będzie się opalał na Hawajach?
———————————
Zadziwiające jest to, że nie ocenzurowano wulgarnych, rynsztokowych komentarzy na stronie: http://infojama.pl/article.php?sid=1820
Oto nasza Polska właśnie…
Aukcje.org: Jak oceniasz polski internet i „komentatorów”? Czy strony takie jak moja muszą sięgać po cenzurę i twardą moderację aby chronić zawartość serwisu?
Robert Rudecki: Nie ulega wątpliwości, ze Internet w Polsce wszedł pod strzechy. Powiem krótko - słoma wystaje z monitora i należy ją przycinać bo kłuje w oczy. Moderacja? Może raczej stworzenie elitarnych serwisów. Czytać mogą wszyscy ale komentować tylko zweryfikowani członkowie „klubu”. Skoro imbecyl opluwający wszystkich na lewo i prawo ma takie same prawa w dyskusji co osoba, której wnioski są konstruktywne i poparte stosowną wiedzą należy postawić poprzeczkę wysoko, której niedorozwiniętemu socjopacie nie będzie się chciało przeskoczyć. To uchroni nie tylko serwis ale również zwiększy chęć pisania komentarzy przez ludzi, którzy chcą coś przekazać innym. Osobiście korzystam z płatnego dostępu do serwisu o tematyce biznesowej. Panuje tam na forum ład i porządek, którego nie widzę w miejscach, gdzie rozwydrzony, mający dostęp do netu 10-latek może napisać to, co usłyszał rano, gdy jego ojciec wyrzucał przez okno telewizor.
Serwis z autoryzowanym dostępem do możliwości pisania komentarzy zawsze będzie miał wyższą pozycję na rynku. Znika poczucie anonimowości, który powoduje, że ludzie czują się bezkarni i każdy, zanim napisze coś idiotycznego zastanowi się, czy to mu sie opłaca. Może być to bowiem jego ostanie wystąpienie w danym serwisie lub nawet w Internecie. Natomiast serwis jako taki ma się bronić treścią newsów i artykułów. To już jednak jest zupełnie inny temat…
Poprzedni news: Katalog linków - nowa kategoria.
Następny news: eBay.com - maile dla przegrywających oferentów

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# Nieanonim:) — 27/4/2004 @ 14:12:
Popieram Twoje domeny microsoft ma swoja msinfo:)
# smetanapub — 28/4/2004 @ 0:23:
kiedyś miałem banner na microsoft.pl - dziekuje - moja strona stala sie bardziej popularna :)))
# aluluu — 28/4/2004 @ 14:23:
dzięki za przeprowadzenie wywiadu.Nareszcie mogłem poznać człowieka i wysłuchac na spokojnie co ma do powiedzenia,tak na swój ,jak również na temat serwisów.Ocena serwisów zbieżna z moją i wielu,wielu innych.
Pozdr
Aluluu
# stand — 29/4/2004 @ 1:17:
z przyjemnością czytam każdą wypowiedź Pana Rudeckiego (mając jednocześnie duży szacunek dla Właściciela serwisu „aukcje.org” za możliwość ich prezentowania).dziwi jedynie,że tak inteligentna Osoba(z przypuszczalnie sporym doświadczeniem „netowym")miała jeszcze złudzenia dot. poziomu wypowiedzi/stanu wiedzy wiekszości osób zasilających szeregi internautów.każde społeczeństwo składa się w większości z kompletnych idiotów.internet jest wyjątkowy tylko pod względem ich bezkarności.
# Freetime — 29/4/2004 @ 11:29:
Miałem zamiar powstrzymać się od komentowania - ale odpowiem na ostatni komentarz - standa.
Odbieram aukcjonerów jako „wyższy sort” internautów. To są ludzie, którzy nie błądzą w internecie - w mojej opinii - wyszukują to, co ich interesuje, znają wartość własnych pieniędzy, potrafią ukierunkować zainteresowania i rozwijać je przy pomocy nowego medium (nowe kontakty, kolekcjonerzy, hobbyści) a dodatkowo logicznie wyciągają wnioski i uczą się lub już znają właściwe zachowania dotyczące prywatności, obiegu elektronicznego pieniądza czy danych w internecie, ochrony własnych interesów.
Faktem jest, że wśród tego typu ludzi (wielu z nich znam osobiście - nie tylko z forów aukcyjnych) znajduje się liczna grupa … oszołomów (tych osobiście nie znam, bo nawet ekscentryczne i komiczne postaci okazują się na zlotach doskonałym towarzystwem, które jedynie dodaje humoru do spotkań - więc nie dla nich rezerwuję określenie oszołomów).
Zdawałem sobie sprawę z tego, że takie osoby istnieją. Widziałem wyczyny socjopaty podpisującego się nickiem Zygama. Tak, socjopaty - to co robił nie było już tylko wyszukiwaniem luk w systemach. Przy takim szukaniu błędów programów i ich twórców, obowiązuje zwykle niepisany kodeks. Ten człowiek i wielu innych (np. gorący zwolennik wolności słowa u innych - o nicku ragni) mają własny, inny kodeks - nakazujący „rzucać cegłami po oknach”. To także nie są oszołomi… a wbrew pozorom inteligentne jednostki, które źle ukierunkowały siłę własnej inwencji. Oszołomami i jak to określa Robert Rudecki „słomą z monitora” są schowane wśród tego kolorowego tłumu miernoty, szukające akceptacji, a może i poklasku. Osoby, które nie wyznają żadnego kodeksu - nawet jeśli rzucają paragrafami w twarz - potrafią równie łatwo co nimi walczyć, także je łamać.
Prawo nie opisze wszelkich zachowań. W definicjach prawa wpisane są także normy społeczne, to co większość uznaje za stosowne, poprawne, właściwe i oczekiwane. To część prawa, którą tworzymy my wszyscy. Więc twórzmy. Nie wstydzę się swojego braku poważania do bezmyślnych prostaków schowanych w tłumie. Wiem już jak reagują na wyciągnięcie za ucho (bluzgi Cezceza na mój temat na Polano) wiem jak reagują na zablokowanie anonimowych IP (wspomniany ragni i jego skakanie po anonimowych proxy) i zwykły szlaban (moderacja _każdej_ wypowiedzi) dla całej tłuszczy pozostałych, których nie da radę wyciągnąć za ucho.
Internet nie musi być bezkarny. Istnieją sposoby ekonomiczne (powstrzymuję się od ich wprowadzenia), techniczne (obecnie stosuję) i taktyczne (jak niedawne, otwarte nazwanie po imieniu - pięknie się coniektórzy ugotowali :) ). Tolerancja nie może być inkubatorem dla mentów i socjopatów, nie może też służyć ochronie oszołomów i ich bezmyślnych klakierów. Jeśli powołują się na wolność słowa - niech pokryją koszta głoszenia swoich poglądów i nie obarczają nimi innych.
# aluluu — 29/4/2004 @ 23:49:
jeżeli napisze,że podpisuje sie pod tym co napisałeś obiema rękami/nawet,nich bedzie ręcami/,to i tak,nie bedzie tak do końca tym,czym byc powinno.Dla mnie przebywanie w internecie jest czysta radością,która w ostatnim czasie po wielekroc jest zakłócana i miast dostarczania przyjemności jest powodem stresów.Cały czas się zastanawiam,co powoduje ludźmi,że zachowuja sie w necie,jak niespełna rozumu/podobno w realu sa całkiem normalnymi/.Czy net to czas dr Jekyl’a i Mr Hyda?
Anonimowośc netu jest iluzoryczna,a w świetle tego co obserwuje ,dla większości nie do końca trafia to do świadomości.Chamskie,wulgarne zachowanie,jest chyba próba odreagowania przeżyć doznanych w realu.Tworzące sie koterie,zwalczaja się nie przebierając w środkach.
Ktos kiedys napisał-każdy Cyryl ma swoje Metody!!!
Szkoda netu,szkoda ludzi,szkodaaaaaaaaaaaaa
Aluluu
# MarCo — 3/5/2004 @ 20:00:
W interneci ludzie zachowują sie jak w lesie. Jedni cieszą się wolnością, przestrzenią i możliwościami i sadzą nowe drzewa. Inni zostawiają swoje papierki, pety i gówna. Jeszcze inni używają lasu do wywiezienia ”śmieci” ze swoich czyściutkich domków. I tak to już jest. Ludzie to ludzie. Zakaz wchodzenia do lasu dotyka wszystkich. Nie ma chyba na to jednej recepty.
Pozdrawiam wszystkich którzy potrafią czerpać radość z internetu bez jego niszczenia.
# alberto — 4/5/2004 @ 0:16:
Osobiście jak najbardziej popieram pana Rudeckiego i uważam go za bezdyskusyjnego właścieciela domen. Któż zabronił firmie MS corp rejestracji tych domen kiedy były wolne? Przyjmijmy, że jestem właścicielem firmy eksportującej do kilku krajów o nazwie xxxx i posiadam zarejestrowane domeny xxxx.com i xxxx.com.pl. Czy ktoś na przykład we Włoszech z tego powodu nie zarejestruje jakiemuś Włochowi domeny xxxx.it, czy Duńczykowi xxxx.dk? A w kilkudziesięciu innych krajach? Jedyny błąd popełniła tutaj firma MS Corp nie interesując się rejestracją domen w Polsce - i powinna dobrze zapłacić jeżeli chce zmienić ten stan rzeczy. Ręczę, że od tego nie zbankrutuje.
# Marcinek — 7/5/2004 @ 15:59:
Jak jestescie wszyscy tacy bardzo madrzy to zjednoczcie sie i zaprotestujcie przeciwko Allegro, ktore traktuje rynek aukcyjny w Polsce jak swoj wlasny folwark. www.aukcje.org i inne witryny piszace o aukcjach ( www.biskupi.pl , www.aukcjepl.info , czy www.cogdziekupic.pl ), ktore nazywaja siebie niezaleznymi od Allegro, a w rzeczywistosci poprzez swoje interesy popieraja tego mutanta, a krytyka aukcyjnego serwisu z Poznania nie wykracza poza okreslone przez Allegro ramy. Wszyscy piszecie, ze Allegro jest „be”, ze podnosi nieustannie oplaty, a pozniej wystawiacie lub kupujecie tam przedmioty. Jednoczesnie kazdy ich niby sukces jak np. to, ze Allegro ma juz 2 miliony uzytkownikow jest rozglaszany wszem i wobec (tylko ciekawe czy to prawda). Wszystkim wielbicielom Allegro oznajmiam … a świstak siedzi i zawija …
[od administracji: przeczytaj proszę http://www.aukcje.org/about/ . Nie wystawiam ani nie kupuję przedmiotów w żadnym polskim serwisie aukcyjnym. Nie jestem związany żadnym programem afiliacyjnym. Protest w warunkach wolnego rynku? Ja mogę co najwyżej nazwać kogoś lub coś po imieniu.
Proletariackie odezwy nie interesują mnie… w większości użytkownicy uważają tak jak Ty - zróbcie, powiedzcie i niech zmienią… i nie zmienia się nic. Żeby coś zmieniać trzeba cokolwiek wiedzieć o temacie. W większości za tworzenie konkurencji w aukcjach biorą się osoby, które nie są przygotowane na takie zadanie. Ani finansowo ani pod względem zaplecza. Efekt - jak widać. Padaczka i miernota, sterowana co jakiś czas pod zachcianki ludków na forum. To nie ma szans zadziałać.
Postaram się przedstawić swoje zdanie o tworzeniu nowych systemów w najbliższym felietonie. Mam nadzieję, że wytłumaczę czemu i aukcje.org , i aukcjepl.info , i e-aukcje.pl , i pewnie jeszcze wiele innych rozsądnych miejsc i ich administracji nie pakuje się w tworzenie systemów aukcyjnych.
Wtrącanie o świstaku uważam za szczyt prymitywizmu. To co robi tamtejsza administracja - podpada pod ściganie z urzędu. Włącznie z wymuszeniami kser dowodów, odmowę świadczenia usługi, dostęp do danych osobowych osób nieupoważninych, zrywanie prawnie wiążących umów… Jeśli to ma być alternatywa - to chyba rozumiesz czemu mam ich w … dokładnie tam. ]
# filozof — 8/5/2004 @ 11:24:
Allegro ma 75 % rynku ?
Bez jaj.
Allegro ma przynajmniej 95 %.
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.