Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

Aukcje internetowe - jak przełamać monopol?

Pod poprzednim artykułem, wymieniłem kilka zdań z Wilkiem - na temat sensu wystawiania aukcji i zakupów w mniejszych serwisach. Po części rozumiem jego argumentację, że w allegro działa efekt swoistego „perpetuum mobile” - wszyscy wystawiają tam aukcje, bo allegro jest największe na rynku - a jest takie tylko dlatego, że wszyscy tam wystawiają. Wystarczy więc zacząć masowo wystawiać aukcje w innym serwisie i sytuacja powinna się zmienić… niestety prawda nie jest aż tak prosta.

Przez jakiś czas miałem dokładnie takie samo zdanie jak Wilk - że trzeba zacząć wystawiać aukcje i kupować w innych miejscach, a monopol padnie. Przekonałem się jednak, że większość alternatywnych serwisów popełnia podstawowe błędy, przez które - już w momencie startu - skazują się na marazm, „vateryzację” i nieuchronne zamknięcie. Cóż to za błędy? Oto one:

Aukcje… to aukcje, a nie sklep

Swoją przygodę z aukcjami zacząłem 6 lat temu, od pozbycia się na allegro kolekcji płyt i książek. Dosyć często musiałem się wtedy przeprowadzać i dodatkowy bagaż ciążył mi na tyle, że musiałem coś z tym zrobić. Sprzedaż książek w antykwariacie odpadała - zaoferowana cena była tak niska, że nie wystarczyłaby na opłacenie transportu kilu kartonów książek do antykwariatu, który dodatkowo sporej części książek nawet nie chciał przyjąć. Mogłem oczywiście zdecydować się na zostawienie książek np. gdzieś przy osiedlowym śmietniku - z nadzieją, że komuś będą potrzebne i je weźmie. Nie potrafiłem się na to zdobyć - nie wyrzucam ani chleba, ani książek na śmieci.
Z płytami był także problem. Mój zbiór stanowił dosyć osobliwą kolekcję, która musiała trafić na odpowiedniego amatora aby rozpoznał ich faktyczną wartość. Komis płytowy w śródmieściu Warszawy zaoferował mi, z tego co pamiętam, jakieś śmieszne grosze za oryginalne zachodnie wydania, płyty DDD itp. osobliwości. Sporo było też w zbiorze płyt popularnych - Van Halen, Joe Satriani, U2, Keith Jarrett, Metallica - których wartość była stosunkowo niska.

Sprzedałem to wszystko na aukcjach - od 1PLN, bez ceny minimalnej. Poszły wszystkie płyty - niektóre za kilka złociszy, inne osiągnęły całkiem przyzwoitą cenę. Opłacało się! Podobnie książki - pamiętam, że pewna stara książka o czarno-białej fotografii poszła za kilkanaście złotych, mimo że wszyscy antykwariusze mówili że to śmieć.

Dlaczego to wspominam? Aukcje to przede wszystkim okazja do właśnie takiej sprzedaży. Wystawiam na sprzedaż coś, o czego wartości ma zadecydować rynek i zainteresowanie klientów. Tu chodzi o licytację, a nie „sklepową ofertę” z ustaloną ceną. Mimo, że na allegro nie było na początku opłat za wystawianie aukcji - nie było także mechanizmu „kup teraz”. Można było zastrzec cenę minimalną, ale to tylko ograniczało zainteresowanie. Allegro, mogło sobie pozwolić na brak opłat przez dosyć długi czas. Opłaty pojawiły się 22 lutego 2001, z tego co pamiętam, przy okazji wprawadzania opcji „Kup teraz” (jeśli się mylę, zapewne ktoś mnie poprawi).

Zasada jest wydaje mi się czytelna: opcja „kup teraz” bez opłat powoduje, że w ofercie serwisu pojawiają się aukcje przedmiotów po ustalonych, często zawyżonych cenach, które „wiszą bez końca” i nie spotykają się z prawie żadnym zainteresowaniem. Popatrzmy na oferty aukcje24 czy świstaka - ile procent stanowią właśnie takie oferty? One nie generują ruchu, nie generują obrotu… Inicjatywy pt. „wystaw za darmo 500 aukcji, a my to nagrodzimy” (aukcje24.pl) mogą się skończyć tylko zaśmieceniem serwisu dziesiątkami duplikatów bezsensownych ofert.

Kiedy piszę o pojawieniu się nowego serwisu aukcji internetowych na polskim rynku - wielokrotnie stwierdzam wprost, że nie ma on najmniejszych szans powodzenia. Opcja aukcji „kup teraz” bez ograniczenia w postaci opłaty za wystawienie, to jeden z symptomów tego, że ktoś nie wie co robi - myli „pseudo-sklep” z aukcją i licytacją!

Chwalenie się tym, że „serwis nie pobiera opłat” to dla mnie strzelanie gola do własnej bramki… ale jak widać np. „team świstaka”, z absolwentem uczelni MBA jako szefem - uważa inaczej. Albo spał na zajęciach, albo zadowalają go wpływy pochodzące z reklam (także konkurencji).

Poza „filtrowaniem” ofert przez ustalenie cennika opłat, wpływy w serwisie aukcji są koniecznością, Dlaczego?

Użytkownicy = Kasa

W sierpniu 2000, mimo że allegro nie pobierało jeszcze opłat, serwis podpisał kontrakt z onetem, opiewający podobno na 1 mln $. Chodziło o pozyskiwanie nowych użytkowników i zwiększanie ilości transakcji. W ciągu roku pozyskano prawie ćwierć miliona kont, oraz zwiększono ilość aukcji do 100 tysięcy (dane pochodzą z oficjalnych publikacji Allegro.pl), Jak łatwo przeliczyć, każde nowe konto było warte 4$. Ale chodziło także o coś innego - o stałe związanie największego polskiego portalu horyzontalnego z allegro. Ten alians, w połączeniu z kolejnymi, stanął u podstaw monopolizacij dostępu do masowego użytkownika i utrwalenia pozycji nr 1 na rynku.

Wymagało to masy pieniędzy - trzeba było stworzyć markę, mechanizmy serwisu, zatrudnić specjalistów, Kasa znalazła się za granicą - QXL wpompował w allegro ogromne środki. A nikt nie daje pieniędzy w ciemno, nie ma także możliwości finansowania przedsięwzięcia, które nie generuje wpływów. Po 1.5 roku od wprowadzenia opłat, allegro przyznało się do pierwszych zysków… Mechanizm działa!

Znowu popatrzmy na konkurencję: aukcje24, swistak, ś.p. polano, vatera, ś.p. legano. Brak opłat, brak rozwoju… Pozyskiwanie użytkowników - leży. Mechanizmy - są tylko keleką kopią, bez podstawowego silnika, jakim jest „zdrowa ekonomia” - wynikająca z biznesplanu.

Taki brak zaplecza finansowego - jest dla mnie drugim symptomem, że mam do czynienia z dyletantami, których bezsensowny debiut zwykle kwituję krótko: „serwis nie ma żadnych perspektyw”. Allegro i eBay mogły zaczynać „za darmo”, „na kolanie”, „od zera” i „bez środków” - bo były to nowe pomysły. Naśladowcy potrzebują kasy już na starcie. Start bez zaplecza nie budzi zaufania - i tu dotykamy trzeciego elementu.

Biznes = zaufanie

Serwis, który nie ma pieniędzy ani własnego pomysłu na ich zarabianie, z regulaminem zawierającym błędy ortograficzne, „plączący się w zeznaniach” kto tak na prawdę go prowadzi i jakie posiada kwalifikacje - nie budzi zaufania klientów. Przyjmowanie użytkowników „jak leci”, bez weryfikacji, „aby więcej” - kończy się zebraniem zgrai straceńców. frustratów, pospolitych troli pokroju aluluu, gówniarstwa rzucającego mięsem, tanich cwaniaków i zwykłych oszustów. Nikt normalny nie zacznie sprzedawać w takim miejscu - a ci, którzy przyjdą, sprzedawać nie potrafią. Nie pomoże, a nawet zaszkodzi mechanizm uwierzytelniania użytkowników przez import komentarzy - serwis ma uwierzytelniać siebie i swoich użytkowników własnym działaniem! „Dłubanie” przy zasadach komentarzy oraz weryfikacji - kończy się zawsze klapą - a dla mnie stanowi trzeci wyznacznik „drogi do nikąd”.

Co dalej?

Żałuję, że jak na razie nie pojawił się ktoś „z jajami” i środkami potrzebnymi do ruszenia dobrego numeru dwa. 150 tysięcy przedmiotów na aukcji nie stanowi dla mnie wyznacznika sukcesu - 100 dużych „sklepowych” sprzedawców i taka ilość ofert jest osiągalna… w tydzień! Ale poza nimi potrzebne jest drugie 150 tysięcy drobnych aukcji, wystawianych przez kilkaset tysięcy okazjonalnych aukcjonerów. Trzeba ich pozyskać, zdobyć ich zaufanie, dać odpowiednie mechanizmy, odwiedzalność, sprawiedliwy i czytelny system zasad zapisany w regulaminie.

To jest do zrobienia.

Myślę, że rozwijanie prawdziwego numeru dwa zacznie eBay - przez podkupienie któregoś z dużych polskich portali jeszcze w tym roku, odblokowanie okrojonej funkcjonalności i wprowadzenie rozsądnego cennika opłat (nie wprowadzą opłat dlatego, że nie mają środków - tylko dlatego, że stanowią one specyficzny mechanizm wykluczania bezsensownych i nieatrakcyjnych ofert). Popełnili sporo błędów na starcie… ale IMHO jeszcze nie jest za późno, bo mają środki, aby błędy naprawić. Czego niestety nie można powiedzieć o pozostałych „pretendentach” do numeru dwa…

To tyle, jeśli chodzi o moje przemyślenia, co do budowania alternatywy w handlu aukcyjnym. Być może się mylę, ale przez 6 lat wszystkie serwisy aukcji internetowych wydawały się potwierdzać istnienie tych trzech prostych zasad. Ich złamanie lub naginanie zawsze oznaczało „początek końca”.

Wystawiać aukcje poza allegro? Czemu nie :) skoro ktoś płaci za istnienie serwisu, w którym możemy się ogłaszać za darmo… ale nie opierałbym na tym biznesu i nie zaryzykowałbym wystawiania aukcji od 1 pln BCM. Kupować? Jasne - jeśli tylko mamy możliwość zweryfikowania sprzedawcy, którego nie potrafił zweryfikować serwis.

Warto przeczytać:

 

  • # ale — 20/2/2006 @ 14:56:

    … dla mnie taki serwis jak allegro jest hamulcowym mojego rozwoju, poniewaz pracuje w branzy, gdzie oferta musi byc duza (min. 2000 aukcji non-stop), a sprzedaz ze wzgledu na specyfike jest w granicach 5 % wystawianych aukcji.

    Hamulcowym jest ze wzgledu na zbyt wysokie opłaty za wystawianie i w zwiazku z tym wystawiam 10-20 % tego co mam w ofercie. Allegro jest rowne dla wszystkich… nie widzi specyfiki, dużych klientów…. mam nadzieje, ze kiedys prawdziwa konkurencja to zmieni i bede jednym z pierwszych, ktory im podziekuje za taka „współpracę”

    Wystawiam też na innym serwisie, ale tam sprzedaz jest symboliczna.
    Miałem nadzieje, ze ebay.pl cos zmieni, ale jak widac z polska odmiana tego serwisu cos jest nie tak ??? W każdym razie ebay.pl napewno w jednym pomógł… zahamował kolejne fale podwyżek na allegro. Jestem w 99% pewien, ze gdyby nie ebay to mielibysmy dzisiaj duze wyzsze opłaty na allegro. Myśle, ze chcą zrobić podwyżke, ale się obawiają… i tym razem chyba słusznie.

    W każdym razie „pomogłem” jednemu portalowi aukcyjnymi, ale efekt jest mizerny. Mało tego obserwuje jakas dziwna aberacje uzytkownikow…. znajduja sie chetni na moje aukcje na innym serwisie, ale otrzymuje e-maile… kupie jak wystawisz to da samo na allegro ???

  • # EasTMan — 21/2/2006 @ 23:56:

    zgadzam się! - do stworzenia numeru 2 - potrzebna jest duza kasa, i spora liczba pracownikow ;-) eBay.pl, rozwija się coprawda, ale cos mi sie wydaje, ze zagraniczne oddzialy boja sie utopic kase w Polskim odpowiedniku. - Nasze pomysly na rozwoj nowego serwisu, ktory mialby zajac drugie miejsce sa nieco idealistyczne… Zycie jest jednak jak wiemy bardzo trudne! Nie latwo panowac nad tak duzymi przedsiewzieciami, nie wystarcza pomysly, nie wystarczy kasa, nie wystarczy zatrudnienie sporej kadry pracowniczej. - Potrzeba czasu i doswiadczenia, a dokladniej - zrozumienia potrzeb rynkowych.. moje zgadzam sie bylo nieco przewrotne…

  • # BankierWirtualny — 3/3/2006 @ 6:36:

    Już kiedys pisałem o tym, ale napisze jeszcze raz - inne serwisy są bez sensu. Cały czas powielaja błędy Allegro zamiast wprowadzać coś nowego, atrakcyjnego.

    Druga sprawa to jakość obsługi. Przypomnę Świstaka. Banda kretynów zajmuje stanowiska adminów. Są chamscy, nie szanuja swoich klientów itp…

    Panowie, o czym my tu debatujemy?
    NIE MA na razie alternatywy dla tego kretyńskiego Allegro bo pozostałe serwisy są jeszcze bardziej durne. Jacy ludzie taka gospodarka. Ot, co.

    SeeYou :)

  • # auto_joker — 3/3/2006 @ 14:02:

    a ja wiem jak rozkrecic serwis aukcyjny, ale Wam nie powiem.

  • # BankierWirtualny — 3/3/2006 @ 16:43:

    @auto_joker : pierd….. z takimi wypowiedziami. Do piaskownicy.

    SeeYou :)

  • # zib — 8/3/2006 @ 22:19:

    No cóż allegro jak każda organizacja gospodarcza wyciska cytrynę na maksa.
    Ebay gdyby nie spieprzył debiutu dzisiaj mógłby być już od dawna numerem 2 z bliską perspektywą na równorzędną rywalizację z allegro. Ale niestety zadufanie i zarozumialstwo sprawiło że tą wielką szansę dla nas wszystkich po prostu zniszczyli. Kasa i pomysły to nie wszystko. W strategicznym podejściu do klienta ważne jest również to jak jest traktowany . Ja i myślę, że znacząca większość aktywnych użytkowników allegro czujemy się najzwyczajniej wyzyskiwani przez monopolistę i nie będę miał najmniejszych skrupułów aby ich opuscić jak tylko pojawi się alternatywa.Panowie z allegro zapomnieli, że istnieje jeszcze coś takiego jak przywiązanie do marki czy kontrahenta wynikajace nie z konieczności ale z poczucia wzajemnego partnerstwa oraz wspólnoty interesów. Tego w allegro nie ma. Traktują na tych samych zasadach gościa który od czasu do czasu sprzeda zepsuty telefon za 10 zł i mnie który robi obroty rzędu 10 tys miesięcznie. Ale jest to twórcze również dla mnie bo jak skalkuluje wszystkie koszty to wychodzi mi że muszę szukać także innych tańszych kanałów dystrybucji - już bez allegro. Co do pozostałych serwisów aukcyjnych - nie podzielam opinii że popełniaja zasadniczy błąd pozwalając na darmowe wystwianie aukcji. Na pobieranie opłat można sobie pozwolić dopiero gdy istnieje ukształtowana i spora liczebnie grupa użytkowników aktywnych . I z tym jest kłopot, bo sprzedający pójdzie zawsze tam gdzie jest kupujący. A kupujący idzie tam gdzie sprzedawcy są zweryfikowani no i tam gdzie się przyzwyczaił czyli na strony allegro. Ale zauważyłem że cena towaru czyni cuda i coraz częściej moi nabywcy nie klikają bezmyślnie na kup teraz ale zaglądają na stronę sklepu i szukają mnie w innych serwisach w nadziei na niższe ceny . A ja staram się ich nie zawieść. I kiedyś kiedy takich jak ja i moi klienci bedzie coraz więcej do swiadomości właścicieli allegro dotrze jak w biznesie na dużą skalę ważne jest postrzeganie marki i jej ocena. A ta w odniesieniu do polityki allegro wobec sprzedawców już od dawna jest zła i nie widać zwiastunów aby miała się zmienić na lepszą

  • # franek — 10/3/2006 @ 10:40:

    Witam, sprzedaję na allegro od 2 lat. Moje obroty sięgają 10000 zl miesięcznie. Od jakiegoś czasu toczę walkę z administratorami i władzami allegro, ktorzy jak mi sie wydaje nie robią nic innego jak tylko wyszukują kolejne sposoby na uprzykrzenie mi życia i podkładają kolejne belki pod nogi. Jestem wiarygodnym rzetelnym sprzedającym płacącym allegro kilkasetzlotych prowizji miesięcznie. W ostatnim czasie kolejne decycje allegro względem mnie doprowadziły do tego, że zacząłem szukać alternatyw, i tu pojawił się problem. Jedynym rozwiązaniem jest sposób, jaki opisał zib, który w pełni popieram i zachęcam innych do takiego działania. Dziś poraz pierwszy przekonałem się, że nie jestem osamotniony w chamskim i bezwzględnym traktowaniu przez allegro, ale przeraża mnie jednocześnie to ilu jest innych.

  • # Aston — 10/3/2006 @ 12:08:

    Aukcje24 i Świstak to serwisy młode Choc przyznam że na Świstaku udaje się sprzedać 10% tego samego w analogicznym okresie co w Allegro. Aukcje24 klapa 0 odzewu. Świstak musi wpobpować dużą kasę na reklamę w innych mediach, nie tylko w internecie. Wiele osób korzystających z Allegro nie wie o istnieniu alternatywnych serwisów, a szkoda. Opłaty w Allegro za wystawienie aukcji są za wysokie, na prowizje można się zgodziś - płacisz za coś o sprzedałeś, a nie sporo kasy za coś co tylko pokazałeś. Ale jakby każdy duży sprzedawca z Allegro wystawiał conajmniej taką samą oferte na Świstaku to w końcu powstałby godny numer 2.

  • # BankierWirtualny — 11/3/2006 @ 3:26:

    Powiem więcej - eBay miało szansę na doskonały i szybki sukces ale cóż…. jesteśmy dla nich zwykłymi parobkami. Teraz dopiero zaczęli nas szanować.

    Myslę, że na odrobienie reputacji będą musieli pracować co najmniej kilka lat. A mogli zdobyć rynek w 3 miesiące. Są teraz na poziomie tak idiotycznych serwisów jak świstak. Mówię o pozycji rynkowej.

    Powiem wprost - jeśli ktos nie szanuje mnie, ja nie szanuję jego. Pierdolę doskonałą obsługe w eBay, pierdole ich pomysły. Pierdolę ich. Potraktowali mnie, potencjalnego Klienta jak zero. Więc sami teraz są zerem. Kto na tym korzysta? Wiadomo, Allegro.

    Musze to napisać wprost - miałeś, chamie, złoty róg….

    SeeYou :))

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: Aukcyjny „wandal” i sprzedawcy na lodzie

Następny news: Allegro - zmiana adresów stron kategorii i aukcji

 

Partnerzy:
Sklepy

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone