Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

06/08/2006,

Aukcje internetowe w Polsce, E-biznes, Wywiady

RSS komentarzy

Wywiad, którego miało nie być - cz II

Jeszcze kilka tygodni temu nic nie wskazywało na to, że taki materiał pojawi się w aukcje.org (o kulisach i powodach pisałem w piątek). Zapraszam na wywiad z Rafałem Agnieszczakiem - właścicielem m.in. serwisu aukcji internetowych Świstak.pl

J.S. (Jacek Strzembkowski, Aukcje.org): Jesteś raczej stałym czytelnikiem Aukcje.org?

R.A. (Rafał Agnieszczak, Świstak.pl): Czytam, jeśli ktoś uzna jakiś tekst za interesujący i podeśle konkretnego linka. Na regularne odwiedzanie nie mam niestety czasu, choć może to się zmieni ;).

J.S.: Co chciałbyś zmienić w Aukcje.org?

R.A.:

  • bardziej wyrazista identyfikacja wizualna serwisu
  • rezygnacja z nie-niezbędnych działów typu „Linki” czy „Narzędzia”
  • położenie większego nacisku na autorski charakter serwisu
  • zmiana sposobu w jaki komentarze pojawiają się na stronę

Żeby nie zagłębiać się w szczegóły podam dobry przykład: Gigaom.com. To blog jednego z redaktorów gazety Business 2.0. Pojawiające się tam informacje nie są kalką informacji prasowych, ale osobistym przemyśleniem autora na dany temat (zwykle daleko wykraczającym poza wyobrażenia konkurencji). Nie brak tam wiadomości nieoficjalnych oraz głębszych analiz na temat danej dziedziny. To naprawdę dobry blog, więc nie dziwi mnie, że autor postanowił w końcu pójść na swóje, dzięki pieniądzom pozyskanym od funduszu VC. W Polsce nadal brak takich przykładów.

J.S.: Jak Twoim zdaniem powinna wyglądać wolność słowa w serwisach internetowych? Gdzie ustawić „szlaban”: wymagać od użytkowników rejestracji, moderować tak, jak jest to np. w Aukcje.org czy też zupełnie nie moderować?

R.A.: Nie ma idealnego sposobu - wszystko zależy od profilu serwisu oraz temperamentu jego użytkowników. Na niektórych forach może panować niczym nieskrępowana wolność, na innych trzeba regulować ściślej zasady dyskusji dla zachowania odpowiedniego poziomu.

Moim zdaniem dla Aukcje.org najbardziej odpowiednim sposobem byłoby wprowadzenie rejestracji przed dodaniem komentarza, bez jego moderacji. To wystarczy.

J.S.: Doświadczony „popisami klonów” w serwisach aukcji nie jestem do tego przekonany. W takim modelu jaki proponujesz, jedyną formą moderowania jest blokowanie kont użytkowników. Zablokowani użytkownicy zakładają kolejne konta i koło się zamyka. Znasz takie problemy?

R.A.: Po niedługim czasie im się znudzi. A jak się nie znudzi, to będzie oznaczało tak dużą determinację, że pewnie każdy inny sposób kontroli by zawiódł (poza wycinaniem w pień niepochlebnych komentarzy). W skrajnych przypadkach taki użytkownik pójdzie w inne miejsce i tam da upust swoim emocjom. A nad zewnętrznym serwisem nie masz żadnej kontroli i oszczerstwa mogą tam pozostać na lata. Chyba nie warto ryzykować - lepiej umożliwić kontrolowaną dyskusje na swoim podwórku.

J.S.: Zdajesz sobie oczywiście sprawę, że w szybkim tempie wolność słowa oznacza spamowanie komentarzy. Przeciętny użytkownik nie jest magistrem poszukującym danych do rozprawy naukowej… a wręcz przeciwnie. Uważasz, że to źle. że „moja piaskownica” nie puszcza wszystkiego „jak leci”? Podobają Ci się wieczne wojny w komentarzach na onecie itp?

R.A.: Na początek wyjaśnienie: dyskusje na Onecie nie powinny być uznawane za wyznacznik poziomu dyskusji w Internecie. Ten portal zatrudnia studentów, których jedynym zadaniem jest wypisywanie kontrowersyjnych, a czasem po prostu głupich komentarzy. Nakręca to tylko bezcelowe dyskusje i zwiększa liczbę odsłon, a o to przecież portalom chodzi.

Niestety daleki jestem również od twierdzenia, że polscy internauci potrafią się kulturalnie zachowywać na forach i w komentarzach. Jestem jednak przekonany, że da się na tym zapanować poprzez ograniczenia techniczne, bez uciekania się do wszelkich form słowa „cenzura”. Wolę potwierdzić mailem rejestrację i wpisać kod obrazkowy przez komentarzem niż mieć świadomość, że mój post może zostać usunięty lub w ogóle się nie ukaże (zakładając, że publikując go nie łamię polskiego prawa).

Uważam, że „moja piaskownica” nigdy nie powinna sprowadzać się do cenzury. Podam tutaj przykład, dzięki któremu może kilka osób zrozumie, że nie tędy droga. Nie tak dawno porównywarka Nokaut.pl została oskarżona o kontrowersyjne metody pozycjonowania. Na początku opublikowali posta na swoim blogu bagatelizując sprawę i pokrętnie się tłumacząc. Gdy wyszły na jaw kolejne niecne występki zaczęło się straszenie autora sądem. Ale to nie koniec. Nieprzychylne komentarze kasowali (w tym autora oskarżeń i mój), a w swoich komentarzach do prostu kłamali w żywe oczy. To, że taki komentarz kilka razy zmieniał swoją treść nie było już wtedy zaskoczeniem (praktyka znana jako „uzupełniłem twój komentarz”, czytaj: wyrzuciłem go i podrasowałem odpowiednio swój). Najśmieszniej było na końcu - współwłaściciel : „Jeśli chcesz coś wiedzieć coś więcej albo masz jeszcze jakieś pytania związane z nokaut.pl, daj znać”. Ręce opadają.

J.S.: Forum Świstak.pl było mocno „wycinane”. Od jakiegoś czasu dostęp do niego mają jedynie zalogowani użytkownicy. Rozumiem względy funkcjonalne, moderowanie „wrzutów” reklamowych - ale jak się to ma do Twojej definicji wolności słowa?

R.A.: Forum Świstak.pl nigdy nie było moderowane. Wystarczy spojrzeć - na forum jest pełno krytycznych postów, reklam konkurencji itd. Powiem więcej: osobiście zlecałem usunięcie „żółtych kartek” za zachowanie na forum, co jest dowodem na nasz stosunek do jakichkolwiek form kneblowania ust.

Jedyny przypadek usunięcia wiadomości dotyczył sytuacji, kiedy zablokowany użytkownik zdołał napisać wiadomość korzystając z sesji serwera, która jeszcze nie wygasła. W naszej interpretacji taki użytkownik jest oficjalnie „martwy”, więc jego wypowiedzi również.

J.S.: Z tym „nigdy” zapewne kilka osób będzie polemizować…

R.A.: Zmian w tej kwestii nie było nigdy - jeśli już jest coś usuwane, to tylko z przyczyn technicznych: niezamknięta sesja, reorganizacja forum itp. Aby się przekonać o tym, że nie znamy słowa „cenzura” zapraszam na forum - jest tam wielu użytkowników, których trudno podejrzewać o sympatię do nas, a mimo wszystko nadal funkcjonują w serwisie.

J.S.: Bronię zdania, że biznes należy zaczynać od dobrych i zgodnych z prawem praktyk. Należysz do osób, które uważają, że czepiam się i przesadzam. „Pierwszy milion należy ukraść”?

R.A.: Niczego w życiu nie ukradłem. To po pierwsze. Po drugie, oddzieliłbym uchybienia proceduralne. (które oczywiście trzeba naprawić) od świadomego działania na szkodę użytkowników. Komu jak komu, ale Świstakowi trudno zarzucić działanie przeciwko aukcjonerom. Po trzecie, w każdej firmie zdarzają się problemy prawne, to jest na stałe wpisane w działalność biznesową. Proszę zapytać o to prawników Allegro lub TP S.A.

J.S.: Przeciętny Internauta nie odróżni „uchybień proceduralnych” od szarej strefy czy przestępcy…

R.A.: Ależ oczywiście, że odróżni. Wystarczy podać pierwszy z brzegu przykład - Dumos.pl. Nikt rozsądnie myślący nie dał się na to nabrać, a jeśli dał, to powinien się trzymać daleko od tematyki aukcyjnej. Podobny „sukces” wróżę Subasta.pl i innym.

J.S.: Jako właścicielowi podmiotu gospodarczego: podoba Ci się rywalizacja z serwisami z szarej strefy oraz używającymi nieetycznych metod?

R.A.: Szczerze mówiąc, nie zwracam większej uwagi na takie serwisy. Szybko powstały, narobiły trochę zamieszania i… szybko odejdą w niepamięć. Nic, co nie jest stworzone na solidnych podstawach, nie przetrwa próby czasu - użytkownicy ponownymi wejściami zagłosują za „być albo nie być” takich serwisów. Ktoś, kto spamuje, kradnie kontent i oszukuje nie zajdzie daleko - to truizm, ale w tym przypadku sprawdza się bardzo dobrze.

J.S.: W rozmowie telefonicznej broniłeś serwisy, które na starcie są „lekko na bakier z prawem” - ze względu na znikomą szkodliwość. Czym argumentujesz postawę, w której przedsiębiorca internetowy - który ma już za sobą sukcesy i doświadczenia przynajmniej w małej części podobne do Twoich - zaczyna nowy serwis od „lekko szarej strefy”?

R.A.: Dla mnie sensem tworzenia serwisów internetowych jest zaproponowanie użytkownikom czegoś naprawdę dobrego. Znam wiele przykładów na to, że uchybienia proceduralne można szybko naprawić, a błędne pomysły na serwis trudno potem skorygować. Nie rozgrzeszam działania na bakier z prawem jednak apeluję o więcej zdrowego rozsądku w ocenie zagrożenia dla użytkownika, jakie stwarza serwis aukcyjny. Inny kaliber ma oferowanie lokat bez licencji bankowej, a inny rozpoczynający działalność serwis aukcyjny.

Prosty przykład: Czy uruchomiony kilka dni temu serwis Bubbler.pl to podejrzana działalność małolata czyhającego na poufne dane Internautów (już widzę te nagłówki: „gdzie GIODO?!, gdzie szczegółowe dane właściciela??!!") czy też ciekawy pomysł na upłynnienie zbędnych rzeczy? Ty powiesz, że to pierwsze - ja, że to drugie. Problem w tym, że 99% Internautów podzieli moje zdanie, ale radykalni legaliści i tak będą chcieli zachwiać podstawami działania takiego serwisu (ciekawe w czyim imieniu?).

J.S.: Patrząc na kategorię „mailing” w serwisach aukcji widzę, że większość ofert pochodzi od… przestępców gospodarczych i spamerów - nazwijmy to po imieniu. I masz rację: 99% powie, że to nie jest szkodliwe. Polska jest na 6. miejscu pod względem rozsyłanego spamu. I to także jest znikoma szkodliwość? Większość serwisów emitujących reklamy AdSense nie płaci podatków, zabierając chleb uczciwym serwisom - to także „nikomu nie szkodzi”?

Pomysłowego dzieciaka może być nie stać na prawnika, który podpowie jak napisać regulamin, ale wystarczy zapytać na forach kilku serwisów i ma obraz tematu.

Co do szkodliwości - Internet stał się miejscem, w którym najczęściej dokonywane są przestępstwa. W różnej skali - począwszy od niegroźnych wykroczeń pt. jednorazowy spam, do wałków na setki tysięcy PLN. Nie sposób odróżnić „pomysłowego dzieciaka” od „cwanego łobuza” - zwłaszcza, że większość pomysłów nie wskazuje na pomysłowość, a jedynie biegłość w użyciu skrótów CTRL-C CTRL-V. Nie przekonuje Cię taka argumentacja?

R.A.: Denerwowanie się na taki stan rzeczy nie ma sensu. Zawsze będzie jakaś szara strefa i trzeba się do tego przyzwyczaić. Nie rozgrzeszam takich ludzi, ale nie widzę sensu w straszeniu 16-latka urzędnikami kontroli skarbowej. Za 2-3 lata taki człowiek założy firmę i będzie sumiennie odprowadzał podatki, zaręczam - przy większej skali nie da się działać „na lewo”.

Nie wrzucałbym też do jednego worka ludzi, którzy świadomie łamią prawo (np. oszustwa na aukcjach) i tych, których postępowanie wynika z niedostatecznej znajomości prawa. Nie sądzę, aby oferty mailingów na aukcjach były dużym zagrożeniem - dowodem na to jest fakt, że te kategorie nadal istnieją i mają się dobrze.

A co do spamu: podziękujmy TP S.A. i portalom typu o2.pl za to wysokie miejsce, a nie miejmy pretensje do ludzi z aukcji, oni nijak się nie przyczynili do tej wstydliwej pozycji.

J.S.: Czy nie masz ambicji, aby każdy projekt był lepiej przygotowany (także od strony prawnej)?

R.A.: Proszę spojrzeć na serwis Finansowo.pl. Od początku działania funkcjonuje jako oddzielna spółka z o.o., ma zgłoszoną do GIODO bazę danych osobowych, a formuła jego działania w żaden sposób nie koliduje z polskim prawem bankowym. I co? Już pierwsza wzmianka serwisu Aukcje.org przewiduje „liczne i kosztowne kłopoty”. Chyba nigdy nie zrozumiem takiego postępowania.

J.S.: Konkrety: w jaki sposób realizowana jest weryfikacja danych? W jakim stopniu umowy zawierane w Finansowo.pl są wiążące? Jak przebiega np. ocena zdolności kredytowej? Rozumiem, że idea serwisu zakłada działalność bardziej „informacyjną” i „negocjacyjną”: pomoc w znalezieniu najlepszego produktu finansowego, ale - bez konkretnych danych i mechanizmów uwiarygodniających to tylko „zabawka”, w której nie są zawierane nawet umowy przedwstępne.

Zapis regulaminu „W przypadku, gdy kontakt nie dojdzie do skutku w terminie wymienionym w ust. 1 można odstąpić od umowy sprzedaży lub kupna” uważam za kuriozalny - sugeruje, że zawarto umowę, gdy tymczasem nie ma realnych szans, aby do takiej umowy doszło. Skoro serwis jest miejscem negocjacji, a umowy zawiera się potem - to czym jest ten zapis?

R.A.: Nie wszystkie zapisy mają w chwili obecnej zastosowanie. Po drugie, profil serwisu nie jest jeszcze ostateczny, dlatego w regulaminie mogą być rzeczy, które mogą być w danym momencie nieadekwatne do rzeczywistości. Jestem jednak zdania, że lepiej zapisać w regulaminie więcej niż o czymś zapomnieć. W momencie, kiedy serwis nabierze ostatecznego kształtu regulamin również zostanie zmieniony.

J.S.: Zanim porozmawiamy o obecnych projektach proponuję przywołać to, o czym niewiele osób wie: co było przed fotka.pl?

R.A.: Przez rok pracowałem w portalu Ahoj.pl gdzie odpowiadałem za dział Telekomunikacja. To była moja pierwsza i jedyna praca na etacie. Pracowałem tam rok, miałem więc swój skromny udział w przejedzeniu 20mln dolarów. Portal upadł i rozpocząłem własną działalność.

J.S.: W moim odbiorze Fotka.pl wstrzeliła się w najlepszy moment - choć nie była pomysłem oryginalnym, to wystartowała jako jedna z pierwszych tego typu platform w Polsce. Bez wazeliny - to był (i jest) świetny serwis. Skąd pomysł na budowanie kolejnych serwisów w oderwaniu od zdobytej i licznej społeczności? Czy nie pojawiały się sugestie, aby całość zintegrować?

R.A.: Przyszłość należy do dużych podmiotów, więc jeśli już jakieś połączenia miałyby nastąpić to bardziej na poziomie korporacyjnym niż funkcjonalnym. Takie propozycje już się pojawiają, myślimy więc o tym, aby zrobić „większy obrazek” na bazie Fotka.pl. Niedługo multimedia i mobilność będą standardem. Koniec tego roku to np. start pierwszych wirtualnych sieci komórkowych MVNO - z bazą 2,6 mln zarejestrowanych użytkowników możemy powalczyć np. na tym rynku.

J.S.: Jakie argumenty zadecydowały o powstaniu mechanizmu przenoszenia do Świstaka komentarzy użytkowników z Allegro?

R.A.: Powód jest prosty: wielu doświadczonych sprzedawców nie chce startować od zera i pracować na zaufanie razem z początkującymi. Setkami komentarzy udowodnili, że traktują swoją działalność na aukcjach poważnie - my im wierzymy i dajemy kredyt zaufania. Nie zmienia to jednak faktu, że ten stan jest tymczasowy. Już teraz oddzieliliśmy liczbę komentarzy zaimportowanych z Allegro od tych pozyskanych na Świstaku. Docelowo chcemy całkowicie zrezygnować z importu komentarzy - tym bardziej, że planujemy gruntowną przebudowę naszego systemu oceny wiarygodności.

J.S.: Jak z perspektywy czasu oceniasz uznawanie dorobku z innych serwisów aukcji? Czy warto nagradzać aktywność u konkurencji?

R.A.: Na początku działalności na pewno warto podeprzeć się zewnętrznymi komentarzami, na dłuższą metę jest to niekorzystne - nie motywuje do zdobywania zwykłych komentarzy.

J.S.: 22 luty 2001, Allegro wprowadza opłaty - ilość aukcji 76 tysięcy. Czego brakuje Świstakowi, aby wprowadzić opłaty?

R.A.: Wprowadzenie opłat to wprowadzenie tzw. bariery wejścia, która choćby była niewielka, to ma jednak duży wpływ na przyrost aukcji. Z drugiej strony doskonale zdajemy sobie sprawę, że opłaty mają swoje zalety: mniej aukcji „śmieciowych”, lepsza konwersja aukcji wystawionych do sprzedanych itd.

Biorąc pod uwagę sytuację rynkową nie przewiduję jednak wprowadzenia opłat i prowizji w systemie podobnym jak Allegro. Oczywiście serwis kiedyś musi zacząć zarabiać nie tylko na reklamach, ale przewidywany model płatności na pewno nie będzie powieleniem już istniejących. Myślę tu o dwóch rozwiązaniach: wprowadzenie dodatkowych, płatnych funkcjonalności dla osób (firm) sprzedających duże ilości towaru lub bardziej „uczciwy” system opłat progresywnych pobieranych jako procent od wartości sprzedaży (wystawianie towarów pozostałoby nadal darmowe).

To oczywiście zarys - szczegóły, nawet jeśli mamy już opracowane, na pewno nie zostaną wprowadzone w najbliższym czasie tj. do końca tego roku.

J.S.: Dwie wątpliwości: Chcesz karać opłatą osoby sprzedające więcej? Nadal nie chcesz zablokować ofert w absurdalnych cenach ustawiając cenowy próg wejścia?

R.A.:

Widocznie mam wypaczone pojęcie sprawiedliwości społecznej. Obserwuję rynek i widzę różnicę pomiędzy Janem Kowalskim, który raz na kwartał sprzeda coś za 20-150zł, a firmą XYZ sp. z o.o., która ma 1500 aukcji, kilkadziesiąt tysięcy zł obrotów i zatrudnia 4 osoby. Ten pierwszy to dla mnie skarb - sprzeda coś raz na kwartał, ale w międzyczasie zrobi zakupy na kilkaset złotych (jest przecież nie tylko sprzedającym, ale również kupującym). Czemu miałbym mu zabierać te kilka złotych w postaci prowizji?

Jest jeszcze jeden argument: dużo łatwiej wprowadzić płatności dla kilku tysięcy firm (faktura > przelew) niż dla setek tysięcy zwykłych użytkowników. O różnicy w ARPU już nie wspomnę…

Co do cen: niestety nie mamy na nie wpływu. Mamy jednak kilka pomysłów jak zmienić ten stan rzeczy - jest to część głębszych zmian służących podniesieniu konwersji handlu na świstak.pl..

J.S.: „Wprowadzenie opłat (..) ma duży wpływ na przyrost aukcji” - to zrozumiałe. Ale czy przy obecnej ilości aukcji nie warto pokusić się o ich jakość?

R.A.: Będziemy się starali podnosić jakość aukcji - to jest w końcu warunek konieczny, aby rósł stosunek aukcji wystawionych do sprzedanych.

J.S.: Czy widzisz sens w ograniczaniu ilości „wiecznie wiszących niesprzedawalnych aukcji” przy użyciu opłat za wystawienie?

R.A.: Tego rodzaju aukcje nie są dla nas obciążeniem, a dla użytkowników stale u nas handlujących jest to duża wygoda. Dodatkowo takie stałe aukcje korzystnie wpływają na ruch z wyszukiwarek - ludzie szukają codziennie tysięcy przedmiotów, których zaindeksowanie z np. Allegro jest utrudnione.

J.S.: „Ściana” partnerów Allegro - czy poza fotka.pl możesz liczyć na wsparcie jakiegokolwiek portalu?

R.A.: Świstak funkcjonuje samodzielnie - nie ma stałych partnerów napędzających ruch. Nawet na fotka.pl nie jesteśmy mocno promowani z uwagi na zupełnie inną grupę docelową. Mamy jednak świadomość potencjału promocyjnego fotka.pl - mając 400 milionów odsłon co miesiąc możemy organizować kampanie barterowe praktycznie bez ograniczeń. W najbliższych miesiącach coraz częściej będziemy to wykorzystywać.

J.S.: Od jakiegoś czasu możemy pisać… o pozycji nr 1 Świstaka wśród polskich serwisów aukcji. :) eBay i allegro - polskie nie są. Czy nie warto postawić Świstaka na nogach, skończyć bezsensowną „darmówkę” i zacząć rywalizację na serio?

R.A.: Cały czas działamy na serio. Nie znaczy to jednak, że ostatnie roszady właścicielskie nie mają wpływu na naszą strategię. Plan jest prosty: nie będziemy bić się z koniem tj. dwoma firmami dysponującymi milionami złotych. Będziemy zajmować nisze, wprowadzać innowacje i maksymalnie wykorzystywać elastyczność cechującą niewielkie firmy.

J.S.: A’propos nisz - dlaczego wzorem allegro i a24, swistak.pl wciska „nieruchomości” między „dziwactwa” i „pornosy”?

R.A.: Zdajemy sobie sprawę z niedoskonałości takiego podziału, ale kategoria „Nieruchomości” z racji swej specyfiki, nigdy nie będzie miała takiej popularności aby zaistnieć na wyższym poziomie. Z tego powodu jest w dziale „Pozostałe” i w najbliższej przyszłości nic się w tej kwestii nie zmieni.

J.S.: Sklepy w swistak.pl

R.A.: Patrząc na wdrożenia konkurencji używanie słowa „sklepy” jest chyba trochę na wyrost. Przecież to zwykłe wyświetlenie listy towarów danego użytkownika z drzewem kategorii z boku. Mamy to od dawna, różnice w porównaniu do eBay - jeśli są - to minimalne.

Taka sytuacja to dla nas stan przejściowy - w przyszłości będziemy chcieli zaoferować firmom dużo więcej, m.in. możliwość całkowitego „obrandowania” strony, podłączenia własnej domeny, tworzenie swojego drzewa kategorii itp.

J.S.: blog.swistak.pl - czy będzie opcja komentowania?

R.A.: Komentarzy na blogu nie będzie z prostego powodu: użytkownicy mają do dyspozycji forum i tam mogą wyrażać swoje zdanie.

J.S.: Świstak.lab - Czy uwagi cezceza miałyby szanse się tam znaleźć?

R.A.: Wszystkie sensowne uwagi mają szansę się tam znaleźć. Nie kwalifikujemy zgłoszeń ze względu na źródło pochodzenia, ale ich przydatność dla serwisu.

J.S.: Cezcez - na forum świstaka został „zlinczowany” postami - IMHO z Twojej inspiracji. Czy nie widzisz absolutnie żadnego sensu w jego działaniach? Czy to także „czepianie się”?

R.A.: Ten użytkownik był i będzie punktowany za każdym razem, kiedy wychyli głowę. Nie za to, co robi, ale za to jak robi. Nie będziemy tolerować pieniactwa i awanturnictwa - to wpływa niekorzystnie na atmosferę w serwisie i jest głównym powodem naszych działań.

Konstruktywna krytyka jest natomiast zawsze mile widziana - w końcu to dzięki sugestiom użytkowników Świstak zmienia się każdego dnia.

J.S.: Uważasz, że takie osoby jak cezcez faworyzują kogokolwiek, działają na czyjeś zlecenie?

R.A.: Nie faworyzują bo… nie mają kogo. Mając przeciwko sobie wszystkie serwisy aukcyjne oraz tysiące rozzłoszczonych aukcjonerów (forumowiczów) trudno mówić o stronniczości. W historii polskiego Internetu było już kilka osób, którym się wydawało, że będą zbawcami uciemiężonych i tłumy będą je kochać. Stało się zupełnie inaczej, o czym doskonale wie np. Arnold Buzdygan (podając to, narażam się pewnie na proces…). Współczesna psychiatria nadal bezradnie rozkłada ręce w takich przypadkach.

J.S.: Tymczasem kolejne sprawy trafiają na wokandę. Czy nie taniej wychodzi współpracować z „niepokornymi” - traktując ich przytyki jako sygnał, że coś jest nie tak?

R.A.: Typowy przykład tendencyjności. Jakie „kolejne sprawy”? Od dawna nie dostaliśmy żadnego pisma z sądu i już dawno zapomnieliśmy o jakichkolwiek problemach prawnych. Jest połowa roku 2006, działamy w sieci prawie 3 lata i mamy ponad 230 000 zadowolonych użytkowników. Czas chyba zrozumieć, że od dawna jest to poważny biznes i jakiekolwiek czepianie się nie ma wpływu na naszą działalność.

J.S.: …kolejne sprawy cezcez vs serwisy aukcji… (spodziewałeś się tendencyjności tam, gdzie jej nie było). Większość spraw Cezcez wygrywa. Nadal twierdzisz, że po jego działaniu nie pozostaje żaden pozytywny ślad?

R.A.: Jednostki wygrywają tez w sporach ze spółkami giełdowymi, to nie jest ewenement w polskim sądownictwie. Tylko czy to jest jakiś argument za tym, żeby wychwalać takie osoby pod niebiosa?

Detektyw R. też łapał przestępców, więc pozostawiał „pozytywny ślad”. Ale proszę zapytać dowolnego policjanta, choćby z drogówki, to posypią się epitety typu pozer, efekciarz, manipulant, megaloman. Czy ci ludzie mają osobisty interes, żeby tak mówić? Nie, oni po prostu dobrze znają tego człowieka i odżegnują się od stosowanych przez niego metod działania. Z naszym Cezcezem jest podobnie.

J.S.: Finansowo.pl: ambitne, pomysłowe… ale wygląda na ledwo żywe. Czy polscy Internauci dojrzeli do operacji finansowych w internecie na taką skalę?

R.A.: Tworząc ten serwis zakładaliśmy, że pomysł może się nie przyjąć. Mimo braku tysięcy aukcji (ale przy wartości aukcji na poziomie ponad 60 mln złotych) serwis cały czas się rozwija i zmienia swoją funkcjonalność. Polacy nie dojrzeli do projektów typu ZOPA, za wcześnie również na coś w stylu Prosper.com - mimo wszystko widzę rynek dla serwisu takiego jak Finansowo.pl. Nie jesteśmy w gruncie rzeczy serwisem aukcyjnym tylko podmiotem na rynku finansowym. Chcemy zbierać klientów z rynku, kategoryzować wg potrzeb i odsyłać po gotowe produkty do banków. Internet nadaje się do tego idealnie: daje możliwość porównania wszystkich ofert oraz pozwala na niskie koszty działalności. Dla banków to idealny partner dostarczający klientów już zdecydowanych na dany produkt. A co dostaną klienci? Wygodę, szybkość i zawsze najkorzystniejszą ofertę - to niemożliwe do zrealizowania w inny sposób niż poprzez Internet. Oceniam, że Finansowo.pl jest na bardzo wczesnym etapie rozwoju - zarówno jego znaczenie jak i oferta mogą się jeszcze radykalnie zmienić.

J.S.: Starter, a w zasadzie farma starterów Bajo.pl: liczy się ilość, a nie jakość…?

R.A.: Sprowadzanie rozmowy na temat Bajo.pl: jest moim zdaniem przecenianiem znaczenia tego serwisu. To młody i niskobudżetowy projekt, który powstał „przy okazji”. Istniała grupa zapalonych młodych ludzi, którzy chcieli dać upust swojej wiedzy na dany temat, ale nie bardzo wiedzieli jak się do tego zabrać samodzielnie. Odkupiłem domenę od poprzedniego właściciela i obiecałem kontynuację funkcjonowania serwisu jako „portal”. Napisaliśmy w firmie CMS do jego obsługi, stworzyliśmy nową identyfikację wizualną i daliśmy wolność w tematyce prowadzonych serwisów. Teraz czekamy czy pomysł się przyjmie. Jeśli nie - będzie funkcjonował tak jak dotychczas, jeśli tak - wjedziemy na biznesową autostradę. Nie jestem jednak zdeterminowany na sukces w tym przypadku.

Ci, którzy się znają się na internetowym biznesie wiedzą, że łatwiej przyciągnąć reklamodawców na serwis z etykietą portalu, a z drugiej strony użytkownicy systematycznie odchodzą od portali na rzecz wyspecjalizowanych serwisów tematycznych. Bajo.pl łączy w sobie obie te cechy. Dodajmy do tego możliwość partycypowania redaktorów w zyskach portalu (na razie w ramach AdSense) i mamy teoretycznie pomysł na dobry biznes. W praktyce projekt ten nie ma wysokiego priorytetu z uwagi na ilość pracy przy Swistak.pl i Fotka.pl, nie ma też żadnego formalnego powiązania pomiędzy tymi serwisami, a Bajo.pl. Ten serwis traktuję głównie jako hobby - bardziej dla entuzjastów internetu, niż dla mnie samego.

Komentarz „liczy się ilość, a nie jakość” sugeruję odnieść do kogoś innego, np. Gery.pl. To jest typowa zbieranina przypadkowych serwisów, które razem próbują udawać portal. Są oczywiście perełki robione własnym sumptem np. Truskawa.pl , gdzie na wstępie proponuje mi się „Małe co nie co z młoda dziewczyną w bikini”. W Bajo jak ognia unikamy takiej etykietki - tam jest naprawdę rygorystyczna selekcja serwisów tematycznych.

J.S.: Nie przepadasz za gerym?

R.A.: Ależ skąd, to bardzo pocieszny chłopiec, tylko trochę mało skromny jak na moją wrażliwość. Gdzie nie spojrzeć tam się z Dżerego naigrawają więc nie jest to tylko moja opinia. Przyznasz, że temat wygląda komicznie, jeśli ktoś nazywa to coś „portalem” i wycenia na co najmniej 10mln złotych? :)

J.S.: Poza Aukcje.org i Gery.pl - jakieś inne antypatie?

R.A.: Nienawidzę wręcz Onetu - mają sensowny portal, czasem im nawet fajne rzeczy wychodzą, a do tego mają dużo pieniędzy. Nic, tylko znienawidzić ;)

A tak na poważnie: na słowa krytyki może u mnie zawsze liczyć ktoś, kto mało umie, a się wychyla przed szereg. Może jestem staromodny, ale wydaje mi się, że najpierw trzeba coś umieć, a potem dopiero można mówić, że jest się debest. Takie to teraz niepopularne…

J.S.: Serwisy stowarzyszone, bądź istniejące wyłącznie dla współpracy z allegro - miałeś okazję spotkać się z trickami „ucinającymi” konkurencję allegro?

R.A.: Do portali nawet nie podchodzimy z tematem współpracy. Wiadomo, że mają długoterminowe umowy z Allegro, które co miesiąc przynoszą konkretne efekty finansowe. Przekonywanie ich, aby zrezygnowali z tego w imię zysków w przyszłości jest karkołomnym zadaniem. Dopóki portale nie będą w komfortowej sytuacji finansowej, to żaden z nich nie zaryzykuje. Przekonać ich mogą tylko i wyłącznie duże pieniądze - tak jak umowa pomiędzy Allegro i Onetem z przed kilku lat (chyba 2000 rok)..

Jeśli chodzi o mniejsze serwisy, to tutaj także trudno jest przekonać kogoś, że w dłuższej perspektywie bardziej opłaca mu się współpraca ze Świstakiem, niż w ramach Programu Partnerskiego Allegro. Swego czasu mieliśmy alternatywną propozycję dla witryn, ale nie spotkała się ona z zainteresowaniem więc z niej zrezygnowaliśmy.

J.S. Pomijając względy organizacyjne i finansowe, czy nie łatwiej byłoby tworzyć jeden duży portal wielotematyczny (Bajo, świstak, fotka, finansowo)?

R.A.: Wymienione serwisy nie są dobrymi kandydatami na związek. Przy takim kolosie jak Fotka.pl nie mają dużej wartości (pomijając Świstaka, którego wyceny się jednak nie podejmuję). Poza tym, ścieżka rozwoju Fotka.pl jest jasna: chcemy (a właściwie już jesteśmy) największym serwisem społecznościowym w kraju. Nie trzeba być portalem, żeby grać w pierwszej lidze.

Przykład Myspace.com pokazuje to doskonale: serwis kupiony za 580 mln dolarów ma obecnie ponad 80 mln zarejestrowanych użytkowników i największą na świecie liczbę odsłon (więcej niż Google czy Yahoo!, oba serwisy wyceniane na kilkadziesiąt miliardów dolarów). Nietrudno zgadnąć, który z tych podmiotów jest niedoceniany i ma najlepsze perspektywy rozwoju. Myspace to przyczajony tygrys: już teraz sprzedaje z sukcesem płyty, rywalizując z koncernami muzycznymi. Być może zostanie operatorem komórkowym, a jego potencjał reklamowy jest odkryty tylko w kilku procentach (z całym szacunkiem dla MTV - ich czas już minął).

Fotka.pl będzie podążać tymi krokami, oczywiście na swój sposób. Już teraz, co 4-ty polski internauta jest zarejestrowany w naszym serwisie, mamy prawie tyle samo użytkowników co Sympatia.pl i Grono.net razem wzięte. Sukcesywnie będziemy to wykorzystywać.

J.S.: Twoje zdanie o serwisach web2.0 ?

R.A.: Dużo szumu, dużo zapału, mało dobrych pomysłów i małe szanse na sukces. To tak w skrócie. Większość to bezmyślne kalki zachodnich projektów skierowane do wąskiego grona osób. Jestem w stanie pogrążyć konkretną argumentacją każdy tego typu pomysł powstały w ostatnim półroczu. Mój ulubiony przykład to Wykop.pl, projekt porażający inwencją począwszy od nazwy (swobodne tłumaczenie słowa „digg"). W 6 miesięcy zarejestrował niewiele ponad 2000 użytkowników, a każdy opublikowany tam wpis generuje maksymalnie kilkaset odwiedzin na „wykopanej” stronie. Aby ten projekt można było uznać za sukces. brakuje mu co najmniej dwóch zer w prezentowanych liczbach. To jest jak najbardziej osiągalne. Dla porównania: Fotka.pl taką liczbę użytkowników rejestruje w kilka godzin, a atrakcyjnie podany link na stronie głównej potrafi wygenerować ok. 50-60tys. odwiedzin w ciągu doby.

Drugi przykład to Olo.pl. Chłopaki poczytali trochę zachodnich blogów, nauczyli się paru modnych słów i szumnie obwieścili światu, że oto nadchodzi rewolucja. Na tym się niestety skończyło. Żenujący przykład na to, jak niewiele trzeba, aby zainteresować „branżę” pomysłem oraz jak wiele trzeba, aby na czczych marzeniach się nie skończyło.

W chwili obecnej wszystkie serwisy łeb-dwa-zero to dla mnie po prostu zabawka dla autorów i ich kolegów. Ot, tyle.

Na koniec pozytywny przykład, żeby nie było iż potrafię tylko krytykować: Idziemy.net. Pomysł skopiowany z Zachodu, popularność mizerna, ale przynajmniej wykonanie nie kłuje w oczy. Zabrakło społeczności wokół serwisu, bez tego żadna koncepcja 2.0 nie ma szans na powodzenie. Wierzę jednak, że przy odpowiednio dużym wsparciu promocyjnym serwis odżyje - w tego typu projektach widzę duży potencjał (dokładniej w styku „reala” i „wirtuala").

J.S.: Plany, odnośnie projektów i serwisów, z którymi jesteś związany?

R.A.: Nic nowego nie planuję w chwili obecnej. Jest kilka pomysłów, które mimo dopracowania formuły nie doczekają się pewnie realizacji z braku czasu. Jeśli ktoś chciałby poprowadzić np. niekomercyjny z zasady serwis bankczasu.org czy też system optymalizacji kontekstowych kampanii reklamowych traxx.pl to zapraszam - chętnie oddam w dobre ręce.

J.S.: Kilka pytań z rodzaju ankiety personalnej. Gdzie spędzasz więcej czasu: w Warszawie czy Elblągu?

R.A.: Spędzam czas wyłącznie w Warszawie. W Elblągu byłem tylko raz w życiu, prywatnie. Nie widziałem na oczy nawet naszego elbląskiego biura i ludzi tam pracujących. Mamy kontakt na Skype i to wystarcza.

J.S.:Twoje hobby…

R.A.: We wszelkich formularzach tę rubrykę zostawiam pustą ;).

J.S.: Ostatnio przeczytana książka, obejrzany film, zakup na aukcji…

R.A.: Książek nie czytam od matury i mam śmiałość się do tego przyznać. Filmów ostatnio nie ma ciekawych, więc nie pamiętam niczego, co wbiłoby mnie w fotel. Jeszcze kilka miesięcy temu oglądałem dużo seriali: Prison Break, 24, LOST i Desperate Housewives - czekam na wrzesień i rozpoczęcie nowych sezonów.

Na aukcjach kupuję mało, ale mam ambitny zamiar wystawienia na Świstaku kilkunastu niepotrzebnych rzeczy - ot, tak dla samego aukcjowania. Nawet dzisiaj przyniosłem do biura trochę starych podręczników z zamiarem puszczenia ich w obieg.

J.S.: Czy w Twoim odbiorze „wykorzystaliśmy szansę” (na powstanie normalnego, obiektywnego materiału prasowego)?

R.A.: Po jednym wywiadzie trudno wyrokować w tej kwestii. Jeśli za pół roku obaj będziemy gotowi do przeprowadzenia podobnego wywiadu, to na pewno uznam szansę za wykorzystaną.

J.S.: Jeżeli o mnie chodzi - bardzo chętnie. Dziękuję za wywiad.

R.A.: Dziękuję również.

 

  • # cezcez — 6/8/2006 @ 22:18:

    Z powodu wakacji bedzie krotko:
    >>>Forum Świstak.pl nigdy nie było moderowane>>>
    To gdzie sa moje posty?

    >>>Niczego w życiu nie ukradłem>>>
    Mam wrazenie, ze prawomocny wyrok sadu mowil co innego. Myle sie?

    >>>(…)już dawno zapomnieliśmy o jakichkolwiek problemach prawnych.>>>
    Prawomocny wyrok z marca 2006 to tak dawno?

    >>>Od dawna nie dostaliśmy żadnego pisma z sądu>>>
    Dostrzegam tesknote - wakacje sie skoncza i znowu przegrasz kolejna sprawe. Widac, ze to lubisz :-)

    I tyle…:-)

  • # Joe — 6/8/2006 @ 23:15:

    W naszym kraju obowiązuje jedna zasada „nie ma zasad” każdy ciągnie do siebie za wszelką cenę, jedni bardziej skutecznie inni mniej, jedni z pomocą innych (allegro) inni sami czyt. mniej skutecznie (świstak)

  • # a — 7/8/2006 @ 2:16:

    Wywiad mi się podobał. To co cenię u Agnieszczaka to szczerość. Niestety, na naszym polskim podwórku mamy w większości dzieci bawiące się w 2.0, ludzi wyceniających swoje pseudo-portale na 10mln, marketingowców kłamiących w żywe oczy i twierdzących jacy oni są w porządku (nokaut usunął ze swojego bloga wszystkie wpisy odnośnie tamtej sprawy, ani przepraszam, ani *** [sam ocenzurowałem]). Nie jestem uzytkownikiem ani Fotki (nie jestem nawet w docelowej grupie wiekowej), ani Swistaka (tylko Allegro, ale tylko dlatego, że jest większe), ale życzę owocnego rozwoju Świstaka. Polecałbym skontaktować się z Enterprise Investors lub innymi funduszami venture capital. Rynek i zyski o jakie idzie walczyć są wysokie, a to właśnie interesuje VC. Myślę, że wiele z nich chętnie by zainwestowało.

  • # Marek Teluk — 7/8/2006 @ 6:43:

    A propos Idziemy.net - wszystko spoko, tylko chce zaznaczyc, ze pomysl NIE BYL ani kopiowany (nawet nie wzorowany, czy inspirowany), jak i rowniez robiony w modnym duchu (ruchu) Web 2.0.

  • # reod — 7/8/2006 @ 10:08:

    Jedna z lepszych opini na temat web 2.0 panie Rafale. Bez zbędnych formalności.
    Panie Jacku, świetny wywiad z ciekawym człowiekiem.

  • # RESIDENT — 7/8/2006 @ 12:56:

    Pan RA jest gościem, z którym nie chciałbym na pewno współpracować bo jego narcyzm orbituje gdzieś w stratosferze, a to skutecznie uniemożliwia normalną rozmowę :) Co do jego serwisów, hm, muszę powiedzieć, że są to zawsze bardzo dobre produkty, świetnie zaprojektowane, doskonale wyglądające, słowem kawał dobrej roboty. Niestety żaden z nich nie jest nowatorski, to są po prostu kalki innych serwisów. Jeśli chodzi o fotkę to wielkiej konkurencji nie mieli więc siłą rzeczy serwis ten skazany był na dużą oglądalność, potem wystarczyło jedynie płacić za serwer. Oczywiście aktywnych użytkowników Fotki nie liczy się w setkach tysięcy, ale w tysiącach jeśli już :))) Świstak jak tylko wystartował też oczywiście nie mógł się za bardzo różnic od konkurencji :) No, ale tutaj właściciele przespali moment, kiedy eBay wchodził do Polski, można było to w dobrej cenie sprzedać. Teraz ze smutkiem stwierdzam Świstaka czeka już tylko powolne wygaszanie. No chyba, że spróbują sprzedać go ebayowi, pytanie czy będą chcieli go kupić, sądząc po lotach RA to cena będzie absurdalnie kosmiczna, tak więc nic z tego nie będzie. Pamiętam początki Świstaka i była (może jeszcze jest :) to firma krzak, więc teraz bym się tak z innych krzaków nie nabijał :) Bajo to miała być konkurencja dla Gerego, no ale obecnie coraz trudniej znaleźć tylu frajerów, którzy by za przyszłe kosmiczne zyski robili serwisy dla orbitującego właściciela. I Bajo i Gery przypomina mi trochę średniowieczną sytuację pańszczyźnianych chłopów :)

  • # ::regina:: — 7/8/2006 @ 18:45:

    Ależ materiał.. Ty się chyba nudzisz.

    Odniosłam wrażenie, że Agnieszczak odpowiedział na pytania, ale w wielu miejscach .. wymijająco. Np. o regulaminie finansowo.pl:
    „Nie wszystkie zapisy mają w chwili obecnej zastosowanie. Po drugie, profil serwisu nie jest jeszcze ostateczny,” to takie „masz rację ale nie do końca”.

    Ciekawa osobowość wychodzi z Agnieszczaka. Moim zdaniem to taki fighter - pewny siebie, prący do przodu. To pozytyw - do momentu, kiedy nie staje się zbyt pewny siebie i zarozumiały (moim zdaniem granica jest już blisko, ale to tylko opinia).

    Z kim planujesz następny wywiad? :) Muszę mieć czas żeby się ew. przygotować - jeśli ma być ze mną…. :))))

  • # aga — 8/8/2006 @ 16:49:

    Literatura dosc obszerna, mam pytanie czy interesujesz sie aukcjami w takim wymiarze? i czy masz w posiadaniu wiekszosc tych prac, bo ja niektorych z nich szukam, jesli tak to prosze o info, pozdrawiam, aga

  • # Komentator — 11/8/2006 @ 12:31:

    Czytam i nie wierzę. Niby poważny gość, a dziecko jeszcze. Obraża, wygaduje bzdury na różne tematy nie mając pojęcia tak naprawdę o niczym albo mając mgliste pojęcie o czymkolwiek. Nie chwaliłbym się na jego miejscu, że pracował w ahoj.pl, bo skoro tego portalu nie ma dawno to chyba nie świadczy to dobrze. Słowem zatroskany o swój nos śmieszny gość. Gdyby nie obrażał innych, którzy pracują ciężko to jeszcze możnaby się śmiać. Po przeczytaniu tego wywiadu mam nieodparte wrażenie, że zrobiło się sporo smrodu.
    Sczerość to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze troszkę oleju w glowie.

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: eBay AdSense Madness

Następny news: Snajper.net - statystyki lipca

Partnerzy:
Sklepy.org - tylko sprawdzone adresy Snajper.net - snajper aukcyjny Fotopanel.pl - panel aukcyjny Czytnik rss - strona startowa

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone