Gazeta Prawna komentuje sprawę kary nałożonej przez francuski sąd na eBay:
Zdaniem prawników po tym wyroku podobne sprawy mogą pojawić się w Polsce.
- Są podstawy prawne, na których można oprzeć podobne procesy w Polsce - mówi Tomasz Koryzma, partner w Baker & McKenzie Gruszczyński i Partnerzy.
Tomasz Koryzma uważa, że wyrok francuskiego sądu to przełom, bo zgodnie z nim serwis aukcyjny jest nie tylko platformą przechowującą dane o transakcjach i ich stronach, ale również podmiotem świadczącym usługi tym, którzy za jego pośrednictwem sprzedają i kupują. Dodaje, że inni właściciele marek będą teraz wykorzystywać francuski wyrok przeciwko platformom aukcyjnym. […]
Patryk Tryzubiak, rzecznik allegro.pl, największej platformy aukcyjnej w Polsce, twierdzi, że na gruncie polskiego prawa platforma aukcyjna nie może odpowiadać za wszystkie towary umieszczane w serwisie.
- Zgodnie z polskim prawem serwis aukcyjny odpowiada wtedy, gdy jasno i wyraźnie wskazane jest, że dany towar to podróbka, np. gdy zrobi to producent. A czasami nawet producenci nie są w stanie tego udowodnić. Nie możemy wtedy usunąć aukcji, bo narazilibyśmy się na proces ze strony handlującego - tłumaczy. […]
Rzecznik prasowy allegro zna lepiej prawo niż jakieś tam prawniki z McKenzie. :) Kto śmie twierdzić inaczej ten jest hucpa, malkontent i czepialski…
Poprzedni news: mAllegro - link do normalnej wersji serwisu
Następny news: Zafiksowane: 16. sierpnia 2008 r. Łódź

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# cezcez — 3/7/2008 @ 22:36:
Jeśli dobrze pamiętam, to właśnie ta kancelaria reprezentowała QXL w procesie przeciwko Allegro.pl :-)
# Jacek Z. Strzembkowski — 3/7/2008 @ 22:44:
owszem
Może przestali z nich korzystać i wrócili do „starej zaufanej gwardii”… w końcu już w przyszłym roku dawny radca Allegro odzyska prawo do wykonywania zawodu…
# Monter — 3/7/2008 @ 23:57:
A czasem nie jest tak, że specjalnie i na siłę powiększana jest baza porozumień „w ochronie praw” z producentami, żeby było się czym wykpić? Mając kluczowe koncerny w tej puli, ALL może próbować zastosować właśnie cytowane stanowisko.
# Jacek Z. Strzembkowski — 4/7/2008 @ 0:34:
Ostatni akapit:
„W ostatnim kwartale miesięcznie dostawaliśmy średnio 500 zgłoszeń o aukcjach z podróbkami. Wszystkie zostały usunięte.”
Tryzubiak moim zdaniem gada bzdury z tym ”że na gruncie polskiego prawa platforma aukcyjna nie może odpowiadać”. Podobne dyrdymały wygadywał także przy okazji handlu kontrabandą. Przecież to się nie trzyma kupy: z jednej strony mówi, że nie ma możliwości pozwania serwisu za aukcje podróbek, a za moment, że serwis posłusznie je uwala. Skoro są OK - to czym się przejmują?
Allegro ma jedną prostą metodę na ew. roszczenia przedsiębiorców: jeśli ktoś się przyczepi - ciąć aukcje równo z trawą. Aukcjonerzy na Allegro to nie aukcjonerzy na eBay, tu żaden z nich nie postawi się i nie pozwie serwisu za bezpodstawnie uwalone aukcje.
Nie wiem czy pamiętacie sprawę domeny microsoft.pl - Allegro dla pewności uwaliło aukcję, mimo że nie miało żadnych podstaw prawnych żeby to zrobić (domena nadal należała do Rudeckiego).
# Leon Beenhakker — 4/7/2008 @ 15:07:
zgłaszałem handel nowymi płytami promo (ktore wytwornie rozdaja w celach promocyjnych)…nie sciagnieto nigdy aukcji -:)..mysle ze tak samo sciagaja inne podroby…
# Monter — 4/7/2008 @ 15:37:
Płyta promocyjna nie jest podróbką. To „egzemplarz promocyjny nie przeznaczony do sprzedaży”. Tak dla uściślenia.
# ! — 4/7/2008 @ 17:51:
Skoro „nie przeznaczona do sprzedaży”, to w czym problem panie Monter ?
Dalej można sprzedawać ?
# Jacek Z. Strzembkowski — 4/7/2008 @ 18:00:
Wpis był o podróbkach - proponuję trzymać się tematu, bo zaraz zaczniemy rozwijać wątki wzorem forum allegro.
Kwestia legalności sprzedaży innych towarów - to zupełnie inne zagadnienie, o którym pisałem w wielu miejscach i pewnie jeszcze nie raz napiszę.
OK?
# wejka — 5/7/2008 @ 0:08:
No ale powiedzcie mi jak taki admin ma wiedziec, czy to podrobka czy nie?
Starsi pamietaja awanture jaka kiedys byla z MP i pewnie tego chca uniknac, bo to straty finansowe.
A sposob na lapanie podrobek jest dosc prosty - wystarczy ograniczyc sprzedaz prywatna.
Wyjasniam jak: Zarejestrowany sklep z legalna dzialalnoscia gospodarcza mialby prawo do wystawiania duzej ilosci towarow, bo jest latwy do namierzenia i nawet jak wystawi owe podroby, to go firmy podrobione zjedza zywcem. To raczej sie na to nie rzuci.
Prywatny wystawca, taki co to przemyca ( czy teraz sie jeszcze przemyca?) z Turcji perfumy, mialby prawo dowystawienia tylko jednej rzeczy, bo przeciez z zalozenia wynika, ze prywatni sprzedaja to co im niepotrzebne, nietrafione itp. Wiec ograniczenie np. do 2 jednakowych przedmiotow automatycznie zniecheci co poniektorych do bawienia sie w ciagle wystawianie aukcji i przede wszystkim maly zysk jak im tak bedzie cykac po 100 zl na tydzien zamiast po 1000.
Juz dawno to mowilam, ale w niektorych sprawach Allegro odznacza sie wyjatkowa gluchota, szczegolnie wtedy kiedy moze to spowodowac jakies straty.
I jednoczesnie ograniczylo by to dzialalnosc szarej strefy, nie?
# Jacek Z. Strzembkowski — 5/7/2008 @ 12:47:
Istnieje podobno ktoś taki jak opiekun kategorii. Zakładam że nie każdy może nim zostać - powinien orientować się w tym, czym ma się opiekować.
# cezcez — 5/7/2008 @ 14:16:
Ja tam pamiętam niejakiego Pibyka - jako opiekun kategorii wydał osobiście zgodę na wystawienie taniego bełta jako markowe, ekskluzywne wino kolekcjonerskie.
Nawet, jeśli sam pija takie wina tylko na specjalne jubileusze, to jednak chyba nie miał pojęcia o kategorii, którą się opiekował. :-)
# Jacek Z. Strzembkowski — 5/7/2008 @ 22:52:
Tak, Pibyk jest klasą sam dla siebie.
Tu inny przykład jego radosnej „twórczości”.
# wejka — 6/7/2008 @ 6:05:
Czyli moje pytanie pozostaje aktualne - skad taka sierota ma wiedziec co jest podroba a co nie. Tym bardziej, ze mam wrazenie iz podroby mozna sprzedawac legalnie, byl chyba jakis wyrok sadu w tej sprawie, czy nie?
Osobiscie w podrobkach nic zlego nie widze o ile nie udaja oryginalow i sprzedajacy je nie wmawia kupujacym, ze to oryginal.
A zapach jak Dior, niech sobie sprzedaje, czemu nie. Zapotrzebowanie jest jak widac.
# dwdw — 6/7/2008 @ 12:39:
skad taka sierota ma wiedziec co jest podroba a co nie
taka sierota może jechać popracować na zmywaku jak inni podobni jemu. A opiekunami powinny być osoby które sobie radzą.
# Joe — 6/7/2008 @ 17:28:
I tu też pytanie skąd pracownik aukcyjny rozpoznć może co jest podróbą a co nie ? Po cenie ? nie po wygladzie ? hmm też nie za bardzo… więc ???
# Jacek Z. Strzembkowski — 6/7/2008 @ 17:32:
zobaczcie … chyba jednak można poznać. Trzeba chcieć i trzeba się znać. Jasne, że nie w 100% przypadków - ale mimo wszystko.
# Joe — 6/7/2008 @ 23:44:
Nie bronię allegro, ale zaczynamy trochę popadać w paranoję… :)
Wyobraście sobie że allegro musi zatrudnić kolejną kikudziesięcio osobową grupę killerów od podróbek i to od wszystkiego (no bo chinczyki kopują wszystko) od najprostszych spinek po tel. komórkowe (np iPhony) !?
Pytanie jak to dostało się do Polski ?
Caly śwwiat jest obecne zalewany chińszczyną tą orginalną i nie … i tego sie nie zmieni … Inna sprawa że wiele firm bieże ogromne myto za znaczek co jest dla mnie też nie zbyt zdrowe i tak zabawa trwa …
A propos to że nie które podróbki są kichwate to jedna sprawa ale są takie że po zdjęciu sie nie pozna za chiny ludowe :)
itd…
# Monter — 7/7/2008 @ 16:29:
Jeżeli naciski producentów będą większe, będą musieli zatrudnić wspomianą sporą liczbę killerów :) Bo na uwalaniu z automatu wszystkiego, co jest podejrzane chociaż w malym stopniu, to daleko nie zajadą.
I racja w temacie wykonywania swojej pracy - IMO albo coś się robi dobrze, albo wcale. Jeżeli ktoś jest opiekunem kategorii i na tym polega Jego 8h praca, to powinien we własnym zakresie poszerzać swoją wiedzę, a nie grać cały czas w sapera.
# wejka — 7/7/2008 @ 23:52:
Powtorze to co napisalam gdzies tam nizej - kazdy powinien dbac o swoje interesy i mam wrazenie, ze to robi, po to firmy miedzy innymi placa prawnikom. Opiekunowie kategorii robia dokladnie to co maja „kazane”, czyli dbaja o interesy firmy. A w interesie firmy Allegro lezy jak najwieksza liczba wystawionych i zakonczonych aukcji. Jasne? To wasze marzenia o wycinaniu podrobek i kompetencjach adminow wg waszych kryteriow sa zabawne. Chcieliscie „wolnego rynku” to go macie, ze wszystkimi tego konsekwencjami, bo to bezpardonowa walka. Admini tez walcza o posade, wiec nie beda dzialac po waszej mysli, ale po mysli pracodawcy. I czasem wplacza w to rowniez wlasny interes….
A wam sie marzy ciagle sterowanie odgorne i „ktos” kto „powinien” zadzialac. Nie ma, minelo. Teraz albo sami zadzialacie albo nikt tego za was nie zrobi, wala, nawet jak zadzialacie to was nie poprze, prawda cez? :) Taka jest rzeczywistosc i duzo wody w Wisle uplynie zanim nauczycie sie w niej zyc jako spolecznosc.
# Monter — 8/7/2008 @ 6:34:
Ja nie walczę o wycofanie podróbek. Każdy może mieć swoje miejsce na tym rynku, o ile da radę uczciwie sprzedać swój uczciwy produkt. Mi się tylko nie podoba, że kradnie się pomysły, znaki firmowe (których też nie gloryfikuję), podszywa pod czyjeś nakłady na reklamę oraz zabiegi o klienta, w zasadzie samemu nie robiąc nic.
Poza tym „społeczność”, czyli kto? Zaprogramowany marketingowymi sztuczkami i bełkotem tłum, w którym wszyscy mają te same poglądy oraz dążenia? Ja się od tego szarego tłumu uczyć życia nie zamierzam.
# Patryk_O — 8/7/2008 @ 10:29:
szczerze mówiąc dla mnie ściganie allegro za handel podróbami nie ma sensu. To nie Allegro ma być ścigane tylko sprzedawcy. allegro jest „miejscem” sprzedaży, a nie sprzedawcą. tak jak było na stadionie x lecia w warszawie, ścigani byli sprzedawcy a nie firma Damis dzierżawiąca tereny od miasta.
Znając ludzi Allegro, gdy będą musieli „kontrolować” oryginalność to będą to robili nie racjonalnie, tzn po ilości komentarzy sprzedawcy a nie po opisie i zdjęciu dzięki któremu można będzie odróżnić oryginał od podróby.
# wejka — 8/7/2008 @ 10:51:
Oj Monter, zarozumialy jestes! A nadal nie bardzo rozumiesz o czym mowie.
Moze ci sie nie podobac, ze kradnie sie pomysly. No i co z tego? Czy ci to cos daje poza niepodobaniem? Nic. To poniewaz nie masz na to wplywu do momentu poki ciebie to nie spotka, tzn, ktos nie ukradnie twojego pomyslu dajac ci okazje do dzialania prawnego, moze dac sobie spokoj teoretycznemu uzdrawianiu swiata a zajac czyms weselszym.
Skad w tobie ta pogarda dla innych? „Szary tlum”…
Pokaz swoje kolory, Monter. :)
# auto_joker — 9/7/2008 @ 20:46:
taki proces byłby bardzo ciekawy. znając troche realia polskiego sądownictwa werdykt, można by żec jest sprawą zupełnie otwartą. będzie zależał w znacznej mierze od dyspozycji psycho-fizycznej sędziego :-)
zazwyczaj sprawy o tematyce komputerowo-internetowej z góry stawiają w gorszej pozycji stronę wnoszącą taki pozew …
# wisnia — 11/7/2008 @ 12:35:
ciekawi mnie jak zorganizować kontrolę aukcji pod kątem sprawdzania oryginalności sprzedawanego towaru. jak pracownik allegro czy ktokolwiek miałby dotrzeć do tego towaru i zweryfikować jego pochodzenie.
a jak ktoś kupił sobie coś markowego, poużywał i chce to sprzedać, kto ustali, czy jest to towar oryginalny, czy podróbka. gość nie ma już kwitka ani paragonu.
jak ten sąd jest taki mądry, to powinien wymyślić, kto zapłaci za taką akcję kontrolną. humaniści - zaraza. jak widać nie tylko w polsce edukuje się samych tak zwanych humanistów. bajanie, marzycielstwo, ale jak trzeba coś policzyć, zbudować, dokładnie przewidzieć skutki swojego działania, to są takie kwiatki potem. taki „wykształcony” baran zobaczy całkę i zastanawia się po co ten „wężyk”.
ja na miejscu allegro stworzyłbym skrypt, który przesyła mailem do właściciela marki linki do aukcji, w których pada nazwa tejże marki. jakby taki koncern dostał z tysiąc maili dziennie, to by mu się odechciało kontrolowania allegro, czy innych aukcji.
a czy właściciel bazaru odpowiada za towar, jaki jest tam sprzedawany? dlaczego allegro ma odpowiadać inaczej niż zarządca dawnego stadionu dziesięciolecia?
# wisnia — 11/7/2008 @ 12:47:
a propos wiedzy rzecznika allegro i biura Baker & McKenzie: raczej rzecznik allegro nie wypowiada swoich przemyśleń na temat prawa w polsce, ale został przygotowany w tej sprawie przez zespół prawników, którzy w tej kwestii (tzn aukcji internetowych i handlu) są najlepszymi specjalistami w kraju. dlatego bazując na tych poszlakach nie dawałbym większych szans w tej sprawie wspomnianej kancelarii, gdyż wystarczy spojrzeć jak ta firma przejmuje się polskim rynkiem, gdzie nawet nie ma strony internetowej w tym języku.
# wisnia — 11/7/2008 @ 13:16:
komentarz do jednej z wypowiedzi „wejka” odnoszącej się do zakazu udziału w serwisie osobom nie mającym firmy (dziwi mnie, że nikt takiej bzdury nie skomentował):
a jak mam rower, który mi się już znudził i chciałbym go sprzedać, bo chcę mieć inny, to mam w tym cleu założyć firmę?!
wejka mówił/a, żeby tyko firmy mogły mieć „dużo” aukcji. ile to jest „dużo”? a jak prócz roweru znudziło mi się kilka innych rzeczy, albo remontuje dom i chcę całkowicie zmienić wyposarzenie, to mam to wysprzedawać jakoś na raty?
czy komuś przeszkadzają uczciwie handlujace na allegro osoby nie związane z żadną firmą?
w poprzednim temacie była krytyka mikrowpłaty jako metody identyfikacji sprzedającego. oto odpowiedź, dlaczego jest to świetna metoda: poprzez mikrowpłatę na konto allegro dane podane przy zakładaniu konta są weryfikowane z danymi z płatności, przez co identyfikacja jest praktycznie bezbłędna. wystarczy zadbać, aby nie było fałszywych kont i już znaczna część osób zacznie się bać kombinacji.
w ogóle poraża mnie myślenie, że firma będzie bardziej uczciwa niż osoba prywatna. co łatwiej zmienić nazwę firmy, czy swoją tożsamość? firmę można zaknąć i otworzyć inną, a nazwiska ot tak się nie zmieni.
P.S.
dobrze, że jest obowiązkowa matura z matematyki. może to coś zmieni i nie będę się natykać na każdym kroku na takie dyrdymały.
# wejka — 15/7/2008 @ 10:24:
Calkiem wisnia jestes! Poprawne rozumienie czytanego tekstu powinno moim zdaniem byc warunkiem DOPUSZCZENIA do matury.
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.