Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

eBay - wygrana w sprawie z Tiffany

Jak podał Reuters w poniedziałek przed sądem amerykańskim zapadł wyrok w sprawie eBay vs Tiffany dotyczącej sprzedaży na platformie aukcyjnej podrabianej luksusowej srebrnej biżuterii. Wszystkie roszczenia Tiffany’ego względem eBay zostały odrzucone. Sąd uznał, że to po stronie producentów i właścicieli marek leży odpowiedzialność za ochronę własnych znaków towarowych.

Prawnicy Tiffany’ego dowodzili, że administracja eBay przymyka oczy na handel podróbkami, tymczasem eBay kontrargumentował, że nie jest w stanie określić które produkty są faktycznie podrobione. Zdaniem administracji 90% nielegalnych przedmiotów jest usuwanych w pierwszych czterech godzinach trwania aukcji.

Sędzia uznał, że roszczenie Tiffany’s poniosło klęskę ze względu na skierowanie roszczeń względem eBay, a nie indywidualnych sprzedawców - serwis usunął bowiem aukcje niezwłocznie po otrzymaniu wiarygodnych informacji o naruszeniach.

Obserwatorzy i eksperci oczekują, że ten wyrok nie zakończy trwającego już cztery lata konfliktu ani nie rozwiąże problemu. Może jednak zahamować lawinę pozwów, która ma sporą szansę ruszyć w związku z wyrokiem wydanym w Paryżu.

Całość materiału na stronie Reutersa: EBay scores victory in Internet trademark case. Dziękuję Łukaszowi za podrzucenie linki do materiału.

 

  • # Joe — 16/7/2008 @ 7:24:

    I wg mnie słuszny wyrok, to jakby oskarżać producentów samochodów o wypadki no bo produkują i nie kleją wszedzie informacji że jazda jest niebezpieczna :)

  • # auto_joker — 16/7/2008 @ 8:06:

    nareszcie racjonalny werdykt.

  • # Grzegorz P — 16/7/2008 @ 16:57:

    Dla mnie to nie jest racjonalny werdykt. E-bay nie jest pchlim targiem gdzie babcie sprzedają grzybki. E-bay jest przedsiębiorstwem obracającym mliardami dolarów (7.67 billion USD przychodu w roku 2007) opowiadanie że, „się nie da” jest po prostu śmieszne. Oczywiście nie ma możliwości likwidacji wszystkich podróbek jest jednak możliwość aby znacznie ograniczyć po prostu zatrudnić więcej pracowników do kontroli i wstępnej filtracji aukcji.

  • # auto_joker — 16/7/2008 @ 22:38:

    a co mają Grzegorz P do tego obroty serwisu ??

    idąc Twoim tokiem rozumowania nalezy zamknąć hale targowe, bo kilkudziesieciu sprzedawców sprzedaje podróbki. to policja, a nie wlasciciele bazaru powinna scigac nieuczciwiwych sprzedawcow. serwis na wniosek prokuratury moze jedynie udostepnic organom dane uzytkownikow. jesli zostal zlamany regulamin zamknac konto i aukcje.

    zaden serwis aukcyjny w Polsce nie ma prawa do scigania przestepców.

    w jaki sposob pracownicy serwisu maja kontrolowac oraz filtrowac aukcje. na podstawie zdjecia wystawianego przedmiotu oraz opisu aukcji, czy moze maja przeprowadzac rewizje u sprzedawców ??

    przepraszam, ale dla mnie twoje dywagacje to idiotyzm.

  • # auto_joker — 16/7/2008 @ 22:53:

    za idiotyzm oczywiscie przepraszam, wyszło troche niefortunne sformułowanie :-)

  • # wejka — 16/7/2008 @ 23:38:

    Twoje prawie tez, Joker :)
    Cozes sie raptem taki obronca serwisow internetowych zrobil?
    Otoz moga dzialac. W bardzo prosty sposob moga, ale nie chca!
    Moga wprowadzic obostrzenie w ILOSCI sprzedawanych, jednakowych przedmiotow. Istniejaca i zarejestrowana firma mialaby prawo do sprzedawania ilosci jednakowego towaru, np. odtwarzaczy MP3 czy plytek z nagraniami Madonny, natomiast sprzedawca indywidualny mialby ograniczenie do ilosci sztuk raz. Bo nawet jak dostal w prezencie 2 Madonny, ktorej nie lubi, to wystwi sobie nastepna aukcje.
    Czy ktorykolwiek serwis podaje w obrotach pozdzial na zysk uzyskany z wystwaiania przedmiotow i zysk z prowizji od sprzedazy? Bo mogloby sie okazac to wcale ciekawe.

    Jako wystawiajacy na ebayu sprawdzalam sobie ilosc aukcji zakonczonych sukcesem - w porownaniu do ilosci tych wystawionych jest bardzo niewielka!

    Sprawdz sobie sam, moze ktos dociekliwy robi takie statystyki ( kiedys na Allegro ktos robil chyba) i mozna porownac.

    Ani sadem, ani zakazami nic sie nie zalatwi, ale wspolpraca tak. Tylko trzeba chciec…

    Bo w takim ukladzie serwis straci na oplatach za wystawianie, za to zainteresowany producent moze latwo namierzyc sprzedawce podrobek i pociagnac go za konsekwencje, nawet jak to bedzie Chinczyk!

  • # wejka — 16/7/2008 @ 23:39:

    P.S.

    I wtedy rola pracownikow serwisu bedzie bardziej prosta, nie bede sie musieli znac na podrobkach :)

  • # auto_joker — 17/7/2008 @ 9:05:

    wejka — 16/7/2008 @ 23:38:

    Cozes sie raptem taki obronca serwisow internetowych zrobil?

    zakładam własny serwis ;-)

    wejka — 16/7/2008 @ 23:38:

    Istniejaca i zarejestrowana firma mialaby prawo do sprzedawania ilosci jednakowego towaru, np. odtwarzaczy MP3 czy plytek z nagraniami Madonny, natomiast sprzedawca indywidualny mialby ograniczenie do ilosci sztuk raz

    moze to ograniczyc liczbe podrobek o ile podrobki wystawiane sa glownie przez indywidualnych sprzedawcow. nie wiem tylko, co na to polskie realia …

    dodatkowo wprowadzenie takich obostrzen wywola z pewnoscia ostre protesty ze strony indywidualnych sprzedawcow.

    wprowadzanie technicznych ograniczen dla jednych sprzedających, a forowanie innych to jawne podłozenie się Pani Ewo UOKiK.

  • # Patryk_O — 17/7/2008 @ 9:10:

    Myślmy obiektywnie i nie czepiajmy się szczegółów bo jak wiadomo w nich diabeł tkwi. Może i serwisy aukcyjne nie są pchlimi targami ale z drugiej strony nie mają takiej mocy sprawczej żeby weryfikować oryginalność produktów.

    Jeżeli nawiążą kontakt z pracownikiem lub działem pewnej firmy który zajmuje się weryfikacją sprzedawanych w internecie (aukcje i sklepy internetowe) produktów to i owszem ma to ręce i nogi. Ale bez sensu jest gdy sam serwis miał by przeprowadzać weryfikacje we własnym zakresie, bo zaraz będzie krzyk z drugiej strony że nierozważni pracownicy serwisu aukcyjnego nie pozwalają na sprzedaż produktów pewnej firmy, bo za często je usuwają. A będą je usuwali z własnej niewiedzy i bezradności żeby uniknąć takich procesów.

    Chęć takiej współpracy powinna być większa po stronie producentów a nie serwisów. Nie ukrywajmy że serwisy i sklepy internetowe wychodzą z założenia - im więcej produktów tym większa sprzedaż.

    Kolejnym argumentem jest fakt że największy serwis na naszej scenie czyli Allegro ma problemy z zatrudnieniem osób do obsługi klienta lub organizacją tego działu. Podstawowa weryfikacji oryginalności, usuwanie ogłoszeń i śmieci-aukcji czyli trzymanie porządku kuleje. Odpowiadanie po ludzku na korespondencję, pozostawia wiele do życzenia. Jednym z rozwiązań jest praca tego działy 7 dni w tygodniu w systemie zmianowym czyli w godzinach „otwarcia” serwisu. Z podstawami mają problemy, a co dopiero mówić o dziale zajmującym się weryfikacją podróbek.

  • # wejka — 17/7/2008 @ 10:12:

    Polskie realia czyli szara strefa?
    Legalnie dzialajaca firma jest latwa do namierzenia, natomiast efemeryda aukcyjna sprzedajaca setki produktow bez zadnej odpowiedzialnosci prawnej i fiskalnej dzis jest jutro nie ma, niknie bez sladu.
    Czy polskie realia to unikanie prawa?
    Bo tak naprawde jest to dosc prosta sprawa, jezeli wszyscy wykonaja to co do nich nalezy.

  • # auto_joker — 17/7/2008 @ 11:24:

    polskie realia to jedno i drugie niestety.

    najbardziej spektakularna i mozna powiedziec, bolesna sprawa to sprzedawana w polskich sklepach podrabiana wódka ;-)

    jesli ktos zbija majątek na sprzedaży internetowej podróbek łatwo z tego nie zrezygnuje. założy firme z siedzibą w jakiejs rozpadającej sie na polu budzie i tyle … :-)

  • # Grzegorz P — 17/7/2008 @ 12:00:

    W kapitaliźmie motywacją dla wprowadzania innowacji jest zysk.
    Obecnie, wprowadzenie nowego systemu „anty-podróbkowego” (niezależnie od tego jak taki system miałby działać) na eBay-u oznacza utratę zysków ze względu na mniejsze obroty i większe koszty.
    Dlatego „się nie da”.
    Sąd w USA nie wykorzystał szansy na finansowe zmotywowanie eBay-a do walki z podróbkami.
    To narazie wyrok w pierwszej instancji, mam nadzieje, że Tiffany będzie się odwoływać od wyroku.

  • # wejka — 17/7/2008 @ 13:24:

    Pewnie bedzie sie odwolywac, ale tez zmieni sposob walki o swoje - zacznie podawac do sadu poszczegolnych sprzedawcow, rozne sa mozliwosci.
    To znaczy dla jasnosci - jezeli cos wyglada podobnie, nawet ma podobna nazwe to juz nie jest podrobka, jest podobne. Jezeli bedzie mialo nazwe taka sama - wtedy zadziala ochrona znaku towarowego.

  • # auto_joker — 17/7/2008 @ 15:42:

    wejka — 17/7/2008 @ 13:24:

    To znaczy dla jasnosci - jezeli cos wyglada podobnie, nawet ma podobna nazwe to juz nie jest podrobka, jest podobne…

    zgadza sie, ale może to stanowić naruszenie prawa handlowego i stanowic podstawe do roszczeń :-)

  • # Patryk_O — 17/7/2008 @ 20:21:

    moi drodzy, nie ukrywajmy, Ameryka to nie Polska. W „Ju-es-ej” trzeba pisać na pudełku w sieci fast-foodów że takowi klient ma uważać bo dostaje ciepłe jedzonko i może się poparzyć, bo takowy nie jest w stanie skojarzyć że jak parzy w palce to parzy też w język.

    w Polsce jest troszkę inaczej. Spójrzcie na stadion X-lecia w Warszawie. Nie zamknęli go dla tego że to był pchli targ w centrum miasta i można było kupić przemycany alkochol i papierosy, pirackie oprogramowanie, muzykę i filmy, oraz wszelakiego rodzaju podróby, tylko dla tego że rozpoczęła się budowa stadionu narodowego. pomimo że ten pomnik komunizmu dopiero/jeszcze jest rozbierany, handlarze jeszcze siedzą na błoniach. Opóźnienie przecież jest przez handlarzy. Tego typu handlem rządzą inne prawa, tak jak handlem narkotykami.

  • # wejka — 18/7/2008 @ 0:00:

    Jezeli ow handel kwitnie, znaczy ze jest potrzebny i spelnia swoje zadanie. Bo ludzie moze niekoniecznie potrzebuja kradzionych programow, ale na pewno potrzebuja tanich, latwych w obsludze i latwodostepnych. Tak samo jak innych towarow - byc moze sklepy sa za malo podatne na trendy rynku i nie dostarczaja na czas tego, czego klient szuka, natomiast bazar - owszem, bo male jest ruchliwe:)

    Mnie w twojej wypowiedzi ruszylo jedno sformulowanie: „pomnik komunizmu” i tak sie zasatnawiam dlaczego go uzyles. Z glupoty? Z rozpedu? Celowo?
    Mozesz wyjasnic?

  • # wejka — 18/7/2008 @ 0:07:

    Owszem Joker, ale to juz sprawa miedzy obu producentami, niech sobie roszcza! :)
    Powiem, ze wcale mi nie szkoda owych producentow, ktorych zadza zysku wpedzila w chinskie fabryki, bo nie chcieli placic ludziom we wlasnym kraju. Teraz traca na chinskich podrobkach wlasnych wzorow. I dobrze im tak!

  • # Tadokula — 19/7/2008 @ 23:54:

    Ja przyłączam się do tych, którzy uważają amerykański werdykt za słuszny. O ile prawdą jest to, co oświadczyli przedstawiciele eBay, jakoby znaczna część aukcji z podróbkami - nawet niekoniecznie 90% - jest w krótkim czasie usuwana, czyli inaczej mówiąć - serwis w dostępnym dla siebie zakresie dba o legalność aukcji, to wnioskodawca pozwu po prostu poszedł na skróty i pozwał niewłaściwą osobę. Sąd słusznie nakazał kierować roszczenia w stronę nieuczciwych sprzedawców.
    Różnica w wyrokach francuskim i amerykańskim zasadza się na tym, jaka jest odpowiedź na następujące pytanie: czy serwis uczynił to, co mógł, aby sprzedaż podróbek ograniczyć. Żądanie od serwisu 100% filtracji podróbek to absurd podobny do tego, co wymyślił polski sąd oczekując przesłuchania Margaret Thatcher, Helmuta Kohla i Michaiła Gorbaczowa w sprawie stanu wojennego - ciekawe, dlaczego pominięto Jelcyna i DeGaulle’a?
    Pracownicy amerykańskiej gałęzi eBay prawdopodobnie wykazali się jakimiś osiągnięciami w walce z podróbkami - musieli to przecież udowodnić przed sądem; pracownicy eBay we Francji prawdobodobnie temat olali - i mają teraz skutki.

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: Forum Aukcje.org - w końcu rusza

Następny news: Powiadomienia z Allegro na GG - od 23 lipca

 

Partnerzy:
Sklepy

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone