Ostatnio siła napędową polskiej gospodarki jest kryzys. Chwilami nawet zastanawiam się jak polscy menadżerowie mogli funkcjonować do tej pory bez kryzysu. Jak udawało im się podejmować jedyne słuszne decyzje, kiedy swoje własne decyzje i działania trzeba nawet było jakoś uzasadnić.
Teraz jest jak mawiają amerykańscy bossowie biznesu „PiS of kejk” czyli po naszemu bułka z masłem. Dziennikarze za to mają gorzej, bo kiedyś wystarczyło zadać wszystkim te same pytania a menadżer musiał biedny męczyć się i długie odpowiedzi, do tego czasem nawet mądre, posklecać. „Czy będziecie inwestować w nowe projekty?” Chcemy uniknąć odpowiedzi? Proszę bardzo: z powodu kryzysu wstrzymaliśmy inwestycje. I od razy wszyscy czytelnicy ze zrozumieniem kiwają głowami. No tak, to jednak menadżer z klasą, potrafi stawić czoła trudnym czasom i podejmuje odpowiedzialne decyzje. Menadżer chce jednak pochwalić się nowym projektem? Nie ma sprawy: aby przeciwdziałać skutkom kryzysu mamy zamiar wdrożyć nowe projekty. Asekuracyjnie może jednak dodać, że nie wiadomo czy wszystko się powiedzie. Wiadomo - kryzys.
Prawda jest jednak banalna: ani jeden ani drugi po prostu nie mają bladego pojęcia z czym ten kryzys zjeść. Ba, nawet w przeważającej większości nie wiedzą czy on w ogóle jest bo w końcu premie świąteczne jednak były. Ale nikt głośno nie mówi, że może tego kryzysu nie ma, bo jak jednak rzeczywiście przyjdzie to można na głupka wyjść. Co dalej jednak? Czy podejmując decyzje ten kryzys brać jednak pod uwagę czy nie? No bo to trochę jak z zakładami bukmacherskimi na mecz Realu i Barcelony. Niby wiadomo, że Barcelona w tym sezonie średnio strzela 2,5 bramki w meczu a Real w tak słabej formie nie był od lat. Ale może nie warto stawiać całej pensji na Barcelonę. W końcu wszyscy wokół powtarzają, że to jest WIELKI REAL i może być różnie. Więc może i z kryzysem być różnie.
I co z tego, że kolega postawił cała swoją pensję na Barcelonę i wygrał. Ja jestem dobrym menadżerem, a dobry menadżer jest ostrożny.
W sumie, to dobrze, że o tym kryzysie tyle się pisze. Bo teraz tak łatwo podjętą decyzję uzasadnić (no bo jest kryzys).
Ale przede wszystkim dlatego, że teraz poznamy tych, którzy jutro doniosą sukcesy, o których będzie mówiło się latami. Bo teraz pojawi się grupka oszołomów, którzy zakwestionują kryzys (a dzisiaj to prawie jak zakwestionować, że Ziemia krąży wokół Słońca) i podejmą odważne decyzje. Nie dlatego, że jest kryzys albo dlatego, że kryzysowi chcą przeciwdziałać. Otóż oni, choć trudno w to uwierzyć, podejmą decyzję na przekór kryzysowi, tak tradycyjnie: podejmą decyzję biznesową. Szokujące prawda? Chyba nie pamiętają bańki internetowej? A może pamiętają tylko działa mechanizm wyparcia?
Wczoraj wieczorem przeglądałem ostatnich kilkanaście zapytań od dziennikarzy dotyczących różnych naszych projektów. Tylko w jednym zapytaniu kryzys pojawił się dopiero w 3 pytaniu.
I co ja mam teraz zrobić? Napisać wszystkim, że kryzysu nie ma i nasze projekty z tego roku to wcale nie odpowiedź na kryzys i że jak nam się coś nie powiedzie to nie będzie to wina kryzysu? Przecież nikt mi nie uwierzy jak powiem, że na pomysł Kokos.pl wpadliśmy 2 lata temu i wystartowaliśmy w tym roku bo uznaliśmy, że dopiero teraz polski Internet gotowy jest na takie wyzwanie? Jak jeszcze napiszę, że sukces Blue Media opiera się na wyczuciu czasu i miejsca, na czymś co nazywamy „perfect timing” - to nikt już pewnie dalej nie będzie czytać. Przecież wiadomo, że Kokos to czytelna odpowiedź na kryzys w sektorze finansowym. Tak jak wszyscy wiedzą, że TVN sponsorowało zamachy 11 września, które wydarzyły się akurat przez przypadek zaraz po starcie TVN24 windując transmisje tej stacji na szczyty oglądalności. Już teraz oglądam się przez ramię, czy nie śledzą mnie służby specjalne bo pewnie już jest prowadzone dochodzenie „w sprawie” spowodowania kryzysu finansowego przez twórców Kokos.pl
A projekt porównywarki ubezpieczeniowej Inseco.pl? To już jest jawna prowokacja! Ubezpieczenia nieruchomości (sic!) i do tego przez Internet??? I ktoś ma mi uwierzyć, że decyzja nie była uzasadniona kryzysem na rynku nieruchomości?
To co ja mam w końcu napisać?
Może, że… jest kryzys?
A jak za parę lat, kryzys pójdzie na zasłużone wakacje i będzie hossa znowu i ci co dziś krzyczą pierwsi „kryzys!” znów będą podejmować te trudne biznesowe decyzje wyciągnę za uszy królika z cylindra i nazwę go Kryzys. I dalej będę podejmował decyzje tak jak teraz: ale czy ktoś mi jeszcze uwierzy, że po prostu mamy biznesowego nosa?
PS. Dla osoby, która pierwsza policzy ile razy w tym tekście pojawia się słowo „kryzys” mam nagrodę niespodziankę – idealny „kryzys-killer”.
Acha: wszystkim oczywiście życzymy takich normalnych, zwykłych i niczym nie zaskakujących wesołych Świąt. Takich wiadomo bez czego. I chcemy tez powiedzieć, że tak ogólnie to w naszym Internecie jest dobrze, bo są fajne pomysły i fajne projekty. I fajni ludzie je robią. Oni wszyscy pewnie tutaj o tym wszystkim napiszą. Więc im też wszystkiego dobrego życzymy.
Poprzedni news: Oferta korporacyjna w IAI-Shop.com
Następny news: Computerworld: Aukcje od kuchni

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# Monter — 18/12/2008 @ 2:49:
Bla bla bla, plus życzenia.
Przepraszam, czego to jest podsumowanie? O ile to podsumowanie…
# raffi — 18/12/2008 @ 18:06:
„Ja jestem dobrym menadżerem”
Buahahahaha.
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.