Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

Głos Szczeciński: perypetie szczecińskiej studentki na Allegro

Internetowy serwis Głosu Szczecińskiego relacjonuje przygody Szczecinianki na Allegro. Allegrowiczka postanowiła wystawić na aukcji miejsce na napis wyszyty na tylnym siedzeniu jej przyszłego samochodu. Aukcja została usunięta przez administratora Allegro, ze względu na niezgodność z regulaminem (sprzedaż przedmiotu, którego sprzedawczyni faktycznie nie posiada). Wystawiła zatem kolejną aukcję, tym razem oferując napis na istniejącym oparciu kanapy… Także i ta aukcja została usunięta przez administratora, który jak tłumaczy się „nie doczytał” opisu aukcji…

Dziewczyna nie poddaje się: trwa trzecia aukcja (kopia w archiwizatorze).

Więcej o aukcjach szczecińskiej studentki w materiałach serwisu Głosu Szczecińskiego:

 

  • # Anonim — 19/3/2010 @ 22:30:

    Takich aukcji było i jest dużo. Ile ci płacą za reklamę?

  • # cezcez — 19/3/2010 @ 22:41:

    „Po wielu dniach i niemałych wpłatach, aukcja została usunięta. - Sprzedawała Pani „przedmiot”, którego fizycznie nie posiada. Nie może więc Pani zagwarantować otrzymania go przez Kupującego. - wyjaśnił Marcin Fiszer z Zespołu Allegro.”

    Pan Marcin Fiszer zapewne nie potrafi podać zapisu regulaminu Allegro, który zabrania sprzedaży przedmiotu, którego w momencie wystawiania aukcji się nie posiada. Nie potrafi, bo takowy nie istnieje. Zresztą wielu sprzedawców działa na podobnej zasadzie, a publiczne wypowiedzi adminów serwisu wielokrotnie potwierdzały legalność takich działań. No nic, Pan Marcin wie swoje…:-)

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 19/3/2010 @ 22:42:

    Niby kto ma mi płacić?

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 19/3/2010 @ 22:59:

    Cez, sugerujesz że p. Marcin „nie doczytał” także regulaminu?

  • # cezcez — 19/3/2010 @ 23:06:

    Sugeruję, że Pan Marcin Fiszer nie rozumie regulaminu. Nie śmiem sugerować, że go w ogóle nie czytał. :-)

  • # Andrzej — 20/3/2010 @ 9:39:

    A 5.3 to pies? „a także, że jest uprawniony do zawarcia i wykonania umowy, w celu zawarcia której została rozpoczęta Aukcja” - czy to nie jest zapis, który de facto uniemożliwia przedsprzedaż?

    Czy osoba, która nie posiada danego przedmiotu może być uprawniona do jego sprzedaży? Tylko w przypadku, gdy wcześniej zawarła porozumienie z aktualnym właścicielem - co w tym wypadku nie miało miejsca…

  • # cezcez — 20/3/2010 @ 10:02:

    >>co w tym wypadku nie miało miejsca… >>
    A skąd u ciebie taka pewność??? Było to gdzieś w opisie aukcji???

  • # Monter — 20/3/2010 @ 14:46:

    Cóż, nie tylko nieróbstwo pracowników różnych instytucji wychodzi w takich sytuacjach, ale też i nasza narodowa przypadłość, czyli zawiść.
    Po treści aukcji widać, że pisała je osoba z bardzo dużym dystansem i poczuciem humoru oraz pozytywnym nastawieniem do ludzi i świata, których to (ostatniego w szczególności) wielu rodaków już nie posiada, wydaliwszy uprzednio wraz z innymi cechami w WC.

  • # Andrzej — 20/3/2010 @ 16:35:

    @cezcez no zaraz, czy zwrot „jej przyszłego samochodu” pozostawia jakieś pole do interpretacji? Przecież nawet z treści aktualnej aukcji wynika jednoznacznie, że na razie jeszcze nawet nie wybrała modelu, nie mówiąc o egzemplarzu. Pierwsza aukcja dotyczyła, jak mniemam, sprzedaży miejsca na kanapie samochodu, na który w bliżej nieokreślonej przyszłości może będzie ją stać - a wtedy całkiem możliwe, że go kupi. No weź.

    @Monter już w ogóle poleciał po bandzie. Jak wystawię na sprzedaż roczny abonament na moje zużyte chusteczki higieniczne, bo zbieram na piwo, to będzie to oznaką mojego dystansu i poczucia humoru, a aukcje mi usuną z zawiści? Nie, to kwestia poważnego podejścia do handlu. Co niby odróżnia tę dziewczynę od kolesia, który wygrał aukcję nart Justyny Kowalczyk? To ten sam typ postępowania, bardzo szkodliwy nie tylko dla Allegro, ale dla idei handlu w Internecie w ogóle.

  • # Monter — 21/3/2010 @ 0:50:

    @Andrzej: A co widzisz szkodliwego w wystawianiu aukcji w których nigdy mogą kupujący się nie pojawić? Gdyby wszyscy tak myśleli, w tym Allegro, nie byłoby tam takich działów jak Pozostałe, Zupełnie odjechane czy Dziwactwa. Jak nazwać usuwanie aukcji bez podstaw, czy wskutek „niedoczytania”, ewentualnie głupkowate komentarze ludzi w sytuacji, gdy czyjaś dziwaczna aukcja niespodziewanie ma wzięcie? Ja to nazywam zawiścią i dążeniem do jakiejś paranoi.
    Swoje chusteczki możesz wrzucić do działu „Umiarkowanie osobliwe”, kto Ci broni? Jeżeli znajdą się kupujący, to co w tym złego. Pomysłu dziewczynie zazdrościsz czy może opłat i straconego czasu na wystawianie?
    W necie i poza nim jest mnóstwo podobnych ofert-żartów lub będących swoistym pójściem na łatwiznę (ot żebranie czy oferowanie krzywego foto na aukcjach WOSP), ale jakoś te, w których nikt nie złożył oferty nikomu nie przeszkadzają - gdyby nie oferty w aukcji dziewczyny to by ludzie nawet istnienia takiej aukcji nie zauważyli.
    Nie popadajmy w paranoję. Świat nigdy nie był idealny i nigdy nie będzie, a handel - tym bardziej w sieci - jeszcze mniej.
    A od aukcji nart gdzie padła poważna oferta kwoty z pełną świadomością zamiaru braku jej uiszczenia ta sprawa różni się dla mnie diametralnie, przede wszystkim celem i przedmiotem sprzedaży, i nie tylko.

  • # Anonim — 21/3/2010 @ 10:50:

    >> czy zwrot „jej przyszłego samochodu” pozostawia jakieś pole do interpretacji? Przecież nawet z treści aktualnej aukcji wynika jednoznacznie, że na razie jeszcze nawet nie wybrała modelu, nie mówiąc o egzemplarzu>>

    Pozostawia. Mogła mieć kilka wybranych modeli, w zależności od przewidywanych przychodów. I ze wszystkimi właścicielami umowy przedwstępne.
    Admin powinien najpierw się upewnić, a potem podejmować decyzje.
    Tak, jak robi np. przy wystawionych nowych złotych zegarkach Rolex po 1000 zł - nie ma pewności, że to podróba, to nie ubija. No bo skąd niby ma mieć pewnośc? :-)

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 21/3/2010 @ 11:39:

    Tyle że określenie „jej przyszłego samochodu” nie pochodzi z aukcji, a z mojego wpisu. Zatem, cała Wasza dywagacja warta jest niewiele.

    Na aukcjach nie sprzedaje się wyłącznie przedmiotów, ale także prawa. W tym wypadku można mówić o prawie do wpisu na tylnym siedzeniu przyszłego samochodu.

  • # Andrzej — 21/3/2010 @ 11:46:

    @Monter nie pytałem o różnicę między aukcjami, tylko o różnicę między człowiekiem, który wygrał narty, a dziewczyną, która żebrze na samochód. Dla mnie to jest dokładnie to samo: niepoważne traktowanie poważnych rzeczy. Jedno zachowanie wynika z drugiego: gdy taki człowiek widzi a(u)kcję żebraczą jakiejś pomysłowej licealistki, zaczyna uważać serwisy aukcyjne jako miejsca nadające się do zabawy i głupich żartów. Efekt tego jest jaki jest.

    Nie przekonasz mnie, że jakakolwiek kategoria Allegro czy Świstaka została stworzona z myślą o tego rodzaju idiotyzmach. Śmieszne, zabawne przedmioty, które trudno zakwalifikować gdzieś indziej - OK. Niepoważne traktowanie transakcji i handlu - brak zgody. A że ”świat nie jest idealny”, czy to znaczy, że trzeba się do tego dokładać?

    Na replikę cezceza czekam:)

  • # Andrzej — 21/3/2010 @ 14:05:

    @Jacek myślę, że na potrzeby dyskusji możemy założyć, że wpis tak właśnie brzmiał również na oryginalnej aukcji. I co wtedy? Czy sprzedaż „prawa do wpisu na tylnym siedzeniu jej przyszłego auta” spełnia wymogi a) Regulaminu Allegro, b) polskiego prawa, c) zdrowego rozsądku?

    A przede wszystkim pomijamy w tej rozmowie drugi, równie ważny aspekt, czyli: „Tak, jeżeli poniosę klęskę :) to oczywiście odeślę wpłacone pieniądze :)”… Bo nawet jeżeli założymy, że można sprzedawać wpis na siedzeniu samochodu, którego jeszcze nie ma - to czy można sprzedawać wpis na siedzeniu samochodu, którego być może nigdy nie będzie?

    @Anonim, mi się jednak zdaje, że admini często usuwają aukcje bez 100% pewności, czy to podróba - patrz CP:) I dobrze.

  • # cezcez — 21/3/2010 @ 14:20:

    >>Na replikę cezceza czekam:) >>
    Juz ja dostales, tylko pomylkowo bez logowania.

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 21/3/2010 @ 16:12:

    >> Czy sprzedaż „prawa do wpisu na tylnym siedzeniu jej przyszłego auta” spełnia wymogi a) Regulaminu Allegro, b) polskiego prawa, c) zdrowego rozsądku?

    tak, tak i tak.

  • # Monter — 21/3/2010 @ 16:47:

    @Andrzej - no i sam sobie odpowiedziałeś - skoro dla Ciebie ”śmieszne, zabawne przedmioty, które trudno zakwalifikować gdzieś indziej - OK”.
    Ta aukcja jest właśnie dziwaczna, z tym, że przedmiotem sprzedaży nie jest rzecz, przedmiot, a prawo do wpisu na tylnym siedzeniu, jak słusznie zauważył @Jacek, i żaden przepis tego nie zabrania.

    Ja rozumiem, że dążysz do idealizmu i akceptujesz tylko poważny świat. Tu Cię rozczaruję, świat składa się z różnych ludzi. Niestety idealiści, którzy tego nie rozumieją i nie akceptują próbują naprawić cały świat uwalając jedną aukcję jednej oosby, bo akurat się nawinęła pod rękę i jeszcze w oczy kole, bo ktoś za taką głupotę zdecydował się jednak zapłacić realnymi pieniędzmi.

    Czym się różni facet od nart od owej „niepoważnej aukcji”? Tym, że przedmiot w postaci nart służył na szczytny cel i wystawiająca to osoba podchodziła całkiem poważnie, licytujący już nie, nie posiadał nawet kwoty którą proponował. W aukcji dziewczyny akurat jest zupełnie odwrotnie - czy to czyni owe zdarzenia tożsamymi i cały handel w sieci niepoważnym? Dla mnie nie. Powtórzę się: gdyby nie oferty nawet by tej aukcji nikt nie zauważył.

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: Narty…

Następny news: Świstak.pl - będzie powrót licytacji?

 

Partnerzy:
Sklepy

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone