Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

Uciec od Allegro - cz.1

Nadal trwa wymiana komentarzy pod polemiką do zdania Pawła Fornalskiego z IAI S.A., tymczasem proponuję pewien eksperyment myślowy. Załóżmy, że jest tak, jak pisze Paweł - zasady i narzędzia handlu na Allegro są kiepskie, hamują rozwój rynku, pora „zebrać dupę w troki” i iść na swoje. Otworzyć sklep internetowy, może dwa, zapełnić go towarem, sprowadzić klientelę i być „wolnym jak taczanka na stepie”. Bye, bye Allegro - od dziś możecie mi skoczyć!

Policzmy najpierw: od czego właściwie uciekamy? Co powoduje, że na Allegro jednak „się sprzedaje”?

Nie jest to zbyt odkrywcza konstatacja, że „się sprzedaje” bo jest ruch. Allegro codziennie odwiedza setki tysięcy ludzi. Spora część z nich to „ruch martwy”: boty, sprzedawcy, osoby sprawdzające ile coś kosztuje itd. Niemniej, absolutną większość stanowią osoby zdecydowane lub rozważające zakup, których nastawienie dosyć często opisywane jest jako „buying mode”. To nie jest taki sobie odwiedzający - to jest ktoś, kto trzyma w garści kasę i wypatruje zdobyczy. Jeśli dostanie szybko i łatwo pod nos to co chce, to może nawet da się namówić na kupienie rzeczy, której nigdy w życiu by nie potrzebował.

Przejrzałem losowe aukcje Allegro pod kątem ilości wyświetleń. Na oko: od 30 do 300 wyświetleń dziennie, sporadycznie nawet kilka tysięcy. Dla uproszczenia przyjmijmy, że każdy przedmiot jest podtykany odwiedzającym pod nos ok. 100 razy na dobę…

Załóżmy teraz, że chcemy aby nasz przyszły sklep internetowy miał potencjał sprzedaży porównywalny z identyczną ofertą na Allegro. Pomińmy na razie co sprzedajemy i za ile, czy to towar sezonowy, po okazyjnej cenie, rewelacja czy padlina. Jeśli planujemy sprzedaż asortymentu 100 przedmiotów, to proste wyliczenie daje nam 10 000 odsłon stron opisów przedmiotów na dobę. Ponownie na „oko” przyjmijmy, że każda osoba odwiedzająca sklep obejrzy 5 stron opisów przedmiotów… Dochodzimy do liczby odwiedzających nasz sklep: 2000 osób na dobę. Równie dobrze, może to być 4 czy 6 tysięcy odwiedzin - to nieistotne, bo mamy z grubsza oszacowane o jakich liczbach mówimy.

To jest bardzo intensywny ruch. Dodajmy do tego jakość tego ruchu: to mają być osoby w „buying mode”. Możemy zapomnieć o tandetnych metodach na pozyskanie takiej oglądalności - nic nie wskóramy kupując dziesiątki tysięcy pustych przeładowań oferowanych przez spamerów. Możemy zapomnieć także o kupowaniu ruchu na „lekko” związanych tematycznie forach, blogaskach i serwisach. Tam jest zbyt mały odsetek ludzi w „buying mode”…

To jak, uciekamy? :)



Następna część cyklu: Uciec od Allegro - cz.2

 

  • # ja_ck — 24/7/2010 @ 10:47:

    Jasne, że uciekamy :) Dziennie pojawia się u mnie w punkcie odbioru kilkadziesiat osób, którym podtykamy pod nos wizytówkę z adresem sklepu internetowego, gdzie jest nieco taniej, łatwiej zrobić zakupy, wiekszy wybór towaru. Wiekszosc osob wraca ….. kupujac na Allegro. Jesli do tego dodac kilka maili dziennie, w ktorych klienci proszą o wystawienie jakiegos produktu ze sklepu na Allegro bo nie ma go na aukcjach ….. to daje pełen obraz sytuacji.
    Allegro stworzyło rynek ecommerce, wykształciło klientow i „kupowanie w internecie” kojarzy się przeciętnemu Kowalskiemu z Allegro.

  • # ::REGINA:: — 24/7/2010 @ 12:50:

    cz1. czyli będzie cykl? powodzenia :)

  • # grobelny — 24/7/2010 @ 13:36:

    Z chęcią bym uciekł, ale perspektywa zdobywania tysięcy odsłon dziennie przeraża mnie. Mam swój sklep, ale niewielki w nim ruch. Nie powiesz mi że to da radę tanio zrobić - już teraz widać, że na Allegro czy Świstaku taki ruch dostaję za niewielkie pieniądze.

    A, no i podobnie jak ja_ck mam ten sam problem - klienci wracają, ale na aukcje.

  • # pablo — 24/7/2010 @ 14:35:

    2-6 k UU dziennie… ile to kosztuje?

  • # stand — 24/7/2010 @ 19:55:

    Równolegle rozwijać własny sklep ze sprzedażą na Allegro, stopniowo nacisk przekładać na promocję własnego biznesu kosztem platformy aukcyjnej. Obserwować co rośnie. Każdy chce mieć własny kąt zamiast pomieszkiwać u znajomych/wynajmować u kogoś. Temat rzeka, nie chce mi się rozwijać. Takie moje zdanie.

    Dawno nie byłem na Allegro, ale w czasach gdy wystawiałem sporo towaru/usług odsłon moich aukcji było co kot napłakał w porównaniu do sklepu/strony firmowej. Owszem, kilkset osób sprzedawało swój towar dobrze, ale mieli bardzo atrakcyjny/sezonowy, dobre ceny, prawie zawsze wspomagali się promocją na stronie głownej/w kategorii. A to już poważne koszty.

    Wiem, że to banalnie zabrzmi ale Google rozszerza rynek znacznie - sam zaczynałem przygodę w necie przeglądając Onet, potem przesiadłem się na Allegro i… kilka lat zastępowało mi cały świat - tyle ofert w jednym miejscu, tyle osób… Minęła fascynacja, a to trudne ;) i wiem jak wiele się dzieje obok, tyle informacji, handlu również jest w sieci bez pośrednictwa aukcji. Allegro, paradoksalnie, zamyka nas w swoim systemie i więzi, nie pozwala na rozwój, nie poszerza horyzontów, nie umożliwia pierwszego kroku w handel przez net - od tego jest mnóstwo narzędzi a potrzeba nieco zamozaparcia. I, wbrew pozorom, niewiele pieniędzy.

  • # pablo — 24/7/2010 @ 22:39:

    @stand

    równolegle czy nie - jak zdobyć aż taką oglądalność o jakiej pisze Jacek za „niewiele pieniędzy”?

  • # stand — 24/7/2010 @ 23:04:

    @pablo

    No reklamą internetową i tradycyjną, od tego nie uciekniesz. Sam zajmuję się zawodowo promocją stron w wyszukiwarkach i widzę, jak pewne przedsiębiorstwa rosną, jakie są statystyki odwiedzin sklepów. Oczywiście wokół pozycjonowania narosło wiele mitów i temat wydaje się wyeksploatowany, ale namawiam do spróbowania - nie jest łatwo, ale nie jest to też tak karkołomne by olać sprawę.

    Reasumując: domena, hosting, skrypt (osobiście lubię open source) i reklama. Nad wszystkim trzeba przysiąść ale opłaci się. Pan Jacek pisał w poprzednim artykule (albo gdzieś po linkach dotarłem) o budżecie miesięcznym na sprzedaż w Allegro ok. 1000 pln - z taką kwotą i po kilku miesiącach pracy jesteś blisko liderów i generujesz już ruch porównywalny z aukcjami. Za niższe kwoty również opłaca się bawić, zależnie od branży.

    A gdyby tak kilkuset sprzedawców postanowiło się przesiąść na własne platformy i zrzeszyć się w jakimś „cechu reklamy wzajemnej”, pomarzyć… Koszty możnaby znacznie obniżyć a i wyrosnąć na liczącą się siłę w necie.

    Wiem, to brzmi hurraoptymistycznie i naiwnie, ale zapewniam, nie jestem już dziaciakiem i wiem co piszę.

  • # pablo — 26/7/2010 @ 16:22:

    ok, czekam na przepis na te tysiące

  • # stand — 26/7/2010 @ 21:02:

    Już pędzę, lecę…

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: „olbrzymi gracz na rynku spowodował jego zatrzymanie”

Następny news: 29 lipca: aktualizacja Regulaminu Allegro

 

Partnerzy:
Sklepy.org - tylko sprawdzone adresy Snajper.net - snajper aukcyjny Fotopanel.pl - panel aukcyjny Czytnik rss - strona startowa

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone