Dziś o unikalności i bezdyskusyjności atutów sklepu - argumentach, które mają powodować zakupy w naszym sklepie. Zaczniemy od dygresji…
Przegadałem kiedyś cały wieczór z pewnym doktorem filozofii i nauk politycznych ze Stanów na temat tego, skąd się bierze w Polsce pewne męczące zjawisko. Mój rozmówca był świeżo po lekturze raportu stworzonego przez jakieś polskie ministerstwo dla komisji gdzieś za granicą. Na kilkuset stronach raportu jedyną rzeczą, którą - jego zdaniem - autorzy faktycznie udokumentowali i udowodnili było to, że nie byli w stanie, nie potrafili, nie chcieli, nie mogli, nie umieli - taki los - napisać raportu. Mój rozmówca miał wielokrotnie styczność z tego typu „twórczością” - prowadzi wykłady w kilku uczelniach wyższych. Nie był w stanie pojąć, skąd powszechna niezaradność w krytycznej analizie danych oraz syntezie wniosków popartych zasadną argumentacją. Czy Polacy nie potrafią argumentować?
Mój rozmówca zaczął odrobinę rozumieć genezę problemu po tym, jak opowiedziałem mu o podstawowej formie literackiej ćwiczonej do znudzenia na każdym poziomie szkolnym w naszym kraju. Tak… rozprawka. Każdy uczeń w Polsce jest przymuszany do uprawiania schizofrenicznego boju z samym sobą na zadany temat: ma rozważać jednocześnie „za” i „przeciw”, być adwokatem i oskarżającym w jednej osobie. Stopień komplikacji tej roboty wzrasta przy maturze, kiedy dodatkowo pojawiają się niepisane wymogi „nawiąż do jak największej liczby lektur, żeby udowodnić, że je w ogóle znasz” oraz „praca powinna mieć objętość przynajmniej iluś-tam stron, bo inaczej wygląda niepoważnie”. Nie ważna waga argumentów, ich trafność, ani obiektywne dowiedzenie tezy. Funny huh?
Jeśli wydaje Wam się, że to koniec możliwości masturbacji „rozprawianiem”, to niestety mylicie się. Prace naukowe w Polsce także mają charakter rozprawy. Kuriozalnie wręcz wygląda obrona takich prac, bo de facto uczciwie napisana rozprawa winna wyczerpać argumenty obu stron… A zatem powstaje pytanie: o czym dyskutować w trakcie jej obrony? O meritum, czy o formie i biegłości jej użycia?
W tym samym czasie, rówieśnicy w cywilizowanych krajach ćwiczą pisanie esejów - czyli prezentują SWÓJ punkt widzenia. Uczą się samodzielnego wyciągania wniosków, zajmowania stanowiska, krytycznej analizy źródeł, a przede wszystkim artykułowania argumentów. Im celniejszych i trudniejszych do obalenia - tym lepiej. Argument nie ma przekonywać do czegoś - ma tego dowodzić. Wywód powinien także dowodzić niesłuszności kontrargumentów.
Niezrozumienie czym jest argumentacja objawia się w Polsce na każdym kroku. Także w e-commerce, bo pora wrócić z dygresji na zasadniczy tor, potrafi pchnąć ludzi do kuriozalnych pseudodyskusji, których jedynym efektem może być co najwyżej awantura, ale nie konkluzja. A co najgorsze, słaba argumentacja nie ma najmniejszych szans nikogo do niczego przekonać, a już najmniej do wydawania pieniędzy.
Jaki argument powoduje, że ludzie robią zakupy na Allegro? „Dostępność szerokiej oferty przedmiotów w cenach najczęściej konkurencyjnej w stosunku do innych miejsc.”… ok.
Jakie kontrargumenty powodują, że ludzie mogą nie lubić tam kupować? „Zbyt częsta nierzetelność sprzedawców, kiepskie wsparcie w wypadku problemów, nagminne nieuczciwe praktyki w kalkulacji kosztów przesyłek.”
Jeśli chcecie zacząć budowę własnego sklepu, z tymi argumentami musicie zmierzyć się w pierwszej kolejności. Ni mniej ni więcej oznacza to, że musicie bardzo dokładnie rozpracować obsługę wszystkich procedur dla klienta:
Masa szablonów i opisów do wykonania. Wielu właścicieli sklepów nie przykłada się do tego, czego efektem są lapidarne zapisy w stylu „Zgodnie z ustawą z dnia 2 marca 2000 r. o ochronie bla bla bla - Klient może odstąpić od umowy sprzedaży bez podania przyczyny w ciągu 10 dni od daty odebrania przesyłki. Koniec.”. Kto płaci za zwracaną przesyłkę? W oryginalnym opakowaniu czy obojętne? W jakiej formie klient informuje sprzedawcę o odstąpieniu od umowy? Czy po 10 dniach ma odesłać towar, czy wystarczy napisać że rezygnuje? Itd, itp.
Rozpracowanie powyższego stanowi zaledwie argument przekonywujący za tym, aby robić u Was zakupy. To jeszcze nie DOWODZI, że jesteście najlepszym miejscem na zrobienie zakupów. Identyczne argumenty może mieć każdy wasz konkurent. Ostateczna decyzja będzie oparta na UNIKALNYCH argumentach, których nikt poza Wami mieć nie będzie:
Te argumenty DOWODZĄ (a przynajmniej starają się), że może faktycznie warto u Was kupić. Jeśli dobrze je przemyślicie, rozpracujecie, przedstawicie i faktycznie zrobicie z nich zasadę swojego działania - macie sporą szansę, że Wasze argumenty staną się argumentami klientów. „Kupuję tam, bo..”, „Nie kupię gdzie indziej, bo…”. Klienci Was sprawdzą - jeśli coś położycie, natychmiast znajdą argument „Nie kupię tu, bo..”. Nikt z Wami nie będzie dyskutować. Nie macie co kombinować i płacić za PiaR, który będzie wmawiać ludziom coś przeciwnego. Bo w głębi duszy, mimo lat spędzonych w szkole na „rozprawianiu” - w życiu decydują argumenty unikalne i bezdyskusyjne.
Poprzedni news: aukcje.car-port.pl - 24-25 sierpnia
Następny news: Ankieta Allegro

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# ::REGINA:: — 20/8/2010 @ 21:00:
I kolejna sprawna wolta stylistyczna.
Masz już przemyślane kolejne części?
# Jacek Z. Strzembkowski — 21/8/2010 @ 0:03:
sztukę - dwie do przodu.
# auto_joker — 22/8/2010 @ 1:31:
moja żona od 7-8 lat robi zakupy w sklepie internetowym. bywa, że w ciągu jednego tygodnia przychodzi kilka przesyłek z zamówionym towarem. z racji swoich zamówień ma takie upusty .. że hej !
ostatnio sklep internetowy w ramach programu lojalnościowego dla stałych klientów zafundował jej tygodniową wycieczkę do Turcji /transport oczywiście wyczarterowanym samolotem/
jaki SS na allegro w taki sposób Was kupujących doceni?? :-)))
# Jacek Z. Strzembkowski — 22/8/2010 @ 13:25:
co to za sklep, jeśli można wiedzieć?
# auto_joker — 22/8/2010 @ 23:30:
ten sklep to … bon prix
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.