Jeśli zabraliście się już za zakładanie własnego sklepu to najprawdopodobniej jesteście po pierwszych doświadczeniach z reklamą. Porównujecie CTR-y i CPM-y, UU i RU różnych wydawców oraz szacujecie na tej podstawie koszta.
Jak zareagujecie, jeśli napiszę, że poważni przedsiębiorcy tak nie robią? Że Allegro, z którego chcecie uciekać, także już tak nie liczy?
To, co jest rzeczywiście ważne to zasięg i timing emisji. Pozostałe elementy i wskaźniki, nad którymi spędzacie godziny, spełniają rolę zaledwie pomocniczą. Kiedy będziecie zastanawiać się czy wybrać banerek na topie, czy w lewym panelu, na głównej, czy na podstronie i jakie uzyskacie nimi CTR-y - duży przedsiębiorca poda w zasadzie dwie dane: chcę aby mój komunikat zobaczyło dziennie tyle-a-tyle osób, emisja ma trwać przynajmniej tydzień, najlepiej w porach, kiedy statystycznie najwięcej odbiorców będzie stanowiła jakaś-tam grupa.
Siedząc z nosem w komputerze nietrudno zawęzić sobie sposób postrzegania reklamy tylko do tego medium, a skuteczność do kilku wskazań. Reklama to nie tylko kliknięcia i odsłony. Reklama sklepu to nie tylko porównywarki i CTR.
Reklam na budynku nikt nie klika.. kubek z logo firmy ma niewyliczalne ROI.. a spot reklamowy w Polsacie nie ma CTR..
Jeśli myślicie, że taki sposób patrzenia na reklamę powinien dotyczyć tylko wielkich przedsiębiorców, to podam Wam pewien przykład. Obiecałem Sebastianowi Mulińskiemu z IAI S.A., że go dziś wykorzystam i słowa dotrzymuję: IAI, mimo że całe działa w Internecie, w zasadzie nie używa „reklam do klikania”. Raczej ciężko będzie Wam znaleźć ich banerek. Ich logo pojawia się jednak w wielu miejscach - obaj z Pawłem poświęcają masę czasu na prezentacjach, pisaniu komunikatów prasowych, wywiadach itd. Sebastian chwali się publikacjami w coraz bardziej abstrakcyjnych magazynach - raz dla producentów wędlin, innym razem dla cukierników i piekarzy…
Po co? Dociera z komunikatem do określonej liczby ludzi (nakład=zasięg) w określonym czasie (timig=wstrzelenie w plany wydawnicze różnych magazynów). Patrzenie na reklamę przez wskaźniki CTR, CPM itd - w tej metodzie jest niemożliwe. Liczy się obecność, możliwość nadania komunikatu i zainteresowanie potencjalnych klientów. Jeśli zatem macie zamiar marnować wieczory kombinując czy dany CTR banera w systemie reklamowym X spowoduje ROI na poziomie satysfakcjonującym… rzućcie to w diabły. Zacznijcie raczej myśleć ile osób powinno zobaczyć Wasz komunikat, gdzie i kiedy je spotkać i najważniejsze: co im powiedzieć, aby dotarło to do nich. Nawet jeśli nie zrezygnujecie z banerów i porównywarek - nie dajcie się zaślepić samym wskaźnikom. Nie ograniczajcie sobie także wyboru metod, tylko dlatego, że wszyscy wokół wydają się postępować tak samo.
Poprzedni news: Aplon.pl - nowy panel aukcyjny
Następny news: 8. Aukcja 4Beauty

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# ::REGINA:: — 21/9/2010 @ 22:33:
fakt… sporo osób skupia się na najbardziej oczywistych formach reklamy i bzdurnych wskaźnikach, zapominając że istnieje całe morze działań, które przynoszą całkiem dobre efekty.
Co w następnym odcinku?
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.