Aukcje.org

Aukcje internetowe w Polsce i na świecie

 

Uciec od Allegro - cz.12

W poprzednim materiale przedstawiłem wyniki ankiety, w której pytałem.. a w zasadzie, co Was będę ganiać:

Ile Twoim zdaniem trzeba zainwestować, aby stworzyć sklep w internecie?

30% - 1 000 - 10 000 zł
30% (głosów: 31)
30% - 10 000 - 100 0000 zł
30% (głosów: 31)
22.3% - 100 - 1 000 zł
22.3% (głosów: 23)
8.7% - poniżej 100 zł
8.7% (głosów: 9)
8.7% - powyżej 100 000 zł
8.7% (głosów: 9)
Głosów: 103

Byłem pewien, że przynajmniej 80% z Was pobłądzi i nie zawiodłem się.
W ankiecie nie zdefiniowałem o jaki sklep chodzi, które wydatki wliczam w „stworzenie sklepu”, czy chodzi o kwotę łączną, jednorazową czy miesięcznie. „Idź do dupy z taką ankietą” - pewnie sobie teraz myśleliście.

Chciałem Was sprowokować - wyniki ankiety kompletnie mnie nie interesowały, uważam je za bezsensowne i niemiarodajne. Może coś-tam odzwierciedlają, ale doprawdy - nie warto zawracać sobie nimi głowy. Już tłumaczę:

Problem z Wami (a przynajmniej z przeważającą większością Was) polega na tym, że zanim Wasz sklep zaczął nabierać realnego kształtu - Wy sami już zaczynacie e-zakupy. Daliście się nabrać rozmaitym „guru” marketingu, wciskającym Wam zewsząd swoje produkty. Oni działają podobnie jak sekta SEO - używają setek zaklęć i czarów, żeby wyssać z Was kabzę. Trzeba przyznać, udaje im się to fenomenalnie. Tymczasem większość ich „produktów” to szklane paciorki - efektowne, kosztowne i.. nieefektywne. Proponuję rozebrać „koszta uruchamiania sklepu” na kawałki i sprawdzić, czy ta kasa jest w ogóle potrzebna.

„No jak bez nakładów, człowieku, chcesz odpalić sklep!? Kto Ci zrobi za darmo reklamę!?”.
Tak bardzo wierzysz w reklamę? Guru marketingu triumfują! Popatrz: inicjatywa Dzień Darmowej Dostawy misia-Krzysia wystartowała 14. października. Tego dnia zamieściłem u siebie reklamę w systemie AdTaily. Będzie tam wisieć aż do samego DDD-dnia 1. grudnia - słowo harcerza. Koszt reklamy: 48 dni x 10zł = 480 zł. Średnie CPC reklam AdTaily w Aukcje.org to 4zł, zatem DDD zanotuje 120 wejść w ponad półtora miesiąca… Lipa. Miś-Krzyś musiałby użyć niezłej alchemii, gdyby chciał na tym zarabiać. Powiedzmy, że potrzebujesz tysięcy odwiedzin dziennie - szybkie wyliczenie 2000 wejść x 4zł = 8000 zł… dziennie. „O żesz w dupę! Kto to kupi?!?”. Myślisz, że brakuje chętnych? :) Ok, podzielmy koszta przez 100, bo przecież można reklamować się taniej. 80 zł dziennie x 30,5 (miesiąc) = 2440 zł. „To już realniej… dogadamy się za 2000zł/miesiąc?”. Może i dogadasz się… z tysiącem serwisów. Najprawdopodobniej wybierzesz inną formę reklamy: Google Adwords bądź porównywarkę cen. Cena? 0.05 do 0,50 zł za wejście, czyli od 100 do 1000 zł dziennie.

„Na 2000 wejść dziennie to już można zarabiać grubą kasę” - owszem, ale jest kilka „ale”:

  • Kasę wpłacasz z góry
  • Żeby zyskać taki ruch z porównywarek potrzebujesz towaru w super cenie… 1% marży? Stąpasz po cienkim lodzie.
  • Cały Twój ruch w zasadzie nie zależy od Ciebie. Pozycja reklamy czy miejsce na listingu jest wypadkową „licytacji” takich jak Ty.

„czyli co, kupować czy nie?”.

Fajnie jest mieć 2k wejść dziennie. Jeszcze fajniej za darmo. Reklama displayowa jest najmniej efektywnym sposobem pozyskania klienta. Właściciele sklepów masowo łapią się na jej lep, czego niestety nie można powiedzieć o ich niedoszłych klientach. „Guru” marketingu niezwykle sprawnie czarują, przy okazji jeszcze sprawniej ukrywając skalę tego jak bardzo robią Was w balona.

Doszliśmy do kwot od 100 do 1000 zł dziennie za reklamę? Czy zdajesz sobie sprawę, ile ciekawych rzeczy można zrobić za taką kasę?

  • Możesz zasponsorować nietuzinkowego blogera, który pisze ciekawe i oryginalne rzeczy.
  • Możesz zasponsorować nietuzinkowego grafika, który codziennie wykona pasek z fajnym komiksem
  • Możesz zatrudnić programistę, który stworzy gierkę flash
  • Możesz raz na miesiąc zorganizować przyzwoity konkurs z dobrymi nagrodami
  • Możesz wysłać najlepszych klientów na wakacje - razem z rodzinami
  • 1000zł/dziennie? Rokrocznie możesz rozlosować 4 Mercedesy wśród swoich klientów. Nawet tego nie poczujesz.

… i to wszystko w cenie oglądalności porównywalnej do Aukcje.org. Widzisz jak przepłacasz? Dodatkowy bonus jest taki - że wszystko zależy i należy do Ciebie!

A zatem: zanim wydasz choćby złotówkę na reklamę, „guru” marketingowych i cały ten cyrk: weź piwko/colę/kawę, siądź w ulubionym kącie i pomyśl jaki pomysł pomoże Ci ściągnąć ludzi do sklepu. Cokolwiek nie wymyślisz - rezultaty będą porównywalne lub lepsze od reklamy. Jeśli dobrze pomyślisz, będziesz mieć ten ruch - podobnie jak piszący te słowa - za darmo.



Następna część cyklu: Uciec od Allegro - cz.13
Poprzednia część cyklu: Uciec od Allegro - cz.11

 

  • # stand — 21/10/2010 @ 23:41:

    Tak, tak: „stwórz doskonałą treść a Ludzie sami będą do ciebie linkować”, „wymyśl coś oryginalnego a zdobędziesz Klientów”, itp, itd… Samo się kręci, nie? Fajnie, ale ile jest takich oryginalnych pomysłów? Kto będzie linkował do strony hydraulika z Zamościa? Jak do akcji DarmowychPrzesyłek dołączy nowy sklep, bez opinii? Kolejne TWA i efekty bez weryfikacji, z mnóstwem papki marketingowej, której podobno nie tolerujesz ;)

    Jak bardzo nie bolałoby, to doświadczenie uczy, że lepiej nie porywać się na oryginalne pomysły (które notabene w większości są kopią przywiezioną z zachodu, więc nieoryginalne) ale robić topornie, prosto, jak reklama proszku do prania albo płatny sextelefon: zadzwoń teraz!!! podać konsumentom cenę, nakłamać że najtaniej na rynku i szlus! Dorzucisz fotkę gołej dupy a Klienci drzwiami i oknami. Im bardziej tandetnie tym lepiej, im bezczelniej tym skuteczniej.

    Sprzedawco: olej poradniki, nie mędrkuj przy piwku - cokolwiek nie wymyślisz, jutro będzie nieskuteczne! Pracuj u podstaw, zakasaj rękawy, nie kombinuj.

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 0:07:

    >> ile jest takich oryginalnych pomysłów

    Są ludzie, dla których bycie kreatywnym jest takim samym zajęciem jak bycie hydraulikiem. Pora ich dostrzec i zatrudnić. W przeciwnym wypadku czeka nas jeszcze większy zalew ćwierćinteligentów-guru pieprzących drętwe mantry o „marketingu w wyszukiwarkach”.

  • # Romek Atomek — 22/10/2010 @ 0:11:

    Fajnie, że sporo ostatnio piszesz, ale (bez urazy) to mi wygląda na gdybanie teoretyka. Jeśli jesteś taki pewien, że bez reklamy osiągniesz lepsze efekty, to podaj może jakiś przykład? Są w ogóle jakieś czy właśnie odkryłeś Amerykę swoim genialnym pomysłem? Prowadziłeś kiedyś sklep czy tylko sobie teoretyzujesz?

    Póki co jakoś największe sklepy ładują kasę w reklamę i ani myślą o tym, żeby iść w partyzantkę. Zobacz na Euro Agd Rtv, Twoją ulubioną Militaria.pl - displaya lecą aż miło. I jakoś się to wszystko kręci.

    Nie twierdzę, że się nie da, ale proszę o konkrety.

    Póki co tylko Ulubiony.pl zapowiada inne podejście do marketingu, ale oby nie skończyło się na zapowiedziach.

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 1:28:

    >> Euro Agd Rtv

    … oni zabijają się o miliony a nie tysiące. To jest zupełnie inna skala.

    >> militaria.pl

    porównaj sobie z aukcje.org w alexa.com

    >> gdybanie teoretyka

    jw.

    >> Ulubiony.pl

    pażywiom - uwidzim.

  • # Romek Atomek — 22/10/2010 @ 10:33:

    Jaki jest sens porównywać serwis informacyjny z e-sklepem? Dyskutujmy o konkretach.

  • # stand — 22/10/2010 @ 12:12:

    A propos kreatywnych hydraulików: kiedy wchodziły do nas wielkie koncerny z budżetem na reklamę zastanawiano się czy Polska znajdzie się w sferze lekkiej, frywolnej i dowcipnej brytyjskiej reklamy czy dosłownej, topornej niemieckiej. Próba trwała kilka miesięcy i zgadnij która opcja wygrała?

    Poza tym mam wrażenie, że „kreatywność” to tylko sreberko do owijania tego samego, starego gó…, bo „Klient we krawacie jest mniej awanturujący się” (czyt. internauta uważa się za lepszego wykształciucha) ale swojego wypaśnego trendi iphona i tak napycha mp3-kami z disco polo.

    Możesz pogłówkować i stworzyć kreatywny przekaz na swojej aukcji Allegro i porównać go z inną, np. ze stajni Majewskiego „Ty też możesz…” Albo zrobić inteligentny buzz/szeptany na forach tematycznych i porównać efekt do chamskiego spamu „Polecam bla bla bla…” Potem pokaż wyniki ;-)

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 14:15:

    We wcześniejszych odcinkach przywoływałem przykład IAI S.A. która zupełnie nie stosuje reklamy displayowej. Nie rywalizują w Google Adwords, nie mają bannerów, dopiero ostatnio uruchomili program partnerski „zliczający” referale.

    Zamiast tego mają publikacje - w magazynach rozmaitych branż, na forach i blogach. Jedne z pierwszych publikacji mieli w Aukcje.org - bo uznałem, że warto o nich pisać a oni także widzieli w tym sens.

    http://www.aukcje.org/archives/2010/09/21/uciec-od-allegro-cz8.htm

    Czy to wymagało „kreatywności” wykraczającej poza umiejętności hydraulika? Nie sądzę - oni po prostu przestali myśleć schematami, przestali „kupować produkty marketingowe”, przestali wierzyć w bzdury wygadywane przez „guru” marketingowych. Przyjęli do wiadomości jeden prosty fakt: reklama displejowa jest cholernie mało efektywna. Za znacznie mniejsze pieniądze, albo nawet bez nich można osiągnąć znacznie więcej. Pieprzyć ROI - ważny jest pomysł na sprzedanie marki czy produktu, zaciekawienie nim ludzi.

    Jaki jest związek napędzania ruchu w sklepie i w serwisie informacyjnym? Nie wiem czy oglądaliście prezentację Virena Bhandari na ShopCampie we Wrocławiu:

    http://vimeo.com/11732943

    Zamiast kombinować jak koń pod górkę skąd wziąć trafik, Viren postanowił stanąć tam, gdzie ten ruch już jest. Jest w serwisach społecznościowych, jest na wielu blogach, jest na wielu forach. Tymczasem sklepikarze wolą zapełniać kieszenie innym handlarzom - sprzedającym trafik.

    Zachęcałem do porówanania trafiku militaria.pl do aukcje.org. Porównujcie dalej - zobaczcie jaki trafik ma choćby Grzegorz Marczak na Antyweb oraz wielu innych blogerów. Do takich ludzi powinien walić nieprzerwany tłum sklepikarzy - „Chłopaku, ile chcesz żeby o nas pisać?”. Ile by nie krzyknął - to i tak wyjdzie taniej od reklamy displajowej. O ile zachowa obiektywizm, postawi na wyraźny charakter swoich opisów, wzbudzi zaufanie czytelników - gra jest warta świeczki. ROI zrobi się samo, tak jak zrobiło się w IAI S.A.

    Ale znowu… najprościej jest wysłać przelew do Ceneo czy Google Adwords i mamić się, że to zmieni świat.

  • # Romek Atomek — 22/10/2010 @ 14:37:

    No to najpierw o IAI. IAI-Shop to usługa. Jeśli chcesz zbudować dom to też nie szukasz w wyszukiwarkach tylko raczej nastawiasz się na opinie innych (znajomych, rodziny etc.). Gdybym miał biznes jak IAI robiłbym to samo - obecność na konferencjach, działalność PR-owa na blogach i nie tylko, wreszcie WOMM (przy założeniu, że jakość obsługi jest dobra).

    Teraz wróć na ziemię i pokaż mi duży sklep, który wyrósł na takich działaniach. Skarpetkowo to dobry marketing, ale tylko wśród branżowców. W rzeczywistości mają kilka (no… może w porywach kilkanaście) zamówień dziennie i większość bazuje na stałych klientach. Dałeś się złapać na marketing Virena (przepraszam - „Guru Virena"). Gratulacje.

    Jeśli jesteś taki pewien swojego zdania to zapraszam do burzy mózgów. Załóżmy, że mam sklep z oponami. Korzystam z Adwords, afiliacji, SEO, porównywarek. Wydaje miesięcznie około 10000 zł na reklamę. Ile sprzedasz w takim budżecie i w jakim czasie? Grzegorz Marczak napisze, że mam fajne opony?

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 15:30:

    >> IAI-Shop to usługa

    Chcesz koniecznie nałożyć sobie ograniczenia: produkt - reklamujemy tak, usługę - inaczej, a informację na blogu - jeszcze inaczej. Ja raczej namawiam do zrywania ze schematami. Wszystkimi.

    >> Gdybym miał biznes jak IAI robiłbym to samo

    Popatrz na frazę „oprogramowanie do prowadzenia sklepu” oraz inne w google. Ze swojej strony dodam tylko, że tak przygotowanych press-packów jak z IAI to w Polsce nie uświadczysz… Podobne ma dopiero PayPal. Reszta „guru” nie umie pisać… albo nie widzi sensu…

    >> pokaż mi duży sklep, który wyrósł na takich działaniach.

    cierpliwości. Najpierw skończę pokazywanie ile trzeba lub nie trzeba wydać na uruchomienie sklepu. Potem będą przykłady - „wisienka na torcie”, jak już wszyscy stwierdzą, że mnie totalnie pogięło i że to nie może tak działać.

    >> Dałeś się złapać na marketing Virena

    Skąd. Przy całej sympatii - skarpetkowo to nie jest handel.

    http://www.aukcje.org/archives/2010/10/03/zarobi-na-facebooku.htm

    >> Załóżmy, że mam sklep z oponami. Korzystam z Adwords, afiliacji, SEO, porównywarek. Wydaje miesięcznie około 10000 zł na reklamę.

    Kilku panów od opon rokrocznie wydaje kalendarz z gustownie rozebranymi panienkami. Jak pomyślisz o metodach powodujących że ludziom opony skojarzą się z gołą dupą - to mniej więcej ogarniesz czym jest skuteczna reklama. Ale skoro wolisz Adwords/afiliację/SEO/porównywarki… cóż.

    Branża samochodowa to kolorowe magazyny i gazety reklamowe. Za 120 tysięcy rocznie jesteś w stanie dostarczyć 60 kompletów bardzo dobrych opon „pismakom z branży”. Do testów, na nagrody itd. 60 kompletów to aż za dużo na 52 tygodnie w roku…

    60 kompletów opon to na tyle dużo aby zasponsorować ogromny test dla jakiegoś wydawnictwa. Mogą sobie to porozbijać na segmenty i puszczać co miesiąc.

    Sądzę że na cotygodniową nagrodę w postaci kompletu najlepszych opon chętnie pójdzie także jakiś duży serwis informacyjny/ogłoszeniowy. Albo grupa kilkudziesięciu średnich.

    Nie staraj się działać na zasadzie: „napisał blog? nie, blog to nie… napisał prasa? nie, prasa to nie…” Pomyśl na zasadzie ”… a może by tak?”.

    …a może by tak zasponsorować coś w rodzaju motoryzacyjnych demotywatorów? Kiedyś był taki serwis o wiejskim tuningu… czemu by tego nie reaktywować. Za taką kasę? Będziesz mieć spokojnie oglądalność liczoną w setkach tysięcy… opony sprzedadzą się przy okazji.

  • # stand — 22/10/2010 @ 16:03:

    Zastanawiam się, czy wciąż sobie robisz z nas jaja, jak z ankietą, czy piszesz serio?

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 16:26:

    Zaczynasz zastanawiać się. To znacznie lepiej niż bezmyślnie uzależnić się od ruchu z wyszukiwarek lub porównywarek - co cała „branża” z umiłowaniem ćwiczy.

    Było tylko Allegro - uzależniliście się od Allegro.
    Allegro dało Wam Ceneo - dawaj uzależniać się od Ceneo. I od Skąpca. I od jeszcze kogoś-tam.

    Paru bubków zaciera ręce z zachwytu jak szybko udało się Was ocwancykować, reszta bełkocze „jak im po tym fajnie”. A handel taki, że warzywniak czy kiosk ruchu przegania 3/4 e-commerce. „Badania zrobili, że musi być tujowa reklama, bo ludzie za prości”, „na konferencji powiedzieli”. :) więcej wyobraźni!

  • # stand — 22/10/2010 @ 16:33:

    To pokaż, miszczu ;-) Ja się wstrzymam od komentarzy, a Ty działaj.

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 22/10/2010 @ 16:45:

    BTW: aktualna ankieta to też jaja. Jeszcze nie wiem co z nią zrobię… ale będzie dobrze ;)

  • # stand — 22/10/2010 @ 17:34:

    A ja się nie dam zbyć, trochę mnie wkurzyłeś tymi ciągłymi atakami na SEO, choć nigdy nie chciałem być rzecznikiem i obrońcą tej „branży”, masz prawo mieć jakieś animozje, ale uczciwym też trzeba być.

    Trzeci raz piszę i kasuję przed publikacją… tym razem niech zostanie:

    Piszesz, że masz w nosie marketingowych Guru, a powtarzasz słowa swojego „ulubieńca” Rafała Agnieszczaka, który mówił kiedyś, m.in. że absurdem jest uzależnienie się w takiej skali od Google. A jednak skrupulatnie optymalizował swoje serwisy pod wyszukiwarki w taki sposób, na jaki w tamtym czasie nie pozwoliła sobie żadna witryna. I skutecznie, bo był obecny w SERPach na bardzo szeroką skalę. Allegro też przeszła na seo friendly urle nie bez powodu. Z pewnością jest masa dobrych i skutecznych metod promocji, ale ważąc stosunek kosztów do efektu śmiem twierdzić, że SEO pozostawia konkurencję daleko w tyle. Bardzo daleko. Trzeba dywersyfikować metody, ale olanie tak ważnej jak SEO to absurd. 3/4 warzywniaków ma większe obroty niż e-commerce, który właśnie olewa sprawdzone metody, ktoś ma za nich myśleć i podać na tacy. A wtedy wokół zaczynają krążyć cwaniaczki, niekoniecznie od SEO, przykładowo od bardzo przeciętnego i drogiego oprogramowania sklepów i obiecują złote góry. Aby o tym pisać trzeba być praktykiem, który na przykład odpowiada za sukces sklepu z kilkudziesięcioma tysiącami produktów do domu, który zaczynał od małej stolarni. I widział osobiście jak ciasto rośnie. A nie teoretyk od bloga, no offence.

    Nawiasem mówiąc, wg. mojej oceny, to właściciel Swistaka, Fotki, etc. jest prekursorem nowoczesnego podejścia do zarabiania w internecie, a Jego serwisy są oparte na dużo bardziej innowacyjnych pomysłach niż, bez urazy, proponowanych przez Ciebie. Moto_demoty, wieś_tuning, linki w serwisach tematycznych, produkt placement na blogach i w serwisach społecznościowych, oddanie produktów do testów i recenzji, itp. to pierwsze co przychodzi do głowy. Działa? Na mikro skalę. Jak nie ma chętnych to się robi serwis opiniujący od zera, własny. Działa? Średnio - skóra nie warta wyprawki. 60 kpl. opon zaintryguje kupujących w jednym sklepie Tesco, jeśli akcja nie potrwa dłużej niż tydzień, w internecie to nie obejdzie nikogo. Można więc psioczyć na reklamę, ale co proponujesz w zamian? Kreatywne podejście? Ok, pięknie brzmi, tylko musisz codziennie wymyślać hasło „cukier krzepi”. A co będzie jutro, przeprosisz się z AdWords? Rozniesiesz ulotki po blokach? (swoją drogą działa). Zavlepisz autobusy? Ile pojedziesz na jednym pomyśle, miesiąc, rok? Potem zamkniesz sklep? Mamy uciekać z Allegro, ale nie w przepaść ;-)

  • # Staroszkolny sprzedawca — 23/10/2010 @ 12:01:

    Panie autor, jak te rady jak uciec od Allegro są takie złote i świetne to dlaczego Pan sam nie rzucisz tego blogaska i nie zajmiesz się handlem? Ja wiem dlaczego. Bo to co tutaj jest publikowane to jakieś podręcznikowe pseudorady z książek typu „bądź najlepszy w e-handlu, poradnik na weekend” albo prezentacji ludzi, którzy w e-handlu nic nie osiągnęli ale są znani z tego, że pojawiają się na jakiś spędach, gdzie sprzedają swoje teorie.

    Proponuję zrobić coś więcej niż pisanie „złotych rad” jak od czegoś uciec oraz mądrości w stylu SEO jest do dupy, walcie do społecznościówek, blogów i róbcie komiksy (LOL). Jakby autor miał jakiekolwiek prektyczne pojęcie o e-commersie to by nie głosił takich poglądów…

    Ale w sumie to nawet mam nadzieję, że jak najwięcej czytelników (prowadzących swój biznes w sieci) tego blogaska do rad „jak uciec z Allegro” i „jak zmienić swój marketing” się zastosuje. Nie ma to jak samoniszcząca się konkurencja :D

    PS. Widzę problemy związane z umiejętnością tworzenia ankiet zgodnie ze „sztuką” badań - proponuję znaleźć jakiegoś studenciaka po 1 semestrze socjologii albo marketingu, bo to jest teraz to jakaś komedia. Jeśli na takich badaniach autor opiera swoje wpisy to naprawdę jestem pełen podziwu :D

  • # Jacek Z. Strzembkowski — 23/10/2010 @ 14:25:

    @Staroszkolny sprzedawca

    Pisania blogaska nie rzucę, z „guru” marketingu i seo kpię od dawna i kpić będę - podobnie jak z bezmyślnych sklepikarzy, którzy nie potrafią spisać regulaminu, a o reklamie myślą wyłącznie w kategoriach ROI z Adwords czy Ceneo.

    Powodzenia - życzę miłego weekendu. :)

    PS. Gratuluję umiejętności spostrzegania braku powagi w ankietach. Dalszy rozwój tego daru spowoduje nieuniknioną refleksję, że sam przyznałem że była to tandetna prowokacja - w jednym z pierwszych akapitów. :))

  • # raf — 23/10/2010 @ 15:36:

    @Jacek Z. Strzembkowski

    co, nie zmienia że jesteś marnym teoretykiem.
    Ktoś kto zajmuje się handlem wie że żadnej reklamy sie nie skreśla. A taki Panek z blogaska podłapał temat klientów społecznościowych i myśli że oni wszystko załatwią. Takie samy bzdury pisałeś co najmniej od 3 lat na temat allegro, a całą wiedzę czerpałeś z komunikatów lub od rozżalonych allegrowiczów (PzA itp)

    Z 12 części twojej teoretycznej ucieczki z allegro można max 2-5 zdań rozważyć jako godnych zastosowania, ale tylko przez kompletnych laików którzy dopiero zaczynają handel. Kolejnych kilkanaście to niezła „mina”.

    Jest paru guru piszących swoje blogaski którzy nigdy, albo daaawno temu sprzedali jakąś rzecz. Ci sami na swoich blogaskach opisują jak handlować lub nie na allegro, a nawet nie mają swojego konta na allegro i nigdy nic tam nie kupowali i nie sprzedawali.

    BRAWO TEORETYCY. JAK CZYTAM TE BLOGASKI TO SIĘ CIESZĘ ŻE MOJA KONKURENCJA ZASTOSUJE WASZE TEORETYCZNIE MĄDRE RADY I SPOSTRZEŻENIA.

  • # Przemek — 23/10/2010 @ 18:47:

    Panie Jacku, nadepnal pan chyba kilku osobom na odcisk, bo reakcja ostra :D

    A imho, to nic nie trzeba, wszystko można, wyciągnać, co się z tekstów uważa za słuszne, resztę pominąć. Po to teoria, by dać do myślenia, a nie kwiczeć że źle, bo ja robię inaczej i działa :)

    „ekspertów” ci u nas dostatek :P

  • # michał cortez — 23/10/2010 @ 20:49:

    Szkoda, że nie mam bloga, bo to ciekawy temat na tekst ;)

    Ale dwoma zdaniami; czy o wyborze rodzaju kampanii nie powinien w dużej mierze decydować;

    1) koszt pozyskania klienta z danego kanału
    2) lub ogólniej, pomijając analitykę, a opierając się np. na doświadczeniu - potencjał zakupowy (dla danego asortymentu) userów, którzy będą mieli styczność z reklamą w danym medium?

    Geekowe gadżety można byłoby próbować reklamować np. na antywebie, a rozwiązania socialmediowe na interaktywnie, ale sprzedając np. elektronarzędzia sensowniejsze (efektywniejsze) mogą wydawać się np. AdWordsy czy SEO.

    Przy czym mówimy o kampaniach sprzedażowych, a nie wizerunkowych.

Napisz komentarz:

Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.

Zobacz:

Poprzedni news: Ile trzeba zainwestować, aby stworzyć sklep w internecie?

Następny news: Un-usability

 

Partnerzy:
Sklepy

Aukcje.org
Aukcje.org - RSS RSS | Aukcje.org - RSS komentarzy RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności

Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone