Niemal miesiąc temu w 9. części „Uciec od Allegro” opisałem wtopy w regulaminach popełnione m.in. przez ekipę opiekującą się ShopAtSocial. Od tamtego czasu trwały prace nad poprawkami. Od osoby związanej z projektem wiem, że na tę okoliczność zaangażowana była cyt. „grupa Panów Mecenasów”.
Minął prawie miesiąc i w regulaminie mimo poprawek jest tak samo źle, jak było. Nie pastwiłbym się nad tematem, gdyby nie kolejne „rewelacje” docierające od zaprzyjaźnionych osób.
ShopAtSocial - chyba z rozpędu - wpisało w regulamin udostępnienie aplikacji każdemu, jak popadnie: nieletnim, osobom fizycznym, prawnym, przedsiębiorcom. Umyli ręce od odpowiedzialności za to, czy osoba uruchamiająca sklep jest do tego upoważniona. Zrobili to na tyle skutecznie, że klient sklepu działającego na ShopAtSocial nie może mieć żadnej pewności u kogo robi zakupy. Czy to firma? Czy to dziecko..?
Beztroska jest pełna - ShopAtSocial także nie wie komu udostępnia swój skrypt. Sztuka jest sztuką - klient jest klientem bo zapłacił. Kim był? Pal sześć dane firmy. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy ich klientem jest uczciwy przedsiębiorca, który wszystko chce mieć poukładane zgodnie z prawem. Czy otrzyma fakturę? Z informacji od moich informatorów wynika, że nie - mimo, że powinna być wystawiana „z automatu”. Regulamin usługi także milczy na ten temat. Czy operator aplikacji podpisze ze sklepikarzem jakąkolwiek umowę? Nie. Regulamin nie wspomina także aby przedsiębiorcy udostępniali i przetwarzali dane osobowe klientów w takim sklepie… Operator ShopAtSocial nie zgłosił przetwarzania takiego zbioru danych osobowych. Cholera wie co z nimi robi i w jakim zakresie. Nie zgłosił nawet zbioru danych własnych klientów… w sumie to logiczne - przecież nie wie (i nie chce wiedzieć) kim oni są. Mniej wiesz - lepiej śpisz? Do czasu…
Jako że jestem administratorem profilu Nowe Sklepy na Facebook mam dziś niewdzięczną robotę do wykonania. Do momentu kiedy ekipa ShopAtScocial nie spoważnieje, nie wyśle zaległych faktur, nie spisze poważnego regulaminu oraz umów z przedsiębiorcami - wszystkie linki do ich „produkcji” muszę usunąć. Ani ja, ani nawet oni sami nie mogą mieć nawet mglistego pojęcia kim są tzw. „właściciele sklepów”, które działają na tej aplikacji.
Poprzedni news: Moje Allegro - upgrade… ale za to jaki!
Następny news: 163 Aukcja Sztuki Dawnej, 58 Aukcja Sztuki Współczesnej

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# ::REGINA:: — 8/11/2010 @ 22:55:
a co, jeśli „grupa Panów Mecenasów” dobierze ci się do tyłka..?
# ::ALINA:: — 8/11/2010 @ 23:07:
uuu zaczynają się groźby? ;)
# swindel — 9/11/2010 @ 22:24:
a czy shopatsocial będzie gotowe że US i inny urzędy będą się dobierały do ich tyłka??
# ShopAtSocial team — 10/11/2010 @ 17:31:
Stronniczy Guru?
Dnia 8 listopada 2010, kiedy ShopAtSocial osiągnęło swój pierwszy mały sukces w postaci założenia setnego sklepu, na stronie Aukcje.org ukazał się mocno stronniczy komentarz, który pod pozorem dbania o standardy, stawia naszej aplikacji zarzuty, niemające nic wspólnego z rzeczywistością.
Po pierwsze chcieliśmy powiedzieć, że jednym z naszych celów jest to, aby Internet stawał się coraz lepszy, aby polskie aplikacje osiągały sukcesy i aby wszyscy mogli mieć łatwiejsze i przyjemniejsze życie. Sugerowanie robienia przekrętów wygląda na czysto „polskie” zagranie. My chcielibyśmy przenieść dyskusję na poziom merytoryczny, a nie emocjonalny.
Nigdy nie staraliśmy się robić niczego przeciwko użytkownikom naszej aplikacji, chociaż chyląc nisko głowę musimy przyznać, że udało nam się na początku wpisać do regulaminu kilka punktów, które w porządnym regulaminie znaleźć się nie powinny. Po pierwszej uwadze (oczywiście nie skierowanej bezpośrednio do nas, a opublikowanej na łamach serwisu aukcje.org) szybko zmieniliśmy niefortunne zapisy, a Autorowi krytyki podziękowaliśmy. Tym razem też byśmy tak zrobili…. jednak nie możemy przepraszać za to, że ktoś nie zna naszej aplikacji, nigdy jej nie używał , a jedyne co robi, to korzysta z usług „zaprzyjaźnionych osób” przesyłających „rewelacje” dotyczące ShopAtSocial.com.
„ShopAtSocial - chyba z rozpędu - wpisało w regulamin udostępnienie aplikacji każdemu, jak popadnie: nieletnim, osobom fizycznym, prawnym, przedsiębiorcom. Umyli ręce od odpowiedzialności za to, czy osoba uruchamiająca sklep jest do tego upoważniona. Zrobili to na tyle skutecznie, że klient sklepu działającego na ShopAtSocial nie może mieć żadnej pewności u kogo robi zakupy. Czy to firma? Czy to dziecko..?” No dobrze – ale dlaczego nie powinniśmy udostępniać naszej aplikacji wszystkim? O tym autor nie wspomina. My też nie wiemy o co chodzi? Dla osób w wieku 13-18 (dolna granica wieku osób mogących mieć konto na Facebooku to 13 lat) udostępniamy jedynie darmowe konto junior. Jeżeli ktoś deklaruje, że nie ma 18 lat, to nie może kupić żadnego abonamentu płatnego. Może wystawiać swoje rzeczy jedynie w ramach DARMOWEGO konta junior. W regulaminie Facebooka jak i w regulaminie ShopAtSocial jest zastrzeżenie, że osoba podająca swoje dane musi podać dane prawdziwe. Jeżeli nie podaje takowych, to łamie regulamin. Jeżeli zaś osoba zakłada sklep z płatnym abonamentem, kontaktuje się z nami (obecnie oferujemy bezpłatne kody dla każdego sklepu, który się do nas zgłosi) i przesyła nam ze swojego maila prośbę o kod. Każdy sklep wypełnia też swoją wizytówkę i tam podaje swoje dane.
„Beztroska jest pełna - ShopAtSocial także nie wie komu udostępnia swój skrypt. Sztuka jest sztuką - klient jest klientem bo zapłacił. Kim był? Pal sześć dane firmy. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy ich klientem jest uczciwy przedsiębiorca, który wszystko chce mieć poukładane zgodnie z prawem. Czy otrzyma fakturę? Z informacji od moich informatorów wynika, że nie - mimo, że powinna być wystawiana „z automatu”. Regulamin usługi także milczy na ten temat. Czy operator aplikacji podpisze ze sklepikarzem jakąkolwiek umowę? Nie.” ShopAtSocial udostępnia swój kod wszystkim, którzy mają profil lub fan page na facebooku. Nie rozumiemy zarzutu, że nie wiemy komu udostępniamy swój skrypt. Aplikacja w jednej swojej części jest za darmo i mogą z niej korzystać wszyscy, którzy chcą posiadać swój własny sklep na facebooku (lub jak obrazowo to określamy „skorzystać z opcji internetowej wyprzedaży garażowej”). Dla nich wszystkich przygotowaliśmy wiele użyteczności, cały czas udoskonalamy aplikację, przetłumaczyliśmy ją na angielski, zaczynamy ją promować. Dajemy narzędzie skutecznej sprzedaży oraz zawierania transakcji.
Druga część aplikacji to opcja abonamentowa. W chwili obecnej bardzo intensywnie testowana. W ramach trwającej promocji rozdajemy do niej bezpłatne kody dla wszystkich sklepów, które wyrażą chęć uczestnictwa w testach. W tym momencie sprawdzamy także system wystawiania faktur, badając rozwiązania najlepsze dla naszych Klientów. Dlatego też część procesu przebiega automatycznie, a część akceptujemy następnego dnia roboczego. Nie mamy żadnych niewystawionych faktur. Nie zdarzyło się, aby ktokolwiek, kogo transakcja została zaakceptowana przez system płatności, nie dostał faktury (najpóźniej następnego dnia – prawo daje na to 7 dni). Znamy polskie prawo, prowadzimy spółki od kilkunastu lat, a proces wystawiania faktur jest nam nieobcy.
Pytanie czy operator (?) aplikacji podpisze ze sklepikarzem (?) jakąkolwiek umowę sugeruje nam kto jest ową zaprzyjaźnioną osobą, która dostarczyła tę rewelację. Tak, Konkurencja tak robi i chwała jej za to. Ma ona inny model biznesowy. Polskie i europejskie prawo dopuszcza możliwość uznania umowy za obowiązującą, jeżeli użytkownik przeczytał i zaakceptował Regulamin. Tak jest prościej, łatwiej i nadal bardzo przejrzyście. My postanowiliśmy skorzystać z tej opcji dla wygody użytkowników.
„Regulamin nie wspomina także aby przedsiębiorcy udostępniali i przetwarzali dane osobowe klientów w takim sklepie… Operator ShopAtSocial nie zgłosił przetwarzania takiego zbioru danych osobowych. Cholera wie co z nimi robi i w jakim zakresie. Nie zgłosił nawet zbioru danych własnych klientów… w sumie to logiczne - przecież nie wie (i nie chce wiedzieć) kim oni są. Mniej wiesz - lepiej śpisz? Do czasu…” Zbyt pochopne wnioski prowadzą do budowania nieprawdziwych tez. Sposób postępowania z danymi jest opisany w polityce prywatności. O żadnych obowiązkach publicznoprawnych nie piszemy w regulaminie. Zgłoszenie do GIODO zostało wysłane. Także po to, abyśmy mogli lepiej spać. I nasi klienci też. Ich dane są przecież w dobrych rękach i nigdy nic się z nimi nie stanie.
Nie wiemy, jakie będą kolejne pretensje rzucającego oskarżeniami Guru. My przyjmiemy każdą krytyczną uwagę. Jesteśmy nastawieni na ciągły rozwój, a nasza aplikacja stale ewoluuje. Nigdy nie jest za późno na wprowadzanie zmian. Ale najważniejsze jest to, że postrzegamy social media jako integralną część Internetu. Kontrola obywatelska jest dobra i pożyteczna. Zmieniajmy świat na lepsze i starajmy się, aby Internet był miejscem przyjaznym dla wszystkich.
Proponujemy samodzielne przetestowanie naszej aplikacji. Może wtedy byłoby mniej stronniczo i żółć nie lałaby się na nasze działania? My wybraliśmy inne kolory i będziemy się ich trzymać.
# Jacek Z. Strzembkowski — 11/11/2010 @ 18:55:
odpowiedź
# Michał — 14/11/2010 @ 23:53:
US dobierze się chętnie do każdego tyłka:D
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.