Tako rzekł mesjasz e-commerce Wojciech Kyciak, co potwierdził wpisem w blogasku Wasz ulubiony e-skryba Misiu-Krzysiu. A wszystko to z okazji znalezienia inwestora dla napędzanego samą siłą woli boskiego bezokularow.pl.
Publika początkowo wstrzymała oddech, a następnie obsypała blogasek komciami. Zafurkotały lajki fanpejdza. Pięknie.
Cudowna jest ta ferajna polskich kundelków e-commercyjnych, wzajemnie liżących się po jajach i popisujących, który lepiej miski strzeże. Rzeczywistość jest jednak szara… czasami wydaje mi się, że wystarczy siedzieć poza sforą - z dala od konferencyjek i blogasków - aby zauważyć proste sprawy.
Szkla.com bezlitośnie flekuje przeciwników o poziomie mesjaszowego sklepu i lepszych. Bo i co to za poziom… bezokularow.pl odwiedza zaledwie dziesiąta (?) część tego, co przychodzi do marnych aukcje.org. To, że Mesjasz zarabia na ZUS, to wynik chyba cudownego rozmnożenia.
Zastanowiło mnie w jak kiepskiej kondycji trzeba mieć biznes typu e-sklep, aby konieczny był inwestor? I kiedy „rozwój organiczny” okazał się niewystarczający… zanim odwiedzalność sklepu osiągnęła mesjaszowe 500 (? albo i to nie) odsłon dziennie czy wcześniej?
Poprzedni news: manubia.pl - zaglądanie w majtki, testy
Następny news: PaneleAllegro.pl i GalerieAllegro.pl

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# Wojtek — 11/12/2010 @ 0:47:
Widzisz Jacku, ty przeliczasz na odsłony, ja przeliczam na złotówki. Skoro już porównujesz sklep do serwisu informacyjnego to pochwal się jaki przychód wygenerowały Ci te wejścia. Porównamy z przychodami Bezokularow. I skoro już dajesz przykład swojego serwisu to szczerze odpowiedz sobie przed lustrem na pytanie ile z tych wejść jest przypadkowymi wizytami z Google, a ile faktyczną wartością, bo tej jakoś specjalnie nie widać (chociażby po komentarzach).
Ruch w Bezokularow przez ostatni rok był zdobywany z myślą o maksymalnym zwrocie. Konwersje na poziomie 5-10% mogą tylko to potwierdzać. Zdarzały się miesiące, gdzie sklep odnotowywał po kilka tysięcy UU dziennie, co niekoniecznie miało wpływ na wzrost przychodów. Tak czy inaczej nie masz pojęcia o tej branży, a nie przeszkadza Ci to osądzać.
Nie odbieram Ci prawa do krytyki mnie i moich poczynań. Możesz mnie nienawidzić. Jest mi to obojętne. Natomiast naprawdę zaczynam się martwić o Ciebie, bo chyba staję się Twoją obsesją. Martwi mnie, że myślisz o mnie częściej niż moja dziewczyna. Przelej swoje frustracje na coś pozytywnego, a na pewno na tym nie stracisz. Dla mnie to koniec tej dyskusji. Wiem, że chciałbyś sobie jeszcze poużywać, ale zrób to już bez mojego udziału. Pozdrawiam serdecznie.
# Jacek Z. Strzembkowski — 11/12/2010 @ 1:45:
To trochę pozbawione logiki namawiać mnie „pochwal się tym”, „porównamy” itd, aby na końcu stwierdzić „Dla mnie to koniec tej dyskusji”.
Daj znać, kiedy ustalisz sam z sobą czy chcesz rozmawiać, czy nie.
# ja_ck — 11/12/2010 @ 2:00:
# Wojtek Powiedzmy sobie szczerze. Jeśli piszemy ksiazke „Jak założyć skuteczny i dochodowy sklep internetowy” to na podstawie rad jakie dalismy w tej ksiezce powinnismy potrafic stworzyc skuteczny i dochodowy sklep internetowy.
Jesli nie potrafimy tego zrobic to ksiazka na przemiał.
Byles moim idolem, na podstawie Twojej ksiazki chcialem pozamiatac na rynku ecomemrce w Polsce, a teraz mój optymizm legł w gruzach.
Jesli Tobie sie to nie udaje, to co moge , ja biedny zuczek.
# cezcez — 11/12/2010 @ 9:48:
>>Martwi mnie, że myślisz o mnie częściej niż moja dziewczyna.>>
Powiedz jej o swoich zmartwieniach - może to coś zmieni w jej stosunku do Ciebie. A może ona już Cię nie kocha?
Pzdr.
# Mike — 12/12/2010 @ 13:42:
No niestety taka prawda. Ekspertami od ecommerce po konferencjach i innych campach są kolesie co prowadzą własnie takie niszowe biznesy - zakładają blogi, piszą książki i pełen lans - a potem jak przychodzi do cyfr to zaczyna sie takie kręcenie. Moim ulubieńcem jest koleś o ulubione.pl co już chyba ze 2 biznesy położył i dalej za eksperta robi a towarzystwo lize po jajkach.
Żenada
Prwada jest taka. Do roboty sie brać a nie gadać! A jak ktoś prawdę mówi ze byle jakie interesy sie kręci to nie strzelać focha tylko udowodnić ze jest sie dobrym. Do roboty!
# ja_ck — 12/12/2010 @ 18:32:
# Mike Zgadzam sie z tym. Prawdziwy biznes rozwija sie w ciszy, a glosno o nim zaczyna byc naturalnie , a nie dlatego , że wlasciciel za wszelka cene sie lansuje.
Jesli naprawde biznes jest dochodowy to szastanie liczbami na prawo i lewo daje efektyjak w przypadku snipa, króla dopalaczy, odsiebie …… i pewnie jeszcze wielu sie jeszcze znajdzie .
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.