Na jednej z moich stron w Facebooku rzuciłem na tablicę link do aukcji na Allegro. Z bardzo nietypowym, stylowym i raczej rzadkim przedmiotem. Byłem pewien, że jakaś część osób, a nawet większość, będzie zainteresowana tego typu znaleziskiem - „fanami” są ludzie, z którymi dzielę jedną z moich pasji…
Jeden z nich wygrał tę aukcję.
Zadałem sobie pytanie: jak do tego doszło, że… co tu kryć „wygenerowałem sprzedaż”, choć strona zupełnie nie temu służy. Z FanPage’a o zaledwie kilkudziesięciu „lubisiach”. Tak powstała krótka, niedorzeczna lista:
Konwersja na Facebooku jest świętym Graalem rodzimego e-(wannabe f)-commercu. Gdzie ona jest? Viren z inFlavo podpowiada, że w friendly shopping. Paweł z IAI S.A. widzi ją jako efekt konsekwentnie realizowanej większej całości, Jacek Gadzinowski podpowiada dobrą wibrację, zabawę oraz dialog. Moim zdaniem, jakby to zebrać do kupy z moją listą (a może i bez niej) - to w zasadzie cały przepis jest gotowy.
Skoro jest tak łatwo, to czemu się nie udaje?
Właściciele sklepów na Facebooku nie mogą ściągnąć ruchu przez SEO. SEM wydaje się działać lepiej w tradycyjnych sklepach, a reklama na Facebooku jest droga. Brną zatem w inne formy „zachęcania”: krzykliwe konkursy z niewiele wartymi gadżetami, kupowanie wpisów na tablicach „wpływowych blogerów”, spam na wielu tablicach jednocześnie. Niestety, nawet najmądrzejsze z nich zasługują na określenie prymitywnym molestowaniem - na odejście od tandety zdobyło się zaledwie kilka krajowych firm, które już wiedzą gdzie jest błąd i gdzie rozwiązanie.
Wystarczy zaoferować ludziom prawdziwą wartość, rozwijającą - zamiast ślepej chciwości na tandetne gadżety - potrzebę kontaktu z innymi, dzielenia zainteresowań. Taktownie, z głową, umiarem, planem, pomysłem… Nie widzę powodu, dla którego FanPage nie mógłby osiągnąć konwersji nawet wyższej od newslettera. Ludzie czują przez skórę każde natręctwo - szukają autentycznej ucieczki w coś lepszego. Mają już napchane brzuchy, po 5 kubków termicznych, srajfona i talony zniżkowe - na co tylko chcą. Rzygają wpisami „blogerów roku”. Teraz… chcą stać się troszkę lepsi.
Moja „przypadkowa konwersja” nie potwierdzi tego co piszę. O tym, jak bardzo ludzie chcą być lepsi, jak potrzebują zmiany i jaka tkwi w tym siła - może przekonać Was ta strona.
Czapki z głów ekipo Szerloka - tak się to powinno robić. Moim zdaniem, jest to najlepiej wykonana polska akcja SM do tej pory. Gratulacje.
Poprzedni news: Podsumowanie roku 2010 - Swistak.pl, Furgonetka.pl
Następny news: Awaria

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# ::REGINA:: — 18/12/2010 @ 3:07:
Ciąg dalszy też jest ciekawy - z fanów akcji robią się fani Szerloka.
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.