Raczej nietypowo jak dla mnie, postanowiłem wybrać się w ostatni czwartek na 58. spotkanie Auli. Oszczędzę Wam streszczeń i podsumowań - za jakiś czas w sieci pojawią się (albo już są) relacje video. Zamiast tego, chciałbym podzielić się pewną obserwacją.
Dwie spółki notowane na GPW - IAI S.A. (oprogramowanie sklepu internetowego) oraz Integer S.A. (inPost, Paczkomat24, inFlavo itd) szykują na przyszły rok wejście na rynki zagraniczne - o czym wspomniano w czasie aulowych prezentacji między tematami finasowymi. Obie firmy kumulują spore środki i od dłuższego czasu przygotowują rozwiązania lokalizacyjne (ciężki temat: analizy prawne, formalne, logistyczne, organizacyjne i finansowe), które moim zdaniem dają poważne gwarancje, że ta „wycieczka za miedzę” będzie pomyślna.
Dla aukcjonerów i e-commersu, plany obu firm dają okazję do przemyślenia własnych działań i zastanowienia czy nie warto już teraz wsiąść w ten „ekspres”. Od strony narzędzi mamy dwie propozycje, oparte na odmiennych filozofiach: sklepy eksploatujące możliwości Facebooka z inFlawo oraz „pancernik” do prowadzenia sklepu (także na Facebooku), sprawdzony przez aukcjonerów IAI Shop. Wybór pomiędzy nimi zależeć będzie od budżetu, pomysłu na sprzedaż i filozofii handlu. Od strony logistycznej, każdy wybór może doprowadzić nas do Paczkomaty 24/7.
Handlowcom poważnie myślącym o szukaniu miejsca na zagranicznych rynkach sugeruję już teraz kupować bilet i próbować wplatać własne plany w strategie obu spółek.
Poprzedni news: Podsumowanie roku 2010 - Aukcjusz.pl
Następny news: Manubia.pl „się poprawia”

RSS |
RSS komentarzy | Kontakt | O stronie | Polityka prywatności
Copyright © Jacek Z. Strzembkowski - wszelkie prawa zastrzeżone
# ja_ck — 17/12/2010 @ 23:37:
Kolejne sprawne public relations IAI . Za bardzo bym sie nim nie podniecał .
Wystarczy poczytać ich prognozy i zauważyć jak bardzo rozmijają się z rzeczywistością.
Lansersko brzmi spółka giełdowa, ekspansja na rynki zagraniczne. Po ogłoszeniu tych planów szacun dla prezesa IAI wynosi aktualnie +20 , wśród chłopaków na moim osiedlowym trzepaku .
# Jacek Z. Strzembkowski — 17/12/2010 @ 23:51:
Gdybyś był na prezentacji mógłbyś dowiedzieć gdzie został zakumulowany zysk i dlaczego dzięki tej decyzji spółka nie musiała chociażby płacić prawie pół miliona podatku.
Gratuluję „umięjętności” czytania bilansu spółki…
# ja_ck — 18/12/2010 @ 0:15:
No , nie byłem na prezentacji. Natomiast z oficjalnego komentarza zarządu:
„Przyczyną niższej od oczekiwanej rentowności Spółki jest realizacja strategii związanej z zamrożeniem i obniżeniem cen na niektóre usługi IAI-Shop.com i jednoczesnym inwestowaniem w nowe miejsca pracy. Zarząd widząc możliwości szybszego inwestowania w bezpiecznej sytuacji finansowej Spółki podjął zdecydowane kroki zwiększając zatrudnienie. Celami takiej strategii są utrzymanie wysokiej dynamiki zwiększania udziału w rynku polskim oraz szybka i skuteczna realizacja wejścia na rynki zagraniczne.”
Wnioski z takich komentarzy i z bilansu spółki wysnuwam po prostu inne.
Daj boże żeby IAI się powiodło, ale hurraoptymizm uważam za nieuzasadniony.
# stand — 18/12/2010 @ 1:14:
Co nie zmienia faktu, że od pewnego czasu robisz za tubę propagandową IAI. Atakując wściekle innych i pozerskie prezentacje i zloty TWA. Szkoda, że uważasz tę resztkę czytelników swojego bloga za idiotów, którzy tego nie zauważą. Idź na całość, nie na pół gwizdka…
# Jacek Z. Strzembkowski — 18/12/2010 @ 2:15:
@ja_ck i @stand
w historii tego serwisu popełniłem wpisy bardziej krytyczne i mniej. Na własne potrzeby zrobiłem ostatnio podsumowanie - w ilu przypadkach miałem rację, a w ilu nie.
Zrobię Wam przyjemność chłopcy spod trzepaka i upublicznię to zestawienie pod koniec roku. Porównacie sobie co o kim mówiłem (złego i dobrego) i jak skończył. OK?
Pojmowanie zysku spółki giełdowej w kategoriach sklepikarza, którego zysk jest tym za co ma na papu albo na wakacje na Krecie jest pozbawione sensu.
Zwróciłem uwagę na prostą sprawę: obie firmy mają ustaloną strategię, odłożoną kasę i naszykowane środki organizacyjne i techniczne żeby ruszyć za granicę. To nie jest czcze gadanie „wyjdziemy na zachód” ale realizowany od dawna plan. Co do planów - mam zaufanie, bo obie firmy realizują swoje cele znacznie szybciej niż zakładają w planach. TO jest dla mnie ważne, a nie to ile deklarują skarbówce zysku.
Czy sklepowi, nawet całkiem dużemu, łatwiej będzie wejść na zagraniczne rynki samemu, czy u boku dwóch spółek giełdowych?
@stand
W jednym masz rację: tak, uważam cię za idiotę.
# ::REGINA:: — 18/12/2010 @ 2:52:
To nie jest propozycja dla aukcjonerów-hobbystów czy małych sklepów, bo tu nie chodzi o „idź kup sklep na IAI czy inFlavo i wysyłaj paczkomatami” - tylko „zobacz, startują dwie lokomotywy - jeśli chcesz ruszyć trzecią, to razem będzie łatwiej”. Zarzucanie Jackowi że robi tubę… no nie wiem Stand, masz sklep który podoła wejściu na obce rynki - to rób to teraz, tak, jak Ci napisał - dogaduj się z obiema spółkami i graj w ich grze, bo lepszej okazji nie będzie.
Te firmy powinny jak najszybciej otrząsnąć się z „piwnicznego” e-commercu, tych wszystkich konferencyjek, szamanów i inwestorów za 100k i rozmawiać wyłącznie z poważnymi partnerami.
@Jacek
Jak ręka?
# Jacek Z. Strzembkowski — 18/12/2010 @ 2:59:
@Regina
Sińce zeszły szybko. Nadal nie mam czucia w opuszku jednego palca.
# ja_ck — 18/12/2010 @ 12:20:
# Jacek Z. Strzembkowski Oczywiste jest , że przy analizie spółki giełdowej nie można opierać się na krótkim okresie czasu i wygenerowanym w tym okresie zysku lub jego braku.
Ważniejsze są inne rzeczy, m. in potencjał firmy.
W przypadku IAI tego potencjału za bardzo nie widzę.
Już widać wyraźnie, że krajowy rynek został przeszacowany przez IAI .
Mocną obniżkę cen tłumaczyłbym słabnącym popytem i desperacka próbą uratowania sprzedaży. Jednoczesnie , aby zachowac jakosc obslugi IAI znacznie zwiekszyl zatrudnianie, co jak przyznaje zarzad mocno odbilo sie na zyskach. Utrzymanie biezącego zatrudnienia , bez zwiększania liczby obsługiwanych sklepow nie poprawi sytuacji.
Z kolei dalszy wzrost liczby sklepow moze wymusic dalszy wzrost zatrudnienia, co w kolejnych latach może przelozyć sie na brak zysku .
Wyjściem z tego błędnego koła może być podwyżka cen, co może jednak zabić popyt i spowodowac odchodzenie klientów do konkurencji.
Sama liczba sklepów internetowych, a co za tym idzie potencjalnych klientów IAI raczej gwałtownie nie bedzie już rosła. Wczesniej czy pozniej musza zajsc tutaj te same procesy co na kazdym rynku, czyli konsolidacje, wejscia dużych graczy itp.
Taki rynek nie jest dobry dla IAI z przerostem zatrudnienia i nie gwarantuje osiągnięcia dużej rentowności. Klienci IAI to rzesza drobnych sklepikarzy, a jak jej zabraknie ….. .
Do tego trzeba dodać , że IAI trzyma potencjalnych klientów w (jak to ładnie to zjawisko ująłeś) „piwnicy” roztaczajac przed nimi nierealistyczne wizje i dzieki temu zachecajac do wykupienia chociaz najtanszego abonamentu . Zbyt długo ten stan nie potrwa. . Powoli znika przeswiadczenie , ze handel internetowy jest lekki , latwy i przyjemny , nie trzeba miec w nim kapitalu i samo sie robi. Podejrzewam , ze wiekszosc takich klientow „z piwnicy” skonczy tak jak wiekszosc mlodych firm, czyli padnie w pierwszych dwóch latach działalnosci . A jest to jak mysle spory odsetek klientow IAI.
Rozwiązniem sytuacji moze być własnie …. ekspansja za granicę.
Tylko skoro na rynku krajowym niespecjalnei IAI aktualnie idzie i znacznie go przeszacował, to ekspansja na znaczenie trudniejszym, gnerującym większe koszty i jak mysle bardziej wymagajacym rynku także moze się nie powieść.
Takie Allegro np. ma nieporównywalnie wiekszy potencjał , a za granica niespecjalnie mu idzie.
# Jacek Z. Strzembkowski — 18/12/2010 @ 13:04:
@ja_ck
plan 1000 sklepów w 12 miesięcy zrealizowali w 9 z nawiązką. Jeśli gdzieś występuje przeszacowanie, to moim zdaniem w ilości e-sklepów na polskim rynku. Wydaje mi się, że nie ma ich 10 000, a przynajmniej spora część z nich w zasadzie wegetuje i traktowanie ich w kategoriach biznesu a nie hobby powoduje zafałszowanie obrazu. Taka jest moja konkluzja z tego co zaszło w trakcie DDD, z raportów, obserwacji itd.
Co do obniżki cen, powinieneś porozmawiać z handlowcami, którzy używają tego systemu. Cena na start została obniżona, ale gros kosztów siedzi w faktycznie konsumowanych zasobach - jeśli ich używasz i sklep faktycznie ma spory ruch. Zmalały koszta dla małych sklepów o niewielkim ruchu - dzięki czemu opłaca się używać IAI w minimalnym zakresie, jako platformy do obsługi aukcji.
W prezentacji Pawła jest slajd pokazujący narastanie kosztów przy powiększaniu się ilości użytkowników - w modelu SaaS. Rzuć na niego okiem.
>> nie gwarantuje osiągnięcia dużej rentowności
A co, jeśli duża rentowność nie jest teraz priorytetem? Patrzysz przez pryzmat zysku, ale wystarczy że weźmiesz pod uwagę że każdy pracownik ma pensję, zarząd ma swoje pensje, rosną zasoby i całość przyrasta w ogromnym tempie. Co zrobiłbyś, gdyby Twój sklep wygenerował zysk 1,2 mln zł? Musiałbyś zapłacić podatki, które skonsumowałyby sporą część zysku. Resztę, rozdałbyś w dywidendzie. Najprościej mówiąc - zjadłbyś zysk przy okazji pasąc skarbówkę. I - pozbyłbyś się keszu.
Możesz też zrobić inaczej: jesteś najedzony, pensję masz godziwą, pracownicy także. Zysk możesz przeznaczyć na zakupy - kupić samochody, sprzęt, papier toaletowy itd. Co zrobiłeś - zjadłeś zysk i pozbyłeś się zapasu gotówki. Rośnie amortyzacja, ale te pieniądze są właściwie nie do odzyskania. Nie zapłaciłeś podatku - ale także pozbyłeś się keszu, zakupując coś, co może jedynie tracić na wartości.
I trzecie rozwiązanie: jesteś najedzony, pensję masz godziwą, pracownicy także. Nie brakuje sprzętu. Zysk akumulujesz księgując pracę ludzi w inwestycję, a nie w koszta. Nabywasz także aktywa, które w dowolnym momencie możesz spieniężyć. Nie zapłaciłeś podatku - a kesz masz pod ręką.
To oczywiście gigantyczne uproszczenie, ale daje obraz tego, o co chodzi.
Spółki New Connect nie przeszły IPO, aby przemłócić zainwestowane pieniądze w roku i wypluć na koniec dywidendę. One dostały stosunkowo niewielkie pieniądze za emisję i główna część ich aktywności skupia się na „turbodoładowaniu” tymi pieniędzmi: kasa robi inwestycję robi kasę robi inwestycję robi kasę. Wypuszczanie pary (zysku) z szybko rozwijającej się spółki to błąd, bo tracisz dynamikę rozwoju i turbodoładowanie przestaje działać.
Porównaj to do gigantów nowych technologii na zachodzie - potrafią konsumować olbrzymie fundusze przez całe lata, pompując własny potencjał technologiczny. Nie wykazują żadnego zysku - ba, mają kosmiczne straty. Ale mają także potencjał i zakumulowane zasoby dostępne od ręki.
# ja_ck — 18/12/2010 @ 13:52:
# Jacek Z. Strzembkowski
„plan 1000 sklepów w 12 miesięcy zrealizowali w 9 z nawiązką.”
Ale jakim kosztem. Czy koszty jakie ponieśli były tego warte? Ile z tych nowych sklepów bedzie płaciło abonment przez najbliższe kilka lat?
Jak bardzo to odbiło sie na przychodach w najbliższych latach (Pod warunkiem , że IAI nie podniesie cen drastycznie w kolejnych latach, a deklaruje ze tego nie zrobi)
„Wydaje mi się, że nie ma ich 10 000, a przynajmniej spora część z nich w zasadzie wegetuje i traktowanie ich w kategoriach biznesu a nie hobby powoduje zafałszowanie obrazu. ”
Zgadzam sie z tym , dlatego twierdze, że na rynku polskim IAI ma już niewielkie pole do popisu. W nokaut.pl jest około 3000 sklepów, i to jest moim zdaniem realna liczba. Ile z tego może jeszcze IAI wyszarpać biorąc pod uwagę, że rynek jest coraz trudniejszy i bedzie powstawac coraz mniej nowych sklepow?
„A co, jeśli duża rentowność nie jest teraz priorytetem? Patrzysz przez pryzmat zysku”
W krótkiej perspektywie patrzenie przez pryzmat zysku nie ma sensu, w długiej ma jak najbardziej. Prowadzenie firmy polega mimo wszystko na dążeniu do generowania maksymalnych zysków.
Aktualnie IAI ogłosiło .” Nie mamy zysków bo wydalismy je na wyplaty.”
Jeśli takie komunikaty bedziesz słyszał przez najbliższe 5 lat, uważasz że wszystko jest ok?
Już w tej chwili widać , ze IAI ma problemy z wydajnością. Więcej sklepów = wiecej pracowników i wieksze wydatki. Dużych perspektyw taka sytuacja nie daje moim zdaniem.
„Porównaj to do gigantów nowych technologii na zachodzie - potrafią konsumować olbrzymie fundusze przez całe lata, pompując własny potencjał technologiczny. Nie wykazują żadnego zysku - ba, mają kosmiczne straty. Ale mają także potencjał i zakumulowane zasoby dostępne od ręki. ”
Ok, zgadzam sie z tym.Z wiedzą ekonomiczną nie mam problemu :)
Ale moją uproszczaną analizę można streścić kilkoma zdaniami:
Rynek polski okazuje się dla IAI za mały, głównie ze względu na olbrzymie koszty jakie generuje. Nie ukrywajmy. Prowadzenie spółki giełdowej jest drogie. Zapewnienie obsługi poczatkujacym użytkowników , a to wiekszosc nowych klientow takze jest bardzo drogie.
Ekspansja zagraniczna nie jest taka prosta i oczywista i nie gwarantuje sukcesu.
Wiecej sklepów = wieksze koszty
Jeśli za granicą IAI polegnie, to biorąc pod uwagę mały potencjał polskiego rynku ….
# Jacek Z. Strzembkowski — 18/12/2010 @ 14:44:
@ja_ck
>> Prowadzenie firmy polega mimo wszystko na dążeniu do generowania maksymalnych zysków.
Zysk księgowy nie ma absolutnie żadnego przełożenia na kondycję firmy ani jej wartość (ani księgową, ani realną). Jedynie na podatki i dywidendy. To tylko rubryka w picie. Życie zweryfikuje, który z nas ma rację…
Hype na e-sklepy w Polsce na razie jeszcze trwa - ludzie nadal widzą „balon sukcesów” wannabe, którzy w jednym zdaniu mówią „odniosłem sukces”, a w drugim „stanąłem przed wyborem: sprzedać się albo zamknąć tę budę”. I nadal nie widzą, że ten obraz to kiepska iluzja, że trzeba patrzeć gdzie indziej i kopiować inne wzorce.
Na podstawie danych, do których mam dostęp u różnych dostawców usług dla e-commercu i tego co pada w rozmowach, uważam że jedynie ok 3% obecnych sklepów ma sens. 1 na 32 sklepy. To jeszcze nie Totolotek, ale „kupon” kosztuje niewiele, więc loteryjka trwa. I trwać - na razie - będzie…
3% generuje prawdziwy flow, ustanawia standardy, akceptuje bądź odrzuca rozwiązania i zostawia za nie godziwy kesz. Część z nich dochodzi do ściany pt. „popyt rynku” i teraz mają okazję podłączyć się do czegoś, co dla mnie wydaje się sensowne. Popatrz: inFlavo, dzięki temu że rozwija się pod opieką Integera, partycypuje w zasadzie w każdym ruchu paczkomatów i inPostu. To jest spółka-córka, ale kto powiedział, że właściciel innej usługi czy wręcz dużego sklepu, nie powinien szukać możliwości wejścia w takie relacje z Integerem, które pomogą zminimalizować koszta wejścia na obce rynki?
Z drugiej strony masz IAI, którego cennik nie odstrasza nawet aukcjonerów. Dołóż do tego filie Allegro w Europie, zintegrowany transport od Paczkomatów… i masz nowe możliwości. W dwa dni dostarczasz paczki do Pragi czy Wilna. Jeśli masz zamiar robić to na odpowiednio dużą skalę, to obie spółki mogą okazać się zainteresowane w użyciu Twojego „kejsu” jako wzorca. I wprzęgną Cię w swoje plany - choćby marketingowe. Kiepski pomysł? Moim zdaniem, super okazja.
# ja_ck — 18/12/2010 @ 16:39:
# Jacek Z. Strzembkowski
Rozmowa trochę zeszła na poboczny temat, czyli na kondycję i perspektywy rozwoju IAI. Może wróćmy do tematu.
„Z drugiej strony masz IAI, którego cennik nie odstrasza nawet aukcjonerów. Dołóż do tego filie Allegro w Europie, zintegrowany transport od Paczkomatów… i masz nowe możliwości”
W dalszym ciągu nie bardzo rozumiem co ma dac na tym polu IAI. Przetłumaczone na angielski menu, domenę zagraniczną w promocji za 1zł?
Jeśli chodzi o inpost, paczkomaty to sie zgadzam. Rozsądne ceny i inne rynki stoją otworem. To faktycznie jest okazja.
Chociaż tutaj też byłbym sceptyczny , czy koszty takich wysyłek bedą na tyle niskie, że beda pozwalały na prowadzenie normalnej sprzedaży za granicą ?
# Jacek Z. Strzembkowski — 18/12/2010 @ 17:48:
Domena i tłumaczenia menu to jest „pan Pikuś”.
- alternatywne opisy towarów (tłumaczenia i lokalne wymogi formalne)
- lokalne systemy płatności i czasem alternatywne równoległe cenniki na ten sam towar oferowany w różnych krajach
- dostosowanie wymogów formalnych sklepu
- dostosowanie terminów dostaw
- czasem konieczność otwarcia lokalnej filii, która będzie kumulować zamówienia w większe transporty i minimalizować koszta dostaw.
- cały support, elektroniczny i ludzki
- zupełnie inne procedury zwrotów, gwarancji, ubezpieczeń,
Do „rozkminienia” są setki rzeczy. Zarówno po stronie operatora sklepu jak i systemu, który da radę to spiąć i obsłużyć. To nie jest kwesta samej „maski narodowej” czy otwarcia równoległego biznesu… żeby całość miała ręce i nogi trzeba masy know-how.
Porównaj sobie Allegro z jego filiami i eBay: Allegro nie dorobi się integracji filii przez najbliższe kilka, a moim zdaniem nawet 10 lat - są kompletnie w proszku i nieprzygotowani. W eBay dostajesz międzynarodowe zasady na dzień dobry - tam nikt nie ma ochoty na dywagacje czy jakiś towar legalny lokalnie gdzieś indziej jest także akceptowany. Wyszukiwarka - od razu jest wielojęzyczna i „osłownikowana”, system płatności od razu jest międzynarodowy. Zmieniasz kilka liter w adresie - i już masz przewalutowane ceny.
To nie jest zabawa dla dziewczynek na macierzyńskim, które między porami karmienia bawią się w sklep. Po ostatnim ostrzale przez Amazon, wydaje mi się że to jest ostatni moment, aby duże sklepy na naszym rynku zaczęły myśleć globalnie. W przeciwnym wypadku - za rok, dwa skończy się zabawa i ktoś je po prostu dorżnie.
Popatrz na sklepy tradycyjne - te, które przebranżowiły się, zmieniły zasady handlu, weszły w mocniejsze relacje z konsumentami, zaoferowały towar, który jest niedostępny w sieciach - wygrały. Reszta została w ciągu roku-dwóch lat dorżnięta i wegetuje. Identyczna sytuacja będzie jeśli chodzi o sklepy internetowe - zwłaszcza te, które myślą w kategoriach „marketing kubka termicznego” i „promocja ze smyczy”, uzależniają 90% wpływów od ruchu z Ceneo czy Nokautu. Jeśli Google uruchomi polską wersję product serch… zasady gry zmienią się w ciągu jednej nocy. Zamiast 10 000 czy 3 000 „sklepiątek” wpadniesz na rynek gdzie masz 50 000 sklepów, z czego kilkanaście generujących samodzielnie obroty większe niż cały polski „e-rynek”.
# ja_ck — 18/12/2010 @ 21:45:
# Jacek Z. Strzembkowski
Żadnej z tych rzeczy nie zapewni i tak IAI, może poza:
„- lokalne systemy płatności i czasem alternatywne równoległe cenniki na ten sam towar oferowany w różnych krajach”
# Jacek Z. Strzembkowski — 19/12/2010 @ 0:52:
może doczytaj co dokładnie mają.
Przynajmniej na razie - dzięki za rozmowę. Trzeba popracować.
Napisz komentarz:
Opcja komentowania dla tego artykułu została wyłączona.